Laboratorium XXI wieku

Laboratorium XXI wieku

Dodano:   /  Zmieniono: 
Rozmowa z ARTEM FRYEM, jednym z najbardziej płodnych wynalazców wieku
Magdalena Jarco: - Czy świat potrzebuje dziś tak zwariowanych produktów, jak latające auta, zegarki stawiające horoskop, samoloty z napędem parowym, które prezentowane są na dorocznych spotkaniach wynalazców w Pasadenie bądź Genewie?
Art Fry: - Ze zwariowanych pomysłów rodzi się postęp. Jeśli sprzedawalibyśmy tylko to, czego chcą ludzie, cywilizacja by się nie rozwijała, a wiele firm nie miałoby co sprzedawać. Ponadto gdy maleją zasoby naturalne naszego globu, a rośnie liczba ludzi, coraz bardziej potrzebujemy wynalazków i innowacji, które pomogą nam wydajniej gospodarować ograniczonymi bogactwami. Na pierwszy rzut oka często wydają się zwariowane. Od nowości zależy nasze bezpieczeństwo i sprawna komunikacja z coraz bardziej skomplikowanym światem. Gdy pracujemy nad czymś, uczymy się i bardzo często znajdujemy coś, co prowadzi do ciekawszych odkryć. Nigdy ich byśmy nie dokonali, gdybyśmy zrezygnowali z danego pomysłu. Sztuką jest to, by z góry nie przekreślać jakiegokolwiek pomysłu, nie oceniać a priori, nie uznawać za beznadziejny. Nie ma granic wynalazczości. Jeśli naukowcy rozwiążą jeden problem, natychmiast szukają następnych.
- Ale nierzadko zapędzają się w ślepą uliczkę lub balansują na granicy absurdu.
- To prawda. Ale absurd bądź - używając określenia innych - poczucie humoru trudno oddzielić od kreatywności. Oba te pojęcia sprowadzają się do dostrzegania w otaczającym nas świecie elementów zaskakujących, niewidocznych dla innych. Dobry pomysł - podobnie jak dowcip - ma puentę. Wielu rzeczom przyczepiamy łatkę "absurd" tylko dlatego, że są inne, nie pasują do uznawanej przez nas w danym momencie logiki. A przecież z pozoru błahe i absurdalne spostrzeżenia często otwierają oczy na nowe aspekty znanych zjawisk, otaczających nas przedmiotów. Nie pasujący do całości szczegół może zapoczątkować wielkie odkrycie.
- Szczególnie jeśli zauważy go zawodowy wynalazca.
- Trzeba pocałować wiele żab, by znaleźć wśród nich zaklętego księcia. Należy więc być wytrwałym. Na pięć tysięcy pomysłów tylko jeden odnosi sukces. Ważna jest także umiejętność jasnego komunikowania i sprzedawania pomysłów. Ideę trzeba przecież umiejętnie przedstawić na papierze i przekonać do niej ludzi odpowiedzialnych za jej realizację. Współpraca z innymi, umiejętne kierowanie zespołem i nieustanne motywowanie go to połowa sukcesu. Innowator podaje pomysł, a doskonalą go specjaliści z poszczególnych dziedzin. Ważna jest również uczciwość - pretensjonalność wynalazcy oraz działanie na pokaz są przez rynek szybko odkrywane. I karcone.
- Na świecie co kilka minut ktoś krzyczy "eureka". Każdego roku przyznaje się 1,6 mln patentów. Ale niewiele z tych odkryć odnosi sukces.
- O sukcesie nowego produktu decyduje jego użyteczność, nowatorstwo i ekonomiczna opłacalność. 30 proc. towarów sprzedawanych przez koncerny konkurujące na rynku innowacji jeszcze pięć lat temu nie było. Aby produkt cieszył się na rynku zainteresowaniem, trzeba nie tylko go dopracować podczas badań w laboratoriach, ale też nieustannie go doskonalić, gdy już pojawi się w sprzedaży. Sukces zależy również od takich czynników, jak regulacje prawne w danym kraju, szybkość dostarczania surowców do produkcji, sprawność sieci dystrybucyjnej, zadowolenie odbiorców etc. Dlatego w liczących się koncernach wynalazcy pracują nad pomysłami, a specjalny zespół nad ich skomercjalizowaniem. Innowacji nie wprowadza się na rynek z dnia na dzień. Obowiązuje zasada: "podbój rynku krótkimi seriami". To rodzaj testu sprawdzającego, czy dany produkt ma szansę się przyjąć.
- Droga od pomysłu do sukcesu rynkowego jest bardzo długa i coraz bardziej kosztowna.
- My wydajemy na ten cel około miliarda dolarów rocznie. Aby firma mogła konkurować na rynku innowacji, musi przeznaczać na rozwój i badania średnio 4-7 proc. zysków, a przedsiębiorstwa farmaceutyczne bądź komputerowe nawet 20 proc. Pamiętajmy, że ponad
50 proc. produktów, których będziemy używać w XXI w., jeszcze nie opracowano, gdyż 90 proc. wynalazców wszech czasów żyje i pracuje właśnie dziś.
Trzeba rozróżnić pomysł, wynalazek i innowację. Pomysł oznacza oryginalne spojrzenie na rzeczywistość. Wynalazek to zastosowanie tej wizji w praktyce; za jej nowatorstwo i użyteczność otrzymuje się patent. Ale nie jest to jeszcze innowacja. Wynalazek staje się nią dopiero wówczas, gdy zmienia przyzwyczajenia konsumentów - klient musi go kupić, wypróbować i ponownie nabyć.
- Czy o wynalezieniu czegoś decyduje tylko przypadek?
- Nie. Również nieposkromiona energia i ciekawość. Te same, które gnają na przykład do zakładania rodziny. Naukowiec, wynalazca z prawdziwego zdarzenia odnajduje radość w tworzeniu i wprowadzaniu opracowanych przez siebie wytworów w życie. Najczęściej jest tak, że bawimy się wieloma rzeczami, zanim odkryjemy ich rzeczywistą przydatność.
Kreatywność wbudowana jest w naszą wiedzę ogólną. Im jest większa, tym łatwiej nam tworzyć. Wszyscy mają dostęp do tych samych chipów czy tranzystorów. Ale to, jak ich użyją, zależy od ich wiedzy i wyobraźni. Natomiast o tym, czy dany wynalazek trafi na rynek, nierzadko decydują dotacje. Wynalazki powstające dla publicznego dobra, a nie w celach komercyjnych, powinien wspierać rząd. Badania mogą sponsorować również osoby prywatne i firmy. W Stanach Zjednoczonych popularne są obydwie formy - zarówno dotacje rządowe, jak i mecenat firm. Najczęściej władze sponsorują uniwersyteckie ośrodki badawcze. Tam też opracowuje się dziś wiele produktów, z których znaczenia dziś nie zdajemy sobie sprawy.


Więcej możesz przeczytać w 10/2000 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0