Deszcze

Deszcze

Dodano:   /  Zmieniono: 
Jesteśmy technologicznie on line, ale obawiamy się cywilizacyjnego on line
Jesienne deszcze nie dają tego poczucia świeżości co wiosenne. Często towarzyszy im mgła. Nawet gdy po chwili rozświetla ją słońce, które przebija się przez chmury, trudno ustrzec się jesiennej melancholii. Tym trudniej, że marzniemy od przenikającej nas wilgoci i marzymy o ciepłym lecie. Uporczywe deszcze, podobnie jak coraz częściej nawiedzające nas upały, to skutki zmian klimatycznych, które sami spowodowaliśmy. Czy podobnie patrzymy na konsekwencje odzyskania niepodległości i wolności? Czy traktujemy je jako fakty nie tyle pożądane lub nie, ile po prostu nieuniknione?
Proponuję mały seans psychoterapeutyczny. Byłoby to ćwiczenie intelektualne, gdyby nie fakt, że nie rozum, ale raczej przyzwyczajenia przeszkadzały nam latami akceptować samochód, samolot czy nawet telewizję. Jeśli radio nie budziło sprzeciwu, to dlatego, że nie naruszało zbyt wielu obyczajów. Chociaż... Tak jak kiedyś kultura rozmowy i pisania listów została brutalnie zaatakowana przez łatwość sięgania głosem na odległość, tak dziś czujemy się kontrolującymi i jesteśmy kontrolowani przez cyfrową technikę przekazu dźwięków, obrazów i znaków. Jesteśmy technologicznie on line, ale obawiamy się cywilizacyjnego on line, które przychodzi do nas jak upał czy deszcz w procesie jednoczenia Europy. Co z tym zrobić, jak oswoić się z nieustanną frustracją, z poczuciem, że ktoś nas zmusza do bycia... No, właśnie: bycia innym czy życia w innych warunkach? Raczej to drugie, a homo erectus godzi się z tym przecież od tysiącleci! Twórcze dostosowanie się do nowych okoliczności było świadectwem naszej inteligencji i wymuszało życie w postawie wyprostowanej. A zatem gotowość sprostania wyzwaniom cywilizacyjnym, które przychodzą do nas jak upały czy deszcze, jest wciąż tym samym. Nieistotne, czy sami wywołujemy zmiany, czy traktujemy je jako determinanty naszego postępowania. Musimy im sprostać. Są nieuchronne jak wypieranie ulicznego i bazarowego handlu przez eleganckie sklepy i supermarkety. Zamykanie oczu na nieuchronność konfrontacji z cywilizacją jednoczącej się Europy dowodzi, że w niejednym homo polonicus górę bierze homo sovieticus, a nie homo erectus.
Więcej możesz przeczytać w 49/2000 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0