A Właśnie Sam

A Właśnie Sam

Dodano:   /  Zmieniono: 
Krzaklewski po dyktatorsku połączył AWS, a teraz po dyktatorsku ją podzielił
Dobry rok temu lansowałem rozwinięcie skrótu AWS jako "A Właśnie Sam". Jednoznacznie przywództwo jest zawsze potrzebne. Ale gdy jednoosobowe przywództwo jest wieloznaczne, trzeba dokonać zmian. Jeszcze dziś można naszkicować scenariusz optymistyczny dla Akcji Wyborczej Solidarność. Aby dać sobie szansę, musielibyśmy przełamać dotychczasową zasadę "A Właśnie Sam".
Jeszcze przed zwycięs-twem ’97 powiedziałem kolegom: albo pójdziemy drogą Komitetu Obywatelskiego przy Marianie Krzaklewskim (i skończy się to dekompozycją bloku wyborczego, jaki widzieliśmy w latach 1989-1990), albo dokonamy konsolidacji analogicznej do tej, którą zastosowało konsekwentnie SLD. Ponad trzy lata temu można było prowadzić te prace organizacyjne w atmosferze sukcesu. Dziś są one warunkiem koniecznym, choć niewystarczającym, by uniknąć klęski wyborczej. Wtedy najbardziej predestynowanym do przeprowadzenia konsolidacji był Marian Krzaklewski. Dziś jedynym, który nie może restrukturyzować AWS, jest ten sam Marian Krzaklewski. Istnieje bowiem minimum wiarygodności. W dziedzinie kumulowania stanowisk doszedł on bowiem do potrójnej jaźni. Jeśli jako przewodniczący klubu parlamentarnego ma doprowadzić do jakiegoś kompromisu, to popiera rzecz jako przewodniczący AWS, ale zaprzecza jej w imieniu "Solidarności", której przewodzi i rzecz odkłada na później. Jeśli "Solidarność" twierdzi, że ma inny pogląd niż partie, akurat wyjątkowo solidarne, to zwraca się z tym do szefa klubu parlamentarnego, który rozumiejąc frustrację związku, postanawia, że najlepiej, aby AWS poczekała z decyzją. Uczestnicząc od początku w tworzeniu AWS, pamiętam dobrze, że miał to być pierwszy, pobłogosławiony przez "Solidarność", transfer działaczy związkowych do zawodowej polityki. Po to powstał Ruch Społeczny AWS. Nic więc dziwnego, że połowa jego władz, nie chcąc popaść w rozstrój umysłowy, odmówiła ostatnio poparcia Krzaklewskiemu. Dlaczego obsesja przywódcza ma prowadzić AWS do manii samobójczej? Po kolejnej klęsce parlamentarnej, klęsce na własne życzenie - Krzaklewski wycofa się do związku, mówiąc pozostałym uczestnikom przedsięwzięcia o nazwie AWS, to wy wszystko popsuliście. Na szczęście nasz elektorat nie zwariował: nie podoba mu się taki przywódca, nie chce oglądać kłótni, których konsekwencje są oczywiste. Marian Krzaklewski najpierw do dyktatorsku połączył akcję, a teraz po dyktatorsku ją podzielił, uniemożliwiając prowadzenie zrównoważonej polityki. Statek dryfuje na skały. Nie jest wiarygodnym kapitan, który zachował drugi mostek kapitański na trudny czas po katastrofie. Czy buntownikami są ci, którzy chcą przetrwania AWS jako zdroworozsądkowej, centroprawicowej formacji? Nie. To Krzaklewski, startując w wyborach prezydenckich, rozbił głosy naszego elektoratu i nie on może je teraz odzyskać.
Więcej możesz przeczytać w 45/2000 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0