Wyrok na urzędnika

Wyrok na urzędnika

Dodano:   /  Zmieniono: 
We Włoszech za pośrednictwem poczty elektronicznej można składać wszystkie zaświadczenia, z deklaracją podatkową włącznie
Dokumenty z podpisem elektronicznym nabierają wartości notarialnej. Aby zrozumieć, jak ogromna jest to rewolucja, trzeba wiedzieć, do jakich paranoicznych rozmiarów rozbudowana była włoska administracja. Jeszcze kilka lat temu załatwienie jakiejkolwiek sprawy wymagało przedstawienia średnio 26 papierków. Kuriozum stanowiło wśród nich zaświadczenie o pozostawaniu przy życiu.
W 1996 r. wprowadzono zasadę autocertyfikacji. Praktycznie poza aktem urodzenia i zgonu wszystkie dokumenty mogą być tworzone ad hoc bezpośrednio przez zainteresowanego. Składa on pisemne oświadczenie o stanie faktycznym i wszystkie instytucje mają obowiązek je honorować. Urzędnik, który nie przyjąłby go, zapłaciłby grzywnę, a w razie powtórzenia takiego zachowania - mógłby nawet trafić do więzienia.
W ostatnich czterech latach instytucje państwowe wydały o 40 proc. mniej zaświadczeń, a w niektórych miastach na północy kraju - nawet o 70 proc. W 1996 r. administracja wystawiła ponad 35 mln poświadczeń podpisów; trzy lata później już niespełna 7,5 mln. Obywatele zaoszczędzili więc na znaczkach skarbowych miliard dolarów. Obecne udoskonalenia idą jeszcze dalej: dzięki elektronicznemu dowodowi osobistemu i podpisowi (ciągi logarytmiczne plus odcisk palca albo fotografia źrenicy) można załatwić wszystko, nie ruszając się z domu.
Ta rewolucja w życiu Włochów jest najbardziej widocznym efektem rozpowszechnienia się technologii informatycznych. Pod względem skomputeryzowania kraj ten zajmuje szóste miejsce na świecie (po USA, Japonii, Niemczech, Wielkiej Brytanii i Francji). Prawie co czwarta rodzina ma co najmniej jeden komputer. W ostatnich dwóch latach wzrosła też liczba użytkowników Internetu (z dwóch milionów do prawie pięciu milionów). Ocenia się, że już w przyszłym roku będzie ich ponad dziesięć milionów.
Rząd uważa jednak, że to w dalszym ciągu mało, i intensywnie promuje informatyzację. Między innymi finansuje kampanię reklamową, której hasło brzmi: "Nie bądź głupkiem z globalnej wioski". Szczególny nacisk kładzie się na dostęp do komputerów w szkołach: rząd i Stowarzyszenie Banków Włoskich (ABI) podpisały porozumienie o wprowadzeniu nie oprocentowanych kredytów na zakup tych urządzeń przez uczniów i studentów. W ciągu roku skorzystało z tej możliwości 600 tys. osób.
Komputerów w szkołach jest jeszcze mało, o czym świadczy przeprowadzona ostatnio ankieta, z której wynika, że ponad 75 proc. właścicieli pecetów nauczyło się ich obsługi od znajomych. Niestety, samo dysponowanie sprzętem przez szkołę niczego jeszcze nie załatwia. Nie ma pieniędzy nie tylko dla instruktorów, ale nawet na opłaty za prąd zużywany przez terminale, nie wspominając już o kosztach połączeń z Internetem. A należą one do najwyższych na świecie. Najważniejsza (dawniej publiczna) spółka telekomunikacyjna nadal wymaga wykupienia abonamentu na dostęp do sieci. W wypadku linii ISDN wynosi on ponad 200 USD rocznie, do czego trzeba doliczyć 50 USD miesięcznie za komutator ISDN. Najnowszy, bardzo szybki system ADSL jest jeszcze droższy: 900 USD rocznie plus 50 USD miesięcznie za linię. Opłata za godzinę połączenia waha się od 30 centów do 1,3 dolara.
Oprócz rządu najbardziej zainteresowani komputeryzacją kraju są oczywiście producenci i bankowcy. Nikogo nie zdziwiło, że Stowarzyszenie Banków Włoskich lekką ręką przeznaczyło 400 mln USD na fundusz wspierający zakup sprzętu informatycznego. Oddziały, okienka i siedzący w nich urzędnicy stanowią dla właścicieli tych instytucji zbędne koszty w sytuacji, gdy możliwe jest prowadzenie usług elektronicznych. Z kolei producenci i hurtownicy liczą na oszczędności związane z e-commerce, czyli sprzedażą za pośrednictwem sieci. Prognozy są optymistyczne: obroty sektora "b to b" (business to business) mają wzrosnąć w tym roku do 1,4 bln USD, a "b to c" (business to consumer) - do 103 mld USD.
We Włoszech e-commerce jest jednak jeszcze w powijakach. Na dodatek w ostatnim numerze tygodnika "L’Espresso" guru elektronicznej informacji Michael Bloomberg bezlitośnie szydzi z ludzi inwestujących w nową gospodarkę: "Nawet z najbardziej optymistycznych prognoz wynika, że za pięć lat roczna wartość tego handlu równa będzie obrotom sieci supermarketów Wal-Mart z jednego dnia".


Więcej możesz przeczytać w 46/2000 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0