Tylko dla orłów

Tylko dla orłów

Dodano:   /  Zmieniono: 
Najlepsze szkoły biznesu w USA
 

Co najmniej 126 tys. dolarów rocznie zarabiają absolwenci najlepszych w Stanach Zjednoczonych i zarazem na świecie szkół biznesu. Po ludzi z dyplomami Wharton School Uniwersytetu Pensylwania czy J.L. Kellogg Graduate School of Management ustawiają się pracodawcy z największych korporacji.

Sama nazwa Wharton otwiera absolwentom drzwi do najlepszych amerykańskich firm. Szkoła ta utrzymuje się na czołowym miejscu rankingu "Business Week" od 1994 r. Cieszy się uznaniem zarówno studentów, jak i działów rekrutacyjnych firm oraz korporacji. Ceniona jest za innowacyjny program studiów, dający absolwentom świetne przygotowanie techniczne, które mogą następnie doskonalić na eksponowanych stanowiskach w dowolnym miejscu na świecie. I to wszystko za czesne w wysokości 27 170 USD rocznie.
Tuż za Wharton uplasowała się J.L. Kellogg Graduate School of Management Uniwersytetu Northwestern w Evanston. Studentom Kellogg szczególnie podoba się koleżeńska atmosfera, sprzyjająca nauce i kształtowaniu właściwych relacji z innymi. "W Kellogg bierze się pod uwagę, czego studenci chcą i potrzebują" - mówi niedawny absolwent David Peacock, partner w firmie Bain & Co. w Sydney.
Miła atmosfera i dobre stosunki z biznesem charakteryzują trzecią na liście Harvard Business School w Cambridge. Do tego dodać trzeba 92-letnią historię i prestiżową nazwę. Nie bez znaczenia jest też siła, jaką dysponuje czterdziestotysięczne lobby absolwentów uczelni. Tuż za Harvardem "Business Week" ulokował Sloan School of Management przy słynnym MIT. Sloan szczyci się tym, że ma bardzo wysoki odsetek studiujących obcokrajowców i elitarny charakter. Na jeden rok jest przyjmowanych nie więcej niż 350 osób.
W rankingu "Business Week", obejmującym szkoły o największym kapitale intelektualnym, mierzonym liczbą publikacji w prestiżowych czasopismach fachowych, takich jak "Journal of Finance" czy "American Economic Review", na najwyższych miejscach znalazły się J.B Fuqua School of Business na Uniwersytecie Duke, MIT oraz Stanford.
Prestiż szkoły podnosi też wysokie czesne. W obrębie czołowej dziesiątki jego wysokość wynosi od 24 tys. USD w Wirginii do 30,5 tys. USD w nowojorskiej Columbii. Dzięki tak wysokim opłatom dla Wharton nie jest problemem wybudowanie nowego kompleksu uczelnianego za 140 mln USD, a dla Kellogg - centrum za 25 mln USD, które pomieści nowy inkubator biznesu, dodatkowe sale wykładowe i około 50 pomieszczeń dla studentów.
Dziekani i wykładowcy amerykańskich szkół biznesu są dla swoich uczniów naukowymi guru, lecz równocześnie starają się być ich partnerami czy wręcz kolegami. Dziekan szkoły Darden w Wirginii, E.A. Synder, zjednuje sobie sympatię dawnych i obecnych studentów, zapraszając ich do swojego domu w campusie na niedzielny obiad. Wielu absolwentów dyskutowało z nim również przy porannej kawie.
W tym roku na amerykańskim rynku pracy pojawiło się więcej absolwentów niż kiedykolwiek. Mimo to nie mają się czego obawiać - zajęcia i pieniędzy starczy dla wszystkich. Na każdego kończącego naukę w Wharton czekają średnio cztery oferty pracy.
Zapotrzebowanie korporacji na wykształconych młodych ludzi sprawia, że od samego początku mogą się oni spodziewać wysokich zarobków. Przeciętne wynagrodzenie wzrosło w tym roku do 126 930 USD - o 14 proc. w porównaniu z 1998 r., jednak kończący Stanford mogą liczyć na świadczenia w wysokości około 165 tys. USD. Dziś średnie roczne uposażenie przekraczające 100 tys. USD otrzymują absolwenci 28 uczelni; w 1998 r. takich szkół było 18, a w 1996 r. - zaledwie sześć. Korporacje zwiększają pomoc na przeprowadzkę i dorzucają wysokie premie. Wielu pracodawców oferuje spłatę pożyczek na naukę w szkołach biznesu, jeśli absolwent podejmie u nich pracę. Pożyczki te w wypadku droższych uczelni mogą sięgać nawet 75 tys. USD.
Gdzie chcą pracować wychowankowie elitarnych uczelni? Spada zainteresowanie firmami z branży nowej gospodarki, a to dlatego, że również tradycyjne przedsiębiorstwa coraz bardziej angażują się w działalność związaną z Internetem i potrzebują absolwentów uczelni biznesowych, ekspertów w dziedzinie nowych technologii. Na przykład General Motors rozwija handel elektroniczny, a inne firmy (m.in. Intel) uruchamiają działy produktów internetowych, funkcjonujące jako nowe, samodzielne przedsiębiorstwa.
Czołowe amerykańskie szkoły biznesu nie tylko otwierają swoim absolwentom drzwi do kariery w najlepszych firmach, ale są też idealnym miejscem rozwoju idei gospodarczych i społecznych. Świadczą o tym kolejne Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii. Dzięki temu mogą zaznajamiać studentów z tendencjami, które będą miały wpływ na biznes jeszcze długo po tym, kiedy ukończą oni naukę.

Więcej możesz przeczytać w 46/2000 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0