Rachunek historii

Rachunek historii

Dodano:   /  Zmieniono: 
W 1992 r. pod wymownym tytułem "Katyń - dokumenty ludobójstwa" opublikowano dokumentację kaźni polskich oficerów i policjantów. Borys Jelcyn przekazał ją Lechowi Wałęsie. Zaraz potem na łamach rosyjskiej prasy oraz w wypowiedziach niektórych rosyjskich polityków pojawiły się informacje o rzekomych polskich zbrodniach. Sugerowano, że Polacy mają dużo na sumieniu i zachowanie sowieckich władz w 1940 r. nie było bezpodstawne. Pisano, że w polskich obozach jenieckich w latach 1919-1920 zmarły (a jak twierdzą niektórzy - zostały zamordowane) dziesiątki tysięcy Rosjan. Najczęściej wymienia się liczbę 60 tys.


Do lat 90. w publikacjach rosyjskich problem jeńców wziętych w wojnie polsko-bolszewickiej tylko sygnalizowano. Dopiero za sprawą katyńską stał się nagle bardzo ważny. Na szczęście zachowały się i są powszechnie dostępne archiwalia polskie na ten temat. Nie wyłania się z nich obraz zagłady przedstawiany przez autorów rosyjskich.
Podczas pierwszego roku wojny walki nie były intensywne. W listopadzie 1919 r. w Polsce znajdowało się 7096 jeńców sowieckich. Przebywali oni - podobnie jak wojskowi i cywile ukraińscy wzięci do niewoli podczas wcześniejszych walk o Lwów i Galicję Wschodnią - w obozach w Strzałkowie (między Słupcą a Wrześnią), w Dąbiu pod Krakowem, w Pikulicach pod Przemyślem, w Brześciu nad Bugiem, w Łańcucie i w Wadowicach. Jeńcy i internowani różnych narodowości przebywali w tych samych obozach, ale w odizolowanych oddziałach. Wszystkich obowiązywały identyczne przepisy porządkowe i normy żywieniowe. Mogli prowadzić korespondencję, dostawać przekazy pieniężne i paczki, przyjmować krewnych. Oficerowie za zgodą władz obozowych i pod eskortą mieli prawo wychodzić do pobliskich miejscowości. W obozach znajdowały się pomieszczenia przeznaczone do celów religijnych. Najwięcej było cerkwi prawosławnych, które służyły także greckokatolickim Ukraińcom. Posługę duchową sprawowali kapelani wyznaczani przez władze wojskowe. Jeńcami wyznania mojżeszowego opiekowały się w święta religijne gminy żydowskie.
Po przybyciu pierwszych grup jeńców bolszewickich w obozach wybuchły epidemie tyfusu, czerwonki, cholery i grypy. Szczególnie trudna sytuacja panowała w Brześciu Litewskim. W wyniku epidemii zmarło tam ponad tysiąc Rosjan. Komisja sejmowa wizytująca obóz wskazała też na zaniedbania strony polskiej. Po kilku miesiącach obóz zam-knięto, a jeńców przeniesiono do innych obozów.
Na początku 1920 r. warunki życia jeńców w obozach w Polsce poprawiły się. Wielu Ukraińców zwolniono do domów. Jeńców skierowano do pracy, za którą otrzymywali wyższe niż wcześniej racje żywnościowe oraz niewielkie wynagrodzenie. W 1919 r. obozy były często wizytowane przez delegacje polskich i międzynarodowych organizacji charytatywnych.
Liczba jeńców radykalnie wzrosła po bitwie warszawskiej. Do polskiej niewoli dostało się około 50 tys. żołnierzy bolszewickich. Po następnych zwycięstwach jeńców przybywało. W chwili zakończenia działań wojennych na froncie wschodnim, 18 października 1920 r., było ich 110 tys. Część z nich - w polskiej ocenie około 25 tys. - pod wpływem agitacji wstąpiła do walczących po polskiej stronie rosyjskich, kozackich i ukraińskich formacji wojskowych. Nie zawsze kierowali się oni pobudkami ideowymi. Większość chciała jak najszybciej opuścić polskie obozy, m.in. z powodu panujących tam warunków. Z materiałów archiwalnych wynika, że późną jesienią 1920 r. w Polsce przebywało 80-85 tys. jeńców rosyjskich; połowa z nich w obozach, reszta pracowała w instytucjach państwowych lub u prywatnych osób (głównie w rolnictwie).
Krótko po zakończeniu walk strona polska nie była w stanie zapewnić tak wielu jeńcom odpowiednich warunków lokalowych i sanitarnych. Kraj był zniszczony, a mimo próśb nie uzyskano pomocy od innych państw (zwracano się m.in. do Francji i USA). Szczególnie ciężko było na przełomie roku 1920 i 1921. Znowu wybuchły epidemie. Wielu jeńców zmarło. Nie ma jednak żadnych dowodów na to, że polskie władze prowadziły eksterminację czy planowo głodziły jeńców bolszewickich. Podobne posądzenia są bezpodstawne.
Od lutego 1921 r. stan sanitarny obozów i zaopatrzenie w żywność poprawiły się. Władze wojskowe rozbudowały szpitale, wydzielając odizolowane oddziały dla zakaźnie chorych. W walce z epidemią tyfusu i cholery do Tucholi wysłano wojskowy szpital polowy nr 102. Od końca lutego zanotowano wyraźny spadek liczby jeńców zmarłych na choroby zakaźne. Od kwietnia wypadki śmierci zdarzały się sporadycznie.
Korzystając z pomocy organizacji charytatywnych, władze obozowe uruchamiały świetlice, szkoły dla analfabetów, biblioteki oraz organi-zowały specjalistyczne kursy. We wszystkich obozach działały kinematografy i teatry amatorskie. W Strzałkowie wydawano na powielaczu gazetkę dla jeńców "Poslednije Nowosti".
W polskiej niewoli zmarło maksymalnie 16-18 tys. jeńców rosyjskich, w tym około 8 tys. w Strzałkowie, do 2 tys. w Tucholi i 6-8 tys. w innych obozach. Twierdzenie, że zmarło ich 60, 80 czy 100 tys., nie znajduje potwierdzenia w dokumentacji zachowanej w polskich archiwach. Zmarli w polskich obozach byli grzebani na położonych w pobliżu oddzielnych cmentarzach. Jeśli zajdzie potrzeba, można będzie ekshumować ciała, aby dokładnie ustalić liczbę zmarłych i rozwiać wątpliwości strony rosyjskiej.
Poruszając problem własnych jeńców, publicyści i historycy rosyjscy milczeniem pomijają los żołnierzy Wojska Polskiego, wziętych do niewoli przez Armię Czerwoną. Po zakończeniu konfliktu z Rosją sowiecką polskie władze wojskowe oceniły straty. Z bilansu wynika, że do niewoli trafiły ponad 44 tys. naszych żołnierzy. W wyniku akcji wymiany jeńców do Polski powróciło tylko 26,5 tys. osób. Trzeba pilnie wyjaśnić los pozostałych. Można to zrobić jedynie na podstawie dokumentacji przechowywanej w rosyjskich archiwach. To zadanie dla rosyjskich historyków.

Więcej możesz przeczytać w 51/2000 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0