Bogowie nie przepraszają

Bogowie nie przepraszają

Dodano:   /  Zmieniono: 
Rozliczenie z niechlubną wojenną przeszłością, mimo upływu z górą półwiecza, to dla Japończyków wciąż poważny problem, komplikujący kontakty z sąsiadami
Podczas ostatniej wizyty w Tokio chiński premier Zhu Rongji ku zaskoczeniu obserwatorów nie domagał się przeprosin za wojenne zbrodnie japońskiej armii cesarskiej. Tym razem Chińczycy uznali, że ważniejsze są kontakty gospodarcze, choć jeszcze w 1998 r. prezydent Jiang Zemin zdecydowanie żądał rozliczenia z przeszłością.

Przeprosin doczekali się w 1998 r. tylko Koreańczycy, choć i oni uznają, że to za mało, by wybaczyć krwawe represje i ofiary. Upływ czasu i intensywne kontakty z potężnym sąsiadem zmieniają nastawienie młodszego pokolenia. Dopiero kilka miesięcy temu na uniwersytecie seulskim po raz pierwszy od wojny otwarto katedrę japonistyki. Koreańczycy domagają się jednak, by Japończycy uznali swoją odpowiedzialność za zbrodnie popełnione podczas 35 lat okupacji.
Po klęsce II wojny światowej do panteonu poległych Yasukuni Jinja - Świątyni Krainy Pokoju - przywołane zostały dusze nie tylko tysięcy zabitych na froncie, ale też osądzonych przez Międzynarodowy Trybunał Wojskowy dla Dalekiego Wschodu w trakcie procesu tokijskiego i straconych jako przestępcy wojenni w 1948 r. przywódców imperialnych Japonii, z generałem Hideki T-oj-o na czele. Właśnie dlatego Yasukuni Jinja, położona w centralnej części Tokio nieduża świątynia japońskiej religii shinto, staje się przedmiotem burzliwych debat i kontrowersji. Shinto dla przeciętnego Japończyka reprezentuje duchową stronę tradycji narodowej, a praktykowanie jego rytuałów jest formą manifestacji uczuć patriotycznych. Tymczasem objęcie kultem zmarłych także przestępców wojennych może budzić obawy, że ich gloryfikacja stanie się próbą rewizji historii.
W powojennej historii Japonii doszło do bolesnego rozdarcia świadomości Japończyków. Utożsamione w następstwie wojny z militarystyczną przeszłością i klęską wojenną shinto zostało objęte swoistym tabu. - W kulcie shinto nieznane jest jednoznaczne pojęcie winy, a w konsekwencji zadośćuczynienia. Nic dziwnego, że w obliczu coraz głośniejszych oskarżeń Japonii o niechlubną przeszłość wojenną i żądań przeprosin ze strony poszkodowanych państw politycy nie potrafili się odwołać do żadnego systemu wartości, który pozwoliłby im głośno i publicznie przekonać społeczeństwo, że przeproszenie Chin czy Korei jest niezbędne - mówi prof. Romuald Huszcza z Zakładu Japonistyki i Koreanistyki w Instytucie Orientalistycznym Uniwersytetu Warszawskiego. Uważali zapewne, że zbudowanie demokratycznego i znakomicie prosperującego państwa - o wiele bardziej demokratycznego i gospodarczo rozwiniętego od chińskich czy koreańskich sąsiadów - jest już wystarczającym rozliczeniem się z trudną i "historycznie niesprawiedliwą dla Azji" przeszłością.
Nie w pełni zadowalające okazały się również oficjalne wyrazy ubolewania z powodu zaszłości wojennych, wypowiedziane przed pięcioma laty przez premiera Tomiichi Murayamę, ani podobne oświadczenia premiera Keizo Obuchiego złożone podczas wizyty prezydenta Korei Południowej Kim De Dzunga w Tokio pod koniec 1998 r. Większość Japończyków nie potrafi zaakceptować określenia "zbrodnie wojenne". Japońscy nacjonaliści twierdzą nawet, że "Chiny nigdy nie były kolonizowane przez Japonię", ale ignorują przy tym fakt, że w samym Nankinie armia japońska wymordowała kilkadziesiąt tysięcy ludzi.
Chcąc umożliwić premierowi i członkom rządu oficjalną wizytę w sanktuarium Yasukuni, rządząca Partia Liberalno-Demokratyczna powołała specjalny zespół. Sekretarz generalny partii Hiromu Nonaka zaproponował nawet, aby od bóstw czczonych w świątyni "oddzielić" osądzonych po wojnie w procesie tokijskim zbrodniarzy wojennych i w ten sposób ostatecznie rozwiać nacjonalistyczną aurę tego miejsca. Wątpliwe jednak, by taka ekwilibrystyka zadowoliła kogokolwiek poza granicami Japonii.

Więcej możesz przeczytać w 45/2000 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0