Prawo serii

Prawo serii

Stacje telewizyjne w Polsce emitują ponad setkę seriali
Już od przeszło tysiąca dwustu odcinków Polacy ekscytują się rywalizacją Brooke i Taylor o względy niezbyt pojętnego Ridge’a. Jeszcze więcej emocji wzbudzają losy Milagros, która w 116. odcinku - zrozpaczona widokiem Ivo całującego Florencję - szuka schronienia w murach klasztoru. Ale to jeszcze nic. Komplikują się do granic możliwości losy rodziny Lubiczów, którzy trzy razy w tygodniu trzymają w napięciu przeszło 6 mln zasiadających przed telewizorami Polaków.
Polska niewiele różni się pod tym względem od innych krajów. Prezydent Kolumbii prowadził kampanię prezydencką w przerwach na reklamę w czasie emisji najpopularniejszego w tym kraju serialowego tasiemca. We Francji poprzez seriale emitowane w Antenne-2 chce się zmieniać nastawienie do emigrantów.
Świat seriali, jaki jest - każdy widzi. Bo niemal każdy ogląda, choć nie każdy się do tego przyznaje. Ten, kto przegapił ważny zwrot akcji, może nadrobić zaległości, kupując czasopismo dla widzów seriali, które pokazało się niedawno na rynku. Jeden z telewizyjnych kanałów nadaje seriale niemal przez całą dobę. Internetową stronę www.romantica.pl odwiedza codziennie kilkuset fanów zainteresowanych losami filmowych ulubieńców. Jest wśród nich 14-letnia Patrycja Godek z Mielca. Już od dwóch lat - wyznała na internetowej stronie dyskusyjnej fanów Romantici - nie może żyć bez seriali: "Najbardziej zwariowałam na punkcie 'Grzechów miłości'. Oglądam je od pierwszego odcinka. Nie wyobrażam sobie, bym mogła uronić choćby minutę". - Tygodniowo otrzymujemy 200-300 listów od czytelników z prośbą o zdjęcia czy informacje o aktorach występujących w popularnych telenowelach. Kontaktują się z nami zarówno nastolatki, jak i osoby w średnim wieku - mówi Anna Wiejowska, szefowa pisma "Świat Seriali".
Tylko we wrześniu i w październiku tego roku polskie stacje telewizyjne emitowały ponad setkę seriali. Liderem jest - według badań OBOP - telewizja publiczna. W pierwszym i drugim programie TVP pokazano 57 tego typu produkcji. Trzydzieści dwie pojawiły się na antenie Polsatu, 35 - w TV4, 18 - w TVN.
- To fenomen nie tylko w Polsce. Widzów coraz trudniej przyciągnąć dziś przed ekrany pojedynczymi produkcjami. Przy coraz szybszym tempie życia poszukujemy stałych wartości. A film w odcinkach umożliwia nam spotkanie ze znanymi bohaterami zawsze o tej samej porze - mówi Stanisław Krzemiński ze studia producenckiego Besta Film, współtwórca "Plebanii". Odcinki tej nowej telenoweli, podobnie jak "Złotopolskich" czy argentyńskiego "Zbuntowanego anioła" trwają najwyżej 30 minut, pisane są na bieżąco - często z udziałem widzów - a fabułę pcha do przodu bardziej mówienie o tym, co się stanie, niż sama akcja.
Seriale zaczynają zajmować miejsce tak popularnych jeszcze kilkadziesiąt lat temu powieści radiowych. - Na przykład polskie telenowele przyciągają milionową publiczność dlatego, że pokazują to, co dla naszej rzeczywistości charakterystyczne: pogoń za wartościami deficytowymi, czyli spokojem szlacheckiego dworku ("Złotopolscy") i sytością mieszczańskiego życia (aptekarska rodzina w "Klanie") - uważa Andrzej Podgrodzki, psycholog.
Rodzina to najbardziej topowy wątek w serialu. Ale podczas gdy produkcje amerykańskie celują w szczególnie skomplikowanych związkach rodzinno-uczuciowych, równie pełne poplątanych losów filmy latynoskie mówią jasno - najbliższa rodzina jest świętością. Dlatego nie znajdziemy tam bohaterów w stylu amerykańskim, którzy wymieniają się żonami, mężami, kochankami ("Dynastia" czy "Moda na sukces").
Chwytliwy jest też motyw zaczerpnięty z bajki o Kopciuszku. Biedna i piękna dziewczyna zmaga się z okrutnym losem . Na końcu zostaje nagrodzona - bogato i szczęśliwie wychodzi za mąż. Serialowe postacie narysowane są czarno-białą kreską, by ich losy były łatwe do odgadnięcia.
Losy serialowych bohaterów z uwagą śledzą zarówno mężczyźni, jak i kobiety, ale panie preferują telenowele (71,2 proc.), zaś panowie wolą seriale akcji (51,2 proc.) - wynika z badań OBOP. Najwięcej fanów mają filmy odcinkowe wśród widzów z wykształceniem podstawowym (na przykład telenowele ogląda ponad 35 proc. z nich, a sitcomy - 38 proc.), zaś najmniej - u ludzi z wyższym wykształceniem (seriale akcji - 9,2 proc., a telenowele - 6,4 proc.).
- Seriale pełnią dziś taką funkcję, jak niegdyś literatura popularna - uważa prof. Ireneusz Krzemiński, socjolog. Odwołują się do prostych, a zarazem podstawowych wartości: miłości, wierności, poświęcenia. - Treści te były zawsze obecne w kulturze masowej z całą jej kiczowatą formą i uproszczoną psychologią bohaterów - mówi. Seriale dostarczają nam wzorów postępowania, widzowie szukają w nich sposobów na rozwiązywanie własnych problemów.
- Ludzie wręcz się z serialowymi postaciami porównują. Niektóre produkcje przyciągają dlatego, że oglądający czują się lepsi niż prezentowani w nich bohaterowie. Między innymi temu zjawisku zawdzięcza swą popularność "Świat według Kiepskich". Choć wielu jego fanów mieszka w równie obskurnych mieszkaniach i ma równie głupich sąsiadów, pocieszają się, że przynajmniej ich ojciec nie jest bezrobotnym - śmieje się Oskar Sobański, szef redakcji filmowej Polsatu. I dodaje, że udany serial jest najszybszym sposobem na zbudowanie dużej i wiernej widowni.
Seriale są żelazną pozycją programu telewizji od początku jej powstania. Losami doktora Kildera z emitowanego w latach 60. australijskiego serialu emocjonowali się nasi rodzice. Z uwagą śledziliśmy losy kapitana Klossa w "Stawce większej niż życie" czy inżyniera Karwowskiego - "Czterdziestolatka". Dziś jednak takich produkcji jest znacznie więcej niż kiedyś, bo zmienił się sposób zakupu filmów, skrócił się proces ich realizacji i przybyło telewizyjnych nadawców. - Filmy kupuje się w pakietach, gdzie oprócz perełek i megahitów są też popularne seriale, w tym latynoskie opery mydlane - mówi Stanisław Krzemiński.
- Ten owczy pęd w emitowaniu serialowych produkcji doprowadzi wkrótce do wyeksploatowania gatunku - prognozuje Ryszard Sibilski z zarządu TVN. W zmierzch popularności seriali nie wierzą jednak szefowie kanału Romantica, emitującego przez 20 godzin dziennie wenezuelskie telenowele. - Dwa lata temu byliśmy kanałem wyśmiewanym. Obecnie nastawienie do latynoamerykańskich seriali zmienia się. Telewizje, które jeszcze niedawno zarzekały się, że nie wyemitują telenoweli, mają w swoim programie po kilka takich pozycji - mówi Marta Karasińska z kanału Romantica. Widownię tej stacji stanowią głównie kobiety: od uczennic gimnazjów po panie po czterdziestce. 

Okładka tygodnika WPROST: 47/2000
Więcej możesz przeczytać w 47/2000 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0