Zabawa sztuką

Zabawa sztuką

Dodano:   /  Zmieniono: 
Nowe media zmieniają rolę twórcy i odbiorcy

Współcześni artyści coraz częściej sięgają po nowe technologie, tworząc dzieła interaktywne. Przestaje istnieć dystans między dziełem sztuki a odbiorcą, charakterystyczny dla tradycyjnych muzeów. - Sztuka nowych mediów nie doczekała się jeszcze arcydzieł - twierdzi Amerykanin Jaron Lanier, światowej sławy artysta cyberkultury, twórca pojęcia "wirtualna rzeczywistość". Dotychczas komputer jedynie wzmocnił istniejące już w sztuce tendencje. Jego twórczy potencjał nie został jeszcze wykorzystany.

Przemianom kultury i życia w czasach technologii cyfrowej poświęcone zostało tegoroczne Międzynarodowe Biennale Sztuki Mediów WRO. Zaprezentowane prace przypominały gry komputerowe, a zwiedzający mogli się nimi bawić, uczestnicząc w procesie twórczym. Część publiczności zajmowała pozycję widza, inni z entuzjazmem włączali się do zabawy.
Podczas koncertu Jarona Laniera Orkiestra Kameralna Wratislavia zamiast z nut grała z obrazu widocznego na wielkim ekranie, muzycy czytali kolory i kształty. Jeden z utworów, "Egg", Lanier napisał specjalnie na festiwal. Artysta zasiadł do pianina, nad jego głową na ekranie pojawiła się kolorowa grafika przedstawiająca jajko. Pod wpływem gry zmieniały się jego kolory i rozmiary. Lanier wykorzystał także egzotyczne instrumenty - laotański khaen i szwedzką nickelharpę. - Mam nadzieję, że mój koncert pokazał, iż tradycyjne formy muzyczne mogą współistnieć z nowymi - mówi twórca.
Zderzenie "nowego" ze "starym" było tematem wielu prac zaprezentowanych na tegorocznym biennale. Twórcy imprezy, Piotr i Violetta Krajewscy, planują stworzenie centrum sztuki nowych mediów, organizującego wystawy, wykłady i warsztaty artystyczne. Za granicą w podobnych ośrodkach łączy się działalność twórczą z zabawą. Ars Electronica Center w Linzu czy Centrum Sztuki i Technologii Mediów w Karlsruhe cieszą się ogromną popularnością. Działają też w Internecie (www.aec.at oraz www.zkm.de). WRO również ma stronę internetową (www.wro.art.pl, www.wro.getin.pl).
Wrocławianie obejrzeli w tym roku klasyczne dzieła sztuki nowych mediów, na przykład "Handphone Table" Laurie Anderson (1978 r.). Zwiedzający siada przy stole, opierając łokcie na blacie i dłońmi zakrywa uszy. Dopiero wtedy słyszy dźwięki (są przewodzone przez kości). Entuzjazm publiczności wzbudził "Telematic Dreaming" Paula Sermona: ludzie, leżąc na ustawionych w różnych salach łóżkach, grali z sobą w karty i wznosili toasty, widząc się nawzajem na ekranach. Niektóre prace przypominały ogromne gry komputerowe. W "Place Ruhr" Jeffreya Shawa za pomocą pilota można było wchodzić do wirtualnych budynków i przechodzić przez ściany. W instalacji "Tracking the Net" Franza Fischnallera & F.A.B.R.I.CATORS ustawiono duży ekran, na którym było widać świat jak z gry komputerowej - z długimi korytarzami. Widz wędrował po nim, poruszając siecią zawieszoną przed ekranem. Zaprezentowano też prace polskich artystów. "Virtual Sketches" Mirosława Rogali to barwne, trójwymiarowe obrazy. Kiedy przesuwa się przed nimi dłonią, słychać dziwne dźwięki. Piotr Wyrzykowski, twórca Wiktorii Cukt, wirtualnej kandydatki na prezydenta, pokazał instalację "Cyborg’s Sex Manual". Zwiedzający siadali na wygodnej kanapie przed dużym ekranem, na którym oglądali stosunki seksualne dwojga ludzi, cyborgów lub kobiety z cyborgiem. Widzowie mogli wpływać na ich pozycje i przyglądać się fragmentom ciał, posługując się komputerową myszą.
Biennale towarzyszył kongres pod has-łem "Mediacja/Medializacja", w którym uczestniczyli artyści i teoretycy nowych mediów, m.in. Derrick de Kerckhove, uczeń i kontynuator teorii Marshalla McLuhana. Dyskutowano o przyszłości technologii cyfrowej i jej wpływie na psychikę człowieka. Według Brytyjczyka Roya Ascotta, XXI wiek stworzy nowe media, łączące świat cyfrowy z biologicznym. Nie będziemy już używać pilota, wystarczy, że pomyślimy o zmianie programu telewizyjnego. Lanier przedstawił teorię postsymbolicznej komunikacji. Jego zdaniem, symbole, w tym język, wkrótce przestaną być potrzebne.
Wszyscy zgodnie twierdzili, że instytucje kultury muszą się zmienić. Prof. Ryszard W. Kluszczyński, kierujący Katedrą Nowych Mediów na Uniwersytecie Łódzkim, sądzi, że muzea zamienią się w archiwa. Lanier uważa, że idealną instytucją kultury stanie się połączenie muzeum i parku rozrywki. A kim będzie artysta? W opinii Kluszczyńskiego - organizatorem ludzkich zachowań, właścicielem pomysłu, a nie dzieła sztuki. Amerykański artysta Timothy Druckrey pytał z niepokojem: "Jeżeli wszyscy staną się nadawcami, to kto będzie słuchał?".

Więcej możesz przeczytać w 51/2000 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0