Kraj więdnącej wiśni

Kraj więdnącej wiśni

Dodano:   /  Zmieniono: 
Japoński rząd pompuje biliony jenów w nieefektywne struktury gospodarcze
Nowy program rozwoju zmierzający ku odrodzeniu Japonii" - to już piętnasty pakiet antykryzysowy przyjęty przez tamtejszy rząd od roku 1992. Na realizację poprzednich czternastu wydano 106 bln jenów. Najnowszy pochłonie 11 bln jenów. Czy skutki tak niewyobrażalnie kosztownej kuracji ekonomicznej okażą się podobne do wcześniejszych, czyli mizerne?
Wspomniane przedsięwzięcie ma doprowadzić do samoistnego wzrostu gospodarczego oraz zapewnić średnio- i długookresową reformę strukturalną. Oba cele mają wspólny mianownik: stworzenie warunków sprzyjających rewolucji informatycznej i budowaniu społeczeństwa wiedzy.
Mimo nieco odmiennej retoryki towarzyszącej przygotowaniom najnowszego planu gospodarczego trudno się oprzeć wrażeniu, że niewiele odbiega on od dotychczasowych pakietów rządowych. Ekonomiści kwestionują celowość wpompowywania w gospodarkę dodatkowych funduszy, gdy dług publiczny osiągnął już dawno bezprecedensowo wysoki poziom w porównaniu z innymi krajami uprzemysłowionymi (ponad 130 proc. PKB), a wiele wskaźników ekonomicznych świadczy o początkach coraz wyraźniejszego trendu wzrostowego.
Ekonomiści są niemal zgodni, że gospodarka Japonii ma już najgorsze za sobą, równocześnie jednak nie można mówić o zdecydowanej poprawie sytuacji. Według oficjalnych prognoz Agencji Planowania Gospodarczego, w 2000 r. wzrost PKB ma osiągnąć 1,5 proc., nakłady inwestycyjne zwiększą się o 6,5 proc., a eksport - o 5,4 proc. Konsumpcja wzrośnie w tym okresie zaledwie o 1,2 proc. Progresja gospodarcza będzie więc głównie efektem wzrostu inwestycji i eksportu. Dopóki jednak konsumpcja (która stanowi 60 proc. PKB Japonii) nie zacznie się wyraźnie poprawiać, dopóty ożywienie gospodarcze będzie nieznaczne i nietrwałe. Zaproponowany przez rząd program w praktyce nie wpłynie na popyt gospodarstw domowych i poziom konsumpcji, zatem celu, jaki sobie wyznaczono, nie będzie można w istotny sposób zrealizować.
Podręczniki makroekonomii uczą, że duże zadłużenie państwa prowadzi zwykle albo do przyspieszonego wzrostu gospodarczego, albo powoduje gwałtowny wzrost inflacji, albo też implikuje poważne reformy fiskalne. Żaden z tych wariantów nie dotyczy gospodarki Japonii. Prognozowany półtoraprocentowy wskaźnik wzrostu PKB w tym roku finansowym nie jest, na tle innych gospodarek wysoko rozwiniętych, wielkością imponującą. To zbyt mało, by w naturalny sposób rozwiązać problem zadłużenia finansów publicznych. W Japonii nie ma jednak inflacji, a wręcz przeciwnie, ruchy cen wykazują raczej tendencje deflacyjne (w 2000 r. wartość indeksu cen produktów konsumpcyjnych ma zmaleć o 0,3 proc.).
Rząd japoński nie planuje w najbliższym czasie istotnych reform systemu fiskalnego, a bez nich trudno będzie się pozbyć balastu długu publicznego. Obawa przed nieuchronnymi podwyżkami podatków - zwłaszcza podatku konsumpcyjnego, który wynosi zaledwie 5 proc. - zapewne wynika częściowo z negatywnych doświadczeń z niedalekiej przeszłości. W ostatniej dekadzie gospodarka Japonii przeżywała już bowiem krótkie okresy pozornego ożywienia - w 1995 r., stłumionego przez silną aprecjację kursu jena, oraz w 1997 r., kiedy to w wyniku kryzysu azjatyckiego i niefortunnej, przedwczesnej podwyżki podatku konsumpcyjnego (z dwóch do pięciu procent) w kolejnych dwóch latach zanotowano spadek PKB.
W latach 70. i 80. japoński system gospodarczy był niemal powszechnie podziwiany i stawiany za wzór innym krajom, nie wyłączając Stanów Zjednoczonych. Źródeł fenomenalnych i bezprecedensowych sukcesów gospodarczych Japonii w okresie powojennym upatrywano w aktywnej polityce przemysłowej i handlowej państwa, odgórnie sterowanym systemie finansowym, polityce zaniżania stopy procentowej, zamkniętej strukturze rynku, a także w charakterystycznych systemach zarządzania i nadzoru nad korporacją (corporate governance). Wydarzenia gospodarcze lat 90., a zwłaszcza postępujący proces globalizacji i liberalizacji światowej gospodarki, sprawiły jednak, że to, co do niedawna stanowiło podstawę sukcesu i powód do dumy japońskich włodarzy gospodarczych, teraz stanęło na drodze rozwoju.
Autorzy raportu opublikowanego niedawno przez firmę doradztwa strategicznego McKinsey diagnozują, że jedną z głównych przyczyn stagnacji lat 90. była zbyt niska, w porównaniu z innymi krajami, efektywność gospodarki. Wprawdzie w sektorach proeksportowych (motoryzacyjny, stalowy) jest ona o 20 proc. wyższa niż w gospodarkach europejskich i amerykańskich, lecz w branżach nastawionych na rynek krajowy (handel, budownictwo, przemysł spożywczy, ochrona zdrowia) osiąga zaledwie połowę wartości wyliczonych dla Stanów Zjednoczonych. Wynika to przede wszystkim z protekcjonistycznego blokowania dostępu konkurencji zagranicznej. Kluczem do sukcesu jest zatem otwarcie i liberalizacja tych sektorów gospodarki.
Konieczność przeprowadzenia reform strukturalnych dotyczy również innych sektorów gospodarki Nipponu. Wciąż nie została zakończona reforma systemu finansowego i restrukturyzacja sektora bankowego. Liberalizacja i rozwój rynku kapitałowego, powodujące coraz częstsze rezygnowanie z finansowania pośredniego (kredyt bankowy) na rzecz bezpośrednich źródeł finansowania (akcje i obligacje), będą wymuszać na przedsiębiorstwach japońskich konieczność zwrócenia większej uwagi na prawa i interesy akcjonariuszy, a w konsekwencji ewolucję pewnych elementów systemu corporate governance.
Głęboki i skuteczny proces modernizacji Japonii został zapoczątkowany u progu ery Meiji (przełom wieku XIX i XX). Wtedy powstało hasło wakon-yosai (japońska dusza i zachodnia wiedza). Zgodnie z tą zasadą do japońskich realiów dostosowywano wiele europejskich i amerykańskich zdobyczy cywilizacyjnych. Nie jest wykluczone, że i tym razem zasada ta okaże się pomocna w adaptowaniu japońskiego modelu gospodarczego do nowych wyzwań i warunków rynkowych, bez konieczności przejmowania wszelkich rozwiązań amerykańskiego modelu indywidualistycznego kapitalizmu, nie w pełni przystającego do specyfiki japońskiej. Pytanie, czy druga gospodarka światowa otrząsnęła się już z letargu, w którym pogrążona była przez ostatnią dekadę, pozostaje jednak wciąż bez odpowiedzi.

Więcej możesz przeczytać w 49/2000 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0