Halowy windsurfing

Halowy windsurfing

Dodano:   /  Zmieniono: 
Pod dachem można dziś jeździć na nartach, wspinać się po górach i grać w golfa


Snowboard, narciarstwo czy golf przestają być uzależnione od pory roku i pogody. Dyscypliny sportowe uprawiane do niedawna wyłącznie na wolnym powietrzu coraz chętniej zamyka się pod dachem. Upalne sierpniowe dni nie przeszkadzają już narciarzom, bezwietrzna pogoda - miłośnikom latawców, a brak fal - surferom.
Najpierw ujarzmiono wodę. Zimą, przy kilkustopniowym mrozie, stworzono namiastkę tropików. W Holandii, Belgii, Francji i Niemczech otwarto tak zwane center parks. Pod szklanymi kopułami zamknięto sklepiki, restauracje i supermarkety oraz Aqua Mundo - kompleks tropikalnych basenów z falami, mnóstwem egzotycznych roślin, zjeżdżalniami, jacuzzi oraz gigantycznym saunarium. Można nawet wypożyczyć sprzęt do nurkowania, by podziwiać egzotyczne ryby i roślinność w akwariach. Specjaliści od marketingu mieli rację: z samych zakupów i usług wpływa do kasy każdego parku około 35 mln DM rocznie. Obroty we wszystkich ośrodkach w 1998 r. wyniosły miliard marek, a liczba gości w ciągu roku przekracza 3 mln.
Stworzenie lata w środku zimy okazało się zadaniem stosunkowo łatwym. Postanowiono zatem pójść dalej i zaproponować zimę w środku lata. W tym celu wybudowano pod dachem sztuczne stoki. W 1992 r. w Wielkiej Brytanii powstała pierwsza hala dla narciarzy. Na nowe zjawisko błyskawicznie zareagowali Japończycy i już rok później stanął śnieżny SSWAS SKIdom: 490 metrów tras narciarskich za 435 mln USD. Aby przedsięwzięcie zwróciło się jak najszybciej, chętni byli zmuszeni płacić aż 95 DM za dwie godziny jazdy po sztucznym śniegu. Narciarstwo halowe szybko dotarło do krajów Beneluksu - w 1995 r. holenderski architekt Nicky Broos przykrył sztuczny stok dachem i zainstalował maszyny chłodzące, by utrzymać stałą temperaturę 4 stopni Celsjusza. Godzina jazdy kosztuje około 20 DM, podobnie jak w belgijskiej narciarskiej Casablance, którą co roku odwiedza ponad 30 tys. osób. W belgijskiej prowincji Limburg powstało z kolei narciarskie centrum Snow Valley, gdzie oprócz tradycyjnego stoku znajduje się specjalna trasa z muldami, rynna dla snowboardzistów oraz ośla łączka dla początkujących.
Jeszcze do niedawna najbardziej atrakcyjny dla narciarzy był Snow World niedaleko Amsterdamu - tutaj bowiem znajdowała się najdłuższa trasa, mierząca 230 m. W grudniu tego roku przebije go niemiecki Alpincenter w Bottrop, gdzie stanął stok z trasą o długości 609 m. Inwestycja kosztowała ponad 100 mln DM. Hala zostanie oddana do użytku dwa tygodnie przed Bożym Narodzeniem, a na jej otwarcie planuje się przygotowanie ponad 5 tys. kubików śniegu. W kolejnych sezonach Niemcy będą mogli również korzystać z centrum narciarskiego Allrounder w Münchengladbacher oraz SnowFunPark w Wittenburgu.
Wiatr, fale i surfing jeszcze do niedawna kojarzyły się z dwoma miesiącami letnich wakacji. Architekci wpadli na pomysł stworzenia całorocznego centrum surfingu i wybudowali hale z gigantycznymi basenami i wentylatorami, które potrafią wywołać wiatr o sile ośmiu stopni w skali Beauforta. Halowe surfowanie możliwe jest m.in. w Paryżu i w berlińskim Velodromie. Przeciwnicy nowej odmiany sportu są zdania, że ograniczona przestrzeń zabija ducha surfingu, który można uprawiać wyłącznie na wolnym powietrzu, wdychając zapach prawdziwego morza i czując na twarzy promienie słońca. Projektanci odpierają ataki, twierdząc, że wreszcie udało im się wprowadzić pływanie na desce do wielkich miast. Chętnych do spróbowania surfingu pod dachem jest wielu - widzów jeszcze więcej. W ubiegłym sezonie podczas akrobatycznych pokazów sprzedano w Berlinie 12 tys. biletów, a w Paryżu - trzy tysiące więcej.
Znacznie mniej kontrowersji wzbudza halowy golf, zyskujący sobie w Niemczech coraz więcej zwolenników. Szacuje się, że sportem tym interesuje się prawie 300 tys. Niemców. Z powodu niepewnej niemieckiej pogody Indoor-Golf zdobywa rosnącą popularność. Można go uprawiać głównie w dużych miastach. Początkujący powinni się zaopatrzyć w odpowiedni strój oraz zafundować sobie prywatne lekcje, po odbyciu których zostają wpuszczeni na plac golfowy dla profesjonalistów. Aby uatrakcyjnić grę w hali, na ścianach wyświetla się z projektorów zdjęcia jezior, lasów i najpiękniejszych terenów golfowych świata.
Moda na sport pod kopułą dosięgła również miłośników gokartów. W Kolonii warto się skusić na całodobowy rajd trasą o długości 375 m, z dwoma tunelami, podjazdami i mostami, pokrytą specjalnym asfaltem. Wszystko mieści się w dwóch halach. Samochody mają pojemność 180 cm3, moc sześciu koni i jadą z prędkością 50 km/h. Coraz większym powodzeniem cieszy się również puszczanie latawców. W halach włącza się system wietrzenia, który wywołuje przeciągi.
Sport halowy nie oznacza już jedynie lekkiej atletyki i gier zespołowych. Dzisiaj pod dachem uprawia się wszystko: wspinaczkę po skałkach, jazdę na rolkach, a nawet mountain-biking. Architekci i wizjonerzy nie wymyślili jeszcze tylko halowych lotów balonem i skoków spadochronowych. Kiedy to zrobią?

Więcej możesz przeczytać w 50/2000 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0