Wybierzmy Mcprezydenta!

Wybierzmy Mcprezydenta!

Dodano:   /  Zmieniono: 
Przeprowadźmy wybory prezydenta świata: Clinton (Bush? Gore?) kontra Blair kontra Chirac kontra Schröder kontra Prodi kontra Putin.
 Który z nich ma najbardziej przekonującą wizję rozwoju świata, który potrafi porwać za sobą nie tylko kilkadziesiąt milionów własnych rodaków, ale jeszcze kilkaset milionów albo i kilka miliardów ludzi nie spętanych więzami narodowościowymi oraz religijnymi?
"Dla mnie kraje obce wcale nie są obce" - powiedział Alfred M. Zeien, dyrektor firmy Gillette. Ta globalistyczna filozofia, ten brak strachu w codziennym mierzeniu się wszystkich ze wszystkimi sprawia, że Amerykanie każdego dnia pokonują przeszkody, których pokonania reszta świata często nawet nie ma odwagi sobie wyobrazić. Dlatego to Amerykanie rzucają wyzwania, które inni co najwyżej podejmują (lub nie), dlatego wśród dwudziestu największych korporacji świata jest aż trzynaście amerykańskich, dlatego giełdą giełd wciąż pozostaje Wall Street, a stolicą świata - Nowy Jork, dlatego trzy czwarte noblistów pochodzi ze Stanów Zjednoczonych, dlatego nasze umysły od lat rozpalają głównie idee proponowane przez Amerykanów, dlatego w USA rejestrowanych jest każdego dnia kilkaset wynalazków, dlatego komputery osobiste wymyślono w Dolinie Krzemowej, a nie w Dolinie Loary, dlatego Internet powstał po tamtej, a nie po tej stronie Atlantyku, dlatego bez udziału Amerykanów trudno sobie wyobrazić rozwiązanie któregokolwiek z ważnych konfliktów (globalnych oraz lokalnych), dlatego do kin chodzimy głównie na filmy z Hollywood i dlatego tak często zajadamy się hamburgerami, które popijamy coca-colą.
Ameryka jest "nowym Rzymem" - uważa politolog prof. Chalmers Johnson. Świat podziwia Amerykę albo jej nienawidzi, lecz mniej lub bardziej karnie podąża wytyczoną przez nią drogą. "Ale to wcale nie rakiety i czołgi są dziś główną bronią Cezara z Białego Domu. George Bush junior nie chce zresztą, by jego kraj odgrywał niewdzięczną rolę światowego żandarma. W ciągu ostatniej dekady Amerykanie przekonali się, że znacznie większa jest siła oddziaływania procesorów i mikrochipów, sieci światłowodowych, satelitów i nie kończących się ciągów zerojedynkowych. Paryż, Berlin i Tokio podbijają dywizje Hollywood i Doliny Krzemowej. Cały świat niepostrzeżenie staje się prowincją współczesnego Rzymu" - napisali autorzy okładkowego artykułu "Prezydent świata". I dlatego "cały świat" zastygł w oczekiwaniu na wyłonienie nowego prezydenta USA, czyli prezydenta świata. Na szczęście ów "cały świat" oczekiwać może na wynik wyborów ze spokojem, bo przecież - w istocie - i tak wygra "Bush, czyli Gore, czyli Ameryka".
Podczas gdy "droga do przyszłości" już niemal dla wszystkich jest synonimem American way, nasza stara, zbiurokratyzowana Europa, wystraszona koniecznością stawania do globalnej konkurencji, podejmuje kolejne uchwały "w sprawie przyspieszenia postępu" (na przykład w Internecie) oraz wydaje zarządzenia "w sprawie ochrony swego rynku" przed napływem obcych (czytaj: amerykańskich) filmów. A zatem traci bezcenny czas. Traci go zresztą nie tylko Europa. "Świat idzie szybko do przodu, tyle że nie nadąża za Ameryką" - zauważyła Karen Hughes, autorka medialnego sukcesu George’a Busha juniora. Reszta świata dopiero wtedy odzyska szansę na odniesienie sukcesu, na wyzwolenie się od grania drugoplanowej roli "prowincji współczesnego Rzymu", gdy zrozumie, że "dotrzymywanie kroku Ameryce" to w istocie nic innego jak wleczenie się za nią - bez konkurencyjnej wizji przyszłości i równie porywającego pomysłu na teraźniejszość. Zatem: kto ma odwagę pomyśleć o prześcignięciu Ameryki? Kto ma odwagę rzucić rękawicę współczesnemu Rzymowi? Jeśli jednak nadal nie ma na to chętnych (co podejrzewam), to módlmy się za trwałą pomyślność USA, a więc i nas samych: God bless America!
A z wyborami prezydenta świata - McPrezydenta - nie żartowałem: przeprowadźmy je! Albo co najmniej prawybory - internetowe prawybory. Kto więc jest faktyczną głową globu, naszym McPrezydentem? Bill Clinton? George W. Bush? Albert Gore? Romano Prodi? Tony Blair? Gerhard Schröder? Władimir Putin? Jacques Chirac? Na odpowiedzi - najlepiej z krótkim uzasadnieniem - czekam pod adresem: p.gabryel@wprost.pl.
Więcej możesz przeczytać w 47/2000 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0