Powrót węgla

Powrót węgla

Dodano:   /  Zmieniono: 1
Węgiel kamienny znów staje się głównym opałem w polskich gospodarstwach domowych
W Bystrej, niedużej rekreacyjnej miejscowości w pobliżu Szczyrku, siedem lat temu właściciele domów masowo instalowali nowoczesne, ekologiczne systemy grzewcze - głównie kotły na lekki olej opałowy. Dzisiaj niemal wszędzie zastąpiono je piecami węglowymi. Zimą śnieg w okolicach Bystrej znów ma brudnoszarą barwę. Domy i drzewa pokrywa sadza z kominów. Ekologia przegrała, i to nie tylko w Bystrej. W całej Polsce rządowa polityka wspierania górnictwa wyższymi akcyzami na olej opałowy spowodowała gwałtowny spadek zainteresowania instalacjami olejowymi. - Dopóki akcyza będzie wzrastać, dopóty nie ma mowy o powrocie do ekologicznych kotłów - wyjaśnia Tomasz Malowany, dyrektor generalny Polskiej Korporacji Techniki Sanitarnej, Grzewczej i Klimatyzacji.
Aby ogrzać dom o powierzchni 200 m2, trzeba rocznie zużyć około 3 tys. litrów lekkiego oleju opałowego, wartego 6 tys. zł. Ogrzewanie takiego domu propanem-butanem kosztuje 4,5 tys. zł, a gazem ziemnym - od 2,5 do 3 tys. zł. Jeśli natomiast jako opał wykorzystamy węgiel, wydamy 2 tys. zł. Ogrzewanie zanieczyszczającym środowisko węglem jest więc trzy razy tańsze niż czystym olejem i czystym gazem.
- Wykorzystywanie olejowych i gazowych instalacji grzewczych już jest mało opłacalne. Na ich montowanie decyduje się niewiele osób. Jeśli ceny jeszcze wzrosną, będzie to oznaczać koniec ekologicznego grzania - tłumaczy Tomasz Milewski ze swarzędzkiego Texolu, dystrybutora nieszkodliwych dla środowiska paliw. - Zużycie gazu ziemnego do celów grzewczych zmniejszyło się o 15 proc. - twierdzi Bogdan Pastuszko z Karpackiego Zakładu Gazowniczego. - W ciągu ostatnich dwóch lat rentowność mojej firmy obniżyła się o połowę. Ludzie coraz częściej spalają w piecach stare opony i inne odpady - dodaje Milewski.
Andrzej Szczęśniak, prezes Polskiej Izby Paliw Płynnych, tłumaczy, że zainteresowanie ekologicznymi instalacjami grzewczymi gwałtownie spadło w połowie ubiegłego roku, kiedy Ministerstwo Finansów zdecydowało się na wprowadzenie, właściwie z dnia na dzień, akcyzy na lekki olej opałowy. W lipcu 1999 r. wynosiła ona aż 334 zł za 1000 l. Decyzję motywowano tym, że kierowcy, głównie traktorów, zaczęli stosować go jako paliwo. Potraktowano go więc jak inne rodzaje paliw, choć olej niszczy silniki, a jego wykorzystanie w motoryzacji to prawdopodobnie nie więcej niż 1 proc. ogólnego zużycia. W styczniu 2000 r. akcyzę obniżono, lecz potem znów wzrosła o 10 proc.
Od 1995 do 1998 r. popyt na olej opałowy w Polsce systematycznie się zwiększał (463 tys. w 1995 r., 757 tys. w 1996 r., 1326 tys. w 1997 r. i 1651 tys. w 1998 r.). Przez lata była to nie tylko najbardziej ekologiczna, ale też najbardziej ekonomiczna forma ogrzewania. W minionym roku po wprowadzeniu akcyzy sprzedaż spadła o 20 tys. t. Nie lepiej jest z propanem-butanem i gazem ziemnym, którego jeszcze trzy lata temu sprzedawano nawet setki miliardów metrów sześciennych, a teraz jego roczne zużycie rzadko przekracza 11 mld m3. - W tym roku będzie jeszcze gorzej - prorokuje Szczęśniak. W przyszłym roku cena gazu z pewnością wzrośnie, być może nawet o 40 proc., bo do wyższych kosztów importu dojdą wyższe opłaty pobierane przez jedynego krajowego dystrybutora, czyli PGNiG. - Jeszcze dwa lata temu za litr oleju opałowego płaciłem 74 gr. Namówiłem wówczas do wymiany pieców węglowych ojca i kilku sąsiadów. Teraz olej kosztuje już ponad 2 zł. Sąsiedzi są na mnie wściekli i przygotowują się do ponownego montażu pieców węglowych - opowiada Jerzy Krasikowski z Łodzi.
W Unii Europejskiej już na początku lat 90. wprowadzono niższe obciążenia fiskalne, sprawiające, że używanie gazu lub oleju jest po prostu opłacalne. - Tymczasem w Polsce popyt na gaz do ogrzewania słabnie z miesiąca na miesiąc - informuje Sylwester Śmigiel, prezes Gaspolu, największego polskiego dostawcy gazu płynnego i propanu do ogrzewania. Cieszą się górnicy i sprzedawcy węgla. Zdaniem Mirosława Biegały, dyrektora handlowego firmy Onyks, dystrybutora węgla kamiennego, zainteresowanie instalowaniem systemów gazowo-olejowych przynajmniej na razie jest minimalne.
Spełnił się czarny sen ekologów - oto w Polsce, mimo przyjętej przez rząd dziesięcioletniej strategii wykorzystania odnawialnych źródeł energii, nakłaniającej do ogrzewania przy użyciu drewna, słomy czy małych elektrowni wodnych, następuje odwrót od nowoczesnych technik grzewczych. - Bez wsparcia rządu, który na przykład mógłby doprowadzić do obniżenia akcyzy, nie jesteśmy w stanie powstrzymać tego trendu - mówi wprost Marek Michalik, wiceminister ochrony środowiska. Ministerstwo Finansów nie chciało się ustosunkować do zarzutów zwolenników ekologicznego ogrzewania. Najgorsze jest to, że ekologia (obok rolnictwa) przyczynia nam najwięcej kłopotów podczas negocjacji, opóźniając integrację z Unią Europejską. Bez wątpienia powrót do epoki węgla kamiennego jeszcze bardziej skomplikuje i tak trudną sytuację polskich negocjatorów.

Więcej możesz przeczytać w 48/2000 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 1