Półdyplomaci

Półdyplomaci

Dodano:   /  Zmieniono: 
Czemu służy instytucja konsula honorowego
Uprasza się odpowiednie władze, by okazały posiadaczowi niniejszej legitymacji należne względy" - taka formuła umieszczona jest na legitymacjach konsulów honorowych reprezentujących obce państwa w Polsce. Podobnymi dokumentami legitymują się nasi konsulowie honorowi. Wprawdzie większość z nich godnie reprezentuje swój kraj, ale zdarzają się i tacy, którzy traktują legitymację dyplomatyczną jako przykrywkę do prowadzenia prywatnej polityki lub wręcz działalności przestępczej. Niektóre konsulaty honorowe mają tylko nazwę. Zdarza się też, że kilku konsulów reprezentuje jeden kraj.

Konsulowie honorowi pomagają obywatelom państw, które reprezentują, w sprawach konsularnych i prawnych (jeśli najpierw trafią do nich, a nie do odpowiedniej placówki dyplomatycznej), inicjują kontakty gospodarcze, zajmują się promocją kraju. Nie przysługuje im taki immunitet jak rządowym dyplomatom, ale w kontaktach z instytucjami państwowymi są traktowani lepiej niż zwykli obywatele. Na przykład rzadko są kontrolowani na naszych granicach. Ich funkcja pomaga też niewątpliwie w prowadzeniu własnych interesów. Może dlatego jest tylu chętnych do posługiwania się tytułem konsula, mimo że w wymiarze finansowym status ten wiąże się prawie wyłącznie z wydatkami (na przykład na urządzenie biura).
Immunitet konsulów honorowych jest cząstkowy i przysługuje wyłącznie w trakcie wykonywania funkcji konsularnych. W praktyce nadużywają oni tego przywileju, zwłaszcza gdy znajdą się w kłopotach. Postąpił w ten sposób na przykład konsul honorowy Norwegii w Szczecinie Jon E. W kwietniu tego roku potrącił on na jednej ze szczecińskich ulic pięcioletnie dziecko. Konsul odmówił poddania się badaniu alkomatem, nie zgodził się też, by pobrano mu krew. Policjantom powiedział, że chroni go immunitet.
Konsulami honorowymi innych państw w Polsce są w większości obywatele tych krajów, którzy od dłuższego czasu mieszkają u nas. Funkcje te powierzane są jednak także Polakom. Konsulem honorowym Austrii jest na przykład Ryszard Krauze, szef Prokomu.

Instytucja polskiego konsula honorowego powstała pod koniec PRL - w 1988 r. Pierwszym honorowym przedstawicielem naszego kraju za granicą - w Katanii na Sycylii - został wtedy niejaki markiz Gravina. Wkrótce po objęciu stanowiska udowodniono mu udział w nielegalnej adopcji polskich dzieci za granicę. Odwoływanie konsula trwało kilka lat, gdyż markiz Gravina miał liczne koneksje we władzach włoskiego MSZ.
Polskę reprezentuje za granicą 124 konsulów honorowych. Wniosek o ich powołanie zawsze składa polska ambasada w danym kraju, a mianuje szef MSZ. - Generalnie oceniamy pracę naszych konsulów pozytywnie. Oczywiście zdarzają się wypadki negatywnej oceny. Bywało, że niektórzy z nich mieli kłopoty z miejscowym prawem. W ostatnich trzech latach odwołaliśmy kilkudziesięciu polskich konsulów honorowych - mówi Andrzej Kaczorowski z Departamentu Konsularnego MSZ, który nadzoruje pracę polskich konsulów honorowych. - Wzorowo swoją pracę wykonuje polski konsul honorowy w Kolumbii Carlos Clopatowsky. Dzięki jego zaangażowaniu i energii nasz kraj odnosi konkretne korzyści. Doprowadził on na przykład do sprzedaży polskich samolotów i maszyn rolniczych do Kolumbii. Kolumbijczycy są również zainteresowani nawiązaniem współpracy z fabryką autobusów w Sanoku - relacjonuje Andrzej Kaczorowski.
Kontrowersyjną postacią jest zaś Jan Kobylański, szef Unii Stowarzyszeń i Organizacji Polskich Ameryki Łacińskiej (USOPAŁ) i konsul honorowy w Punta del Este w Urugwaju. Niedawno na łamach wydawanego przez niego i USOPAŁ pisma "Głos Polski" skrytykowano ministra Władysława Bartoszewskiego. Napisano, że Bartoszewski, będąc niedawno w USA, "odbył kolejną pielgrzymkę, podkreślając swoją uległość wobec nowojorskich środowisk żydowskich, programowo wrogich Polonii amerykańskiej". Dowodząc tej rzekomej uległości, autor artykułu konkluduje: "Rozumiem genezę plotki głoszącej, że Izrael ma dwóch ministrów spraw zagranicznych, a Polska nie ma żadnego".
Po nagłośnieniu w Polsce tego artykułu zaczęto się zastanawiać, czy marszałek Sejmu Maciej Płażyński, który wkrótce wybiera się do Ameryki Południowej, nie powinien odwołać zaplanowanego spotkania z Janem Kobylańskim (prezesem największej organizacji polonijnej na kontynencie południowoamerykańskim).


W Polsce rezyduje 75 konsulów honorowych. Działalność większości z nich nie budzi zastrzeżeń. Niektóre konsulaty wkrótce po otwarciu przestają jednak funkcjonować. Sporego pecha przy doborze honorowych przedstawicieli w Polsce ma na przykład Łotwa. Obywatele Łotwy wielokrotnie skarżyli się w MSZ na trudności ze skontaktowaniem się z konsulami. Sprawdziliśmy - w łotewskim konsulacie w Poznaniu telefonu nikt nie odbiera, a pod numerem konsulatu honorowego w Gdańsku odzywa się automat informujący, że "abonent jest czasowo wyłączony".
Zdarzało się, że honorowi konsulowie wikłali się w afery kryminalne. Najbardziej znanym przykładem jest działalność konsula honorowego Kostaryki w Polsce Jorge Murillo Durana. Przyłapany w naszym kraju na przemycie narkotyków ambasador tego kraju Carlos Vargas Solis zeznawał, że Duran jest powiązany z kostarykańskimi handlarzami narkotyków w Niemczech. Podczas dochodzenia okazało się też, że utrzymywał on bliskie kontakty z szefami Art-B. Solis twierdził, że jednemu z nich Duran obiecał załatwienie posady konsula honorowego Kostaryki w Polsce.
Nie jest wykluczone, że już wkrótce na czołówki gazet trafi kolejny konsul honorowy rezydujący w Polsce. - Według posiadanej przez nas wiedzy operacyjnej, honorowy konsul jednego z państw europejskich może być rezydentem groźnej, międzynarodowej grupy przestępczej. Mamy dowody na to, że utrzymywał ożywione kontakty z mafiosami - mówi oficer Urzędu Ochrony Państwa.
- Zdarzało się, że MSZ uznało, iż konsulowie honorowi rezydujący w Polsce nie wykonywali działań konsularnych w czasie, w którym to deklarowali. Dlatego opracowujemy przepisy regulujące ich działanie - mówi Danuta Szostak, naczelnik Wydziału Przywilejów i Immunitetów Dyplomatycznych MSZ.

Co ciekawe, Stany Zjednoczone, Rosja, Ukraina, Australia, Chiny czy Japonia w ogóle nie mają w Polsce konsulów honorowych, a na przykład Peru i Meksyk są reprezentowane aż przez czterech konsulów. - Trzech z nas nie miało wcześniej żadnych kontaktów z krajem, który reprezentujemy - przyznaje Stanisław Rakowicz, konsul honorowy Peru w Toruniu. - Peruwiańczykom zależało po prostu na odtworzeniu przedwojennej struktury ich konsulatów honorowych w Polsce. Szczególnie chętnie konsulaty honorowe otwierają w Polsce kraje afrykańskie. Zdarzało się, że równocześnie działało dwóch zwalczających się konsulów. Tak było na przykład w wypadku przedstawicieli Liberii.
Oprócz przygotowania przepisów dla konsulów honorowych działających w Polsce MSZ zamierza również przeprowadzić ich lustrację. To samo będzie dotyczyć reprezentantów Polski za granicą. Chodzi o zdyskwalifikowanie tych, którzy pełnią swe obowiązki nierzetelnie lub wykorzystują funkcję do prowadzenia prywatnych, nie zawsze jasnych, interesów.

Więcej możesz przeczytać w 46/2000 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0