Podcinanie skrzydeł

Podcinanie skrzydeł

Dodano:   /  Zmieniono: 
Polskie jednostki powietrzne mogą być realną siłą bojową tylko do 2004 r. - uważają eksperci NATO
Już rok później możemy nie mieć lotnictwa myśliwsko-bombowego, a po dwóch latach pożegnamy się ze szczątkami lotnictwa myśliwskiego. Zmierzamy do przepaści nie tyle wskutek niedostatku funduszy, ile braku chęci i odwagi, aby podjąć konieczne decyzje. Kilka lat temu jeden z liczących się generałów polskich sił powietrznych, mówiąc o potrzebie zakupienia nowego samolotu wielozadaniowego, stwierdził: "To wielka odpowiedzialność. Nikt nie podejmie decyzji!". Ta wypowiedź odzwierciedlała poglądy znaczącej części elity odpowiedzialnej za unowocześnienie armii.

Podstawowy dla polskich sił powietrznych myśliwiec MiG-21 ma jedynie 10-15 proc. możliwości nowoczesnych samolotów bojowych. Prawie czwarta część nowszych i lepszych migów-29 to rezerwuar części zamiennych, a kilkanaście maszyn jest niesprawnych. A będzie jeszcze gorzej - z powodu problemów z częściami zamiennymi do tego modelu. W około stu myśliwsko-bombowych samolotach SU-22 - potencjalnie jedynej realnej sile odstraszającej Rzeczypospolitej - przeprowadzane są jedynie kosmetyczne unowocześnienia.
Polskie środowiska wojskowo-polityczne przez całą mijającą dekadę usiłowały rozstrzygnąć, co zrobić z poradzieckim sprzętem. A prędzej czy później będzie on na tyle wyeksploatowany, że konieczne staną się zakupy na Zachodzie. Nie można się go jednak pozbywać przedwcześnie. Pochopne przeznaczanie na złom eksploatowanych samolotów oznacza wymierne straty. Na zakup nowych potrzeba bardzo dużo pieniędzy (najnowocześniejsze konstrukcje kosztują 33-58 mln USD i to bez uzbrojenia). Trzeba więc będzie zaciągnąć kolejne kolosalne pożyczki.
Dlaczego zamierzamy wyrzucać na śmietnik samoloty, które inni, znacznie od nas bogatsi i zaawansowani technicznie, na przykład Niemcy, modernizują? Dotyczy to maszyn nawet starszych od tych, jakimi dysponujemy. Przyjmując fałszywe założenie, że pieniądze na nowe samoloty muszą się znaleźć, w rzeczywistości zgadzamy się, by już w najbliższych latach zlikwidować nasze lotnictwo. Wkrótce nie będziemy zdolni stawić oporu w powietrzu nawet przez dobę. I nie pomoże tu eskadra wypożyczonych na Zachodzie niezbyt nowoczesnych maszyn.
Dlaczego pochopnie zamykamy program irydy? Przecież francuski system awioniczny firmy Sagem przebadany na tym samolocie pozwalał zrobić z niego najnowocześniejszą maszynę, jaką kiedykolwiek dysponowały nasze siły powietrzne (włączając model MiG-29). Wraz z pogrzebaniem irydy marnujemy kosztowny program budowy rodzimych silników odrzutowych (kaszub). Rozwiązujemy - ku uciesze wrogów i konkurencji - jeden z ostatnich w niepodległej Polsce zespołów konstruktorskich, który jest zdolny nie tylko dokończyć program irydy, ale też przygotować (we współpracy z wybranym producentem z Zachodu) samolot szkolno-bojowy, na który zawsze znajdą się chętni. Biednych krajów nie stać na wyposażenie lotnictwa wyłącznie w nowoczesny sprzęt wielozadaniowy. Jeszcze długo potrzebne będą samoloty uzupełniające, służące w drugiej linii obrony, a w czasie pokoju wykorzystywane do szkoleń.
Przeznaczenie na złom nadających się do modernizacji migów i SU będzie wielką i kosztowną pomyłką. W ich miejsce nie zdołamy - w przewidywalnym terminie i w odpowiedniej liczbie - wprowadzić nowego sprzętu latającego z Zachodu. A to mogłoby zagrozić naszemu samodzielnemu bytowi. Przyjmując sugestie NATO, należałoby wszechstronnie unowocześnić co najmniej 50 myśliwsko-szturmowych SU-22 i niemal tyle myśliwców MiG-21 bis. Przeznaczając 2-4 mln USD na modernizację jednej maszyny, można otrzymać konstrukcję dorównującą pod względem wielu parametrów lotno-technicznych współczesnym samolotom zachodnim. Indie wydały 340 mln USD na unowocześnienie 125 migów-21, Rumunia - 300 mln USD na modernizację stu tego typu myśliwców. W efekcie nie tylko znacznie powiększono w tych krajach potencjał ofensywny tego samolotu w walce powietrznej, ale także podczas ataków na cele naziemne. Do współpracy zaangażowano przedsiębiorstwa rosyjskie i izraelskie.
My możemy dodatkowo skorzystać z oferty firm francuskich proponujących zainstalowanie na modelach SU-22, MiG-21 i MiG-29 stacji radiolokacyjnych Phantom, umożliwiających wykrycie 24 celów, śledzenie ośmiu z nich i atakowanie czterech. Również niemiecka firma DASA proponuje modernizację migów-29, na co należałoby przeznaczyć (według cen z grudnia 1997 r.) ok. 10 mln USD (za samolot), co jest nieopłacalne.
Mimo obecnych trudności i gospodarczego zapóźnienia odziedziczonego po PRL, nasz kraj powinien niezwłocznie realizować oszczędnościowy program modernizacji sił powietrznych. Byłaby to piąta wielka reforma państwa, bez której pozostałe reformy mogą zostać zniweczone - wskutek bezbronności Polski.



Więcej możesz przeczytać w 10/2000 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0