Inwazja zza oceanu

Inwazja zza oceanu

Dodano:   /  Zmieniono: 
Amerykańskie firmy podbijają polski rynek komputerowy
W większości krajów świata pierwsze miejsca na liście największych producentów komputerów zajmują amerykańskie koncerny. Do niedawna wyjątkiem była Polska. Jeszcze w 1997 r. w czołówce znajdowały się rodzime firmy: Optimus, JTT i NTT, a także Baza i Inwar. W ubiegłym roku Optimus zanotował jednak spadek sprzedaży o 13 proc., podczas gdy amerykański Compaq zwiększył ją o 106 proc. Podobnie stało się na rynku oprogramowania. Nikt już nie pamięta krajowych aplikacji biurowych. Ten segment zdominował Microsoft. Gdyński Prokom, słynny z wielkich i kontrowersyjnych kontraktów, ustępuje miejsca w rankingu największych firm IT w Polsce koncernom Hewlett-Packard i IBM. - Amerykanie poczekali, aż zrobimy im miejsce na rynku. Polskie firmy odegrały rolę pionierów, przełamywały bariery psychologiczne związane z rozwojem komputeryzacji. Teraz nie jesteśmy już potrzebni - z żalem mówi szef jednego z polskich przedsiębiorstw komputerowych. Ratunkiem dla krajowych firm są kontrakty z administracją. W przetargach polscy biznesmeni traktowani są znacznie lepiej niż zagraniczna konkurencja. - Gdyby nie kontrakt z ministerstwem, jedna z największych krajowych firm sprzedałaby w ubiegłym roku najwyżej tysiąc komputerów - gorzko komentuje szef działu kontraktów dużego polskiego przedsiębiorstwa IT.
- Polscy klienci coraz większe znaczenie przywiązują do marki oferowanych produktów. Znaczny wzrost sprzedaży naszych komputerów, rozwiązań i usług w ostatnich latach zawdzięczamy właśnie temu pozytywnemu zjawisku. Marka - oprócz jakości produktów - wiąże się w świadomości klientów z przekonaniem, że firma dostarcza rozwiązania kompleksowe. W tym zakresie Compaq ma wielką przewagę nad większością konkurentów działających w Polsce. Użytkownicy doceniają wartość naszego zespołu ekspertów, który w ciągu dziesięciolecia zrealizował w Polsce wiele niekonwencjonalnych projektów. Możemy klientom zagwarantować niezawodne utrzymanie w ruchu systemów, które mają istotne znaczenie dla ich pozycji na rynku - wyjaśnia przyczyny sukcesu Andrzej Widerszpil, dyrektor generalny Compaq Computer. Szans polskich firm broni Błażej Miernikiewicz z JTT: - Faktycznie niektórzy producenci zagraniczni depczą nam po piętach, ale nie jest tak, że tę batalię przegrywamy. Powodem ich sukcesu jest malejąca różnica cenowa oraz poważniejsze podejście do naszego rynku. Do niedawna oferowali stare technologie, teraz to się zmieniło. Niemniej jednak absolutnie się nie zgadzam z tezą, że polskie firmy IT skazane są na porażkę. Stosujemy takie same metody produkcji, normy jakości, komponenty, a do tego zapewniamy większą elastyczność (na przykład wykonywanie niewielkich serii na zamówienie), krótsze terminy dostaw i ciągle jeszcze niższe ceny.
Z kolei Marek Maciaś z Optimusa przekonuje, że szybki wzrost sprzedaży Compaqa został już wyhamowany. - Dostępne wyniki kwartalne z tego roku wskazują, że dynamika sprzedaży komputerów Compaqa uległa spowolnieniu. Silnych konkurentów zza oceanu nie można oczywiście lekceważyć, ale przewagą Optimusa jako firmy o charakterze lokalnym jest szybkie dostosowywanie się do potrzeb krajowego rynku.
Otuchy polskim producentom dodaje także Andrzej Jarosz, analityk IDC Central Europe: - Udział komputerów montowanych za granicą wzrósł na polskim rynku z 30,9 proc. w 1998 r. do 35,9 proc. w 1999 r. Jednak większość dostaw pochodzi od polskich producentów. Dostawcy zagraniczni wprawdzie zdecydowanie dominują w kategorii komputerów przenośnych (87 proc. rynku) i serwerów PC (74 proc.), lecz ich oferta dla małych firm i użytkowników indywidualnych, a więc sektora, w którym wzrost popytu będzie w przyszłości największy, jest ciągle mało konkurencyjna.
Bardzo dobrze radzili sobie jeszcze kilka lat temu rodzimi producenci oprogramowania. Cóż z tego, skoro dziś prawie nikt już nie pamięta popularnych swego czasu polskich edytorów tekstu Tag czy OR-Tekst. - Rzeczywiście, na początku mieliśmy do czynienia z polską konkurencją w zakresie programów biurowych. Potrafiliśmy jednak dużo szybciej rozwijać Worda i cały pakiet Office. Polskim firmom wyraźnie brakowało pieniędzy na udoskonalanie swoich produktów. Przyczyniło się do tego przede wszystkim piractwo. Nie zarabiali, nie byli więc w stanie opłacić programistów i zapewnić sobie wsparcia technicznego. Zresztą nie tylko polskie firmy "poległy" na naszym rynku oprogramowania biurowego. Polska wersja arkusza kalkulacyjnego Lotus 1-2-3 pojawiła się wcześniej niż Excel, a też już o niej zapomniano. Nasz sukces był możliwy dzięki dużym inwestycjom, nie nastawionym na natychmiastowe zyski - uważa Michał Gołębiewski z Microsoftu. Lepiej radzą sobie krajowi producenci systemów wspomagających zarządzanie firmą. - W wielu typach rozwiązań dla przedsiębiorstw pozycja polskich producentów jest ciągle mocna, choć czujemy oddech zagranicznej konkurencji. Na naszym rynku są bowiem obecni wszyscy liczący się na świecie dostawcy. Atutem polskich producentów było zawsze dobre dostosowanie do lokalnych przepisów, dzisiaj ten warunek spełniają także niektóre firmy zagraniczne. Naszą szansą jest natomiast ciągłe inwestowanie w najnowszą technologię, zwłaszcza związaną z Internetem, i usprawnianie kontaktu z klientami - ocenia Witold Kilijański z Tety.
Sprzedaż komputerów i oprogramowania to znaczący sektor rynku teleinformatycznego, ale o pozycji firmy w coraz większym stopniu decydują przychody z usług. Wraz ze wzrostem ich znaczenia wzmacnia się pozycja firm amerykańskich. W zeszłym roku - według raportu Teleinfo 500 - Optimus spadł na trzecie miejsce w klasyfikacji największych firm IT w Polsce, mimo że do 1996 r. zajmował bezapelacyjnie pierwszą lokatę. Najpierw wyprzedził go Hewlett-Packard, a następnie IBM. - Nie oznacza to, że HP czy IBM lepiej sobie radzą na naszym rynku. Przesunięcie Optimusa na trzecią pozycję wynika z metodologii przyjętej przez autorów rankingu. Podane wyniki dotyczą całości przychodów lokalnych przedstawicielstw HP i IBM, czyli wraz ze sprzedażą poza Polską. Pod względem przychodów nadal jesteśmy największą firmą na polskim rynku. Spodziewamy się, że pozwoli nam to utrzymać pozycję lidera - twierdzi Marek Maciaś z Optimusa. O pierwszej pozycji na rynku jest jednak przekonany Andrzej Dopierała, dyrektor generalny firmy Hewlett-Packard: - O naszym sukcesie przesądziło zaufanie. Stało się najistotniejszym czynnikiem przy współpracy z partnerami handlowymi. Wchodząc na polski rynek, musieliśmy zdecydować, komu powierzyć dystrybucję naszych produktów. I choć firmy, z którymi postanowiliśmy współpracować, były wtedy małe i nie miały dużego doświadczenia, postawiliśmy na nie i - jak widać z perspektywy niemal dziesięciu lat - wspólnie nam się udało. Nie mniej ważny był nacisk na satysfakcję klienta, a więc rozbudowa sieci serwisowej, a nie tylko punktów sprzedaży. W rezultacie pozyskaliśmy więcej klientów niż konkurencja - twierdzi Andrzej Dopierała.
Najdłużej swój rdzenny charakter utrzyma zapewne rynek internetowy. Trudno się jednak dziwić, że na razie nie ma na nim zbyt wielu zagranicznych inwestycji. Jego budowa jest bardzo kosztowna. Serwisy amerykańskie wolą pozostawić tę "czarną robotę" lokalnym firmom. Dużych inwestycji zza oceanu doczekamy się zapewne za dwa, trzy lata. Europę Zachodnią już teraz podbijają lokalne wersje amerykańskich serwisów: Amazon.com, Yahoo, AOL czy Lycos. - Zagraniczne portale niewątpliwie uważają Polskę za atrakcyjny rynek, ale już na obecnym etapie rozwoju polskiego Internetu niezbędne są znaczne nakłady, by rywalizować z czołowymi firmami. Z upływem czasu wejście konkurencyjnych zagranicznych portali będzie coraz trudniejsze i kosztowniejsze - przewiduje Piotr Zbaraski, dyrektor finansowy Wirtualnej Polski.
Rodzimym firmom coraz trudniej jest odeprzeć inwazję amerykańskich potentatów. Częściowo pomagają im w tym preferencyjne warunki udziału w olbrzymich zamówieniach z budżetówki. Niewątpliwie szkoda by było zrezygnować z marzeń o własnej Dolinie Krzemowej, stworzonej przez nasze przedsiębiorstwa. Trudno jednak odmówić racji stwierdzeniu, że IBM Polska jest firmą polską, gdyż stąd czerpie fachowców i tu inwestuje.

Więcej możesz przeczytać w 45/2000 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0