Piątek, świątek we dnie, w nocy

Piątek, świątek we dnie, w nocy

Dodano:   /  Zmieniono: 
Niektóre normy weszły nam w krew. Nie zastanawiamy się na przykład, dlaczego trzeba święcić niedzielę, podobnie jak muzułmanie nie kwestionują świętości piątku ani żydzi - soboty. Cóż to jednak znaczy "dzień święty święcić"? Zamknięte są fabryki i biura. Tłoczno tylko w kościele, ale ponieważ zbawienie nie jest towarem, którego mogłoby zabraknąć, więc ludzie zachowują się przyjaźnie.
Niektóre normy weszły nam w krew. Nie zastanawiamy się na przykład, dlaczego trzeba święcić niedzielę, podobnie jak muzułmanie nie kwestionują świętości piątku ani żydzi - soboty. Cóż to jednak znaczy "dzień święty święcić"? Zamknięte są fabryki i biura. Tłoczno tylko w kościele, ale ponieważ zbawienie nie jest towarem, którego mogłoby zabraknąć, więc ludzie zachowują się przyjaźnie. Największym zagrożeniem dla miejsca niedzieli w życiu człowieka są otwarte sklepy.

Są dwie główne przyczyny tego zagrożenia. Po pierwsze, otwieranie domów handlowych w niedzielę sprawia, że dramatycznie poszerza się grupa ludzi, dla których to normalny dzień pracy. Dopóki tego dnia musieli pracować tylko lekarze albo hutnicy, dopóty problem można było bagatelizować. Ale w handlu zatrudnione są miliony. Praca w niedzielę przestaje być czymś wyjątkowym.
Po drugie, dzień ten przestaje się kojarzyć z czymś wzniosłym, z wyższymi przeżyciami. Ateista albo agnostyk, który w niedzielę udawał się na wystawę, koncert lub przedstawienie teatralne, mimowolnie składał hołd religijnemu porządkowi tygodnia. Przeżywanie głębokich doznań w kontakcie ze sztuką kształtuje te rejony osobowości, które graniczą z przeżyciami i uczuciami religijnymi. Udając się w niedzielę do centrum handlowego, ludzie nie oczekują objawienia ani pokrzepienia serc.
Czy należałoby zatem zamknąć sklepy w niedzielę? Nie jest to łatwe. Władze kościelne i działacze religijni mogą protestować, ale nie mogą niczego nakazać ani władzom świeckim, ani obywatelom. Ci bowiem mogą samodzielnie decydować o tym, czy poza pójściem do kościoła umyją samochód, czy zrobią zakupy.
Źródeł coraz częstszego, wręcz masowego odstępstwa od trzeciego przykazania upatrywałbym w wyzwalaniu się jednostek spod narzucanych przez władze świeckie albo kościelne ograniczeń. Religia stała się już sprawą prywatną, ale kościoły jeszcze próbują regulować obyczaje, kształtując masowe nawyki (dni wolne od pracy, ceremonie pochówków, moralne oceny). Nie da się jednak wrócić do zasady Roma locuta, causa finita. Potrzebne są jawne negocjacje dotyczące wartości, norm i zachowań. Jeśli uznamy, że świętość niedzieli bierze się ze świętości wartości, które dyskusji nie podlegają, to sklepów w niedzielę otwierać nie należy. Wyrzeczenie się zakupów w tym dniu to jedna z inwestycji, które pozwolą osiągnąć zyski wieczne. Jeśli natomiast uznamy, że formy świętowania są do uzgodnienia, będziemy się zastanawiać nad tym, czego właściwie chcemy. Może chcemy gospodarki bez szwów, w której bezszelestnie pokonano ograniczenia czasu, a wszystko czynne jest całą dobę? Może chcemy natychmiastowej dostępności wszystkiego dla wszystkich, komunizmu swobodnych konsumentów?
Nie dziwimy się zatem otwieraniu sklepów w niedzielę, bo wiemy, że wszelkie negocjacje mogą prowadzić do nieoczekiwanych ustaleń, kompromisów, zawieszeń broni. Może zawrzeć kompromis: handel będzie się odbywał w co drugą niedzielę? Może wrócić do Księgi Rodzaju i zaproponować rewizję teorii boskiego odpoczynku? Skąd wiemy, że Bóg chciał, żebyśmy siódmego dnia odpoczęli? Takie pytania zadawano w historii chrześcijaństwa nieustannie. Według ortodoksyjnych niechrześcijan, jest to oznaka słabości. Uczeni muzułmańscy udowadniają, że Koran jest napisany porządniej niż Biblia, bo rzadziej bywa objaśniany w odmienny sposób i różnice w interpretacjach są mniejsze. Nie kwapią się, by wyjaśnić, co się dzieje z krytykami. Ale dla większości spór o to, co autorzy Biblii mieli na myśli i jak Bóg zamierzał się objawić - to zaleta. Odpowiadając na takie pytania, osłabiamy organizacje roszczące sobie prawo do kolonizacji świata naszej osobistej swobody (kościoły, państwa, ponadnarodowe korporacje).
Fundamentalista węszy tu bluźnierstwo. Jeśli arbitralną dyktaturę hierarchii organizacyjnej zastąpimy wynegocjowanym demokratycznie kompromisem, to tak, jakby boskie dyktando zastąpić ludzkimi wypracowaniami, które wymagają wielu poprawek. Będziemy skazani na niedoskonałość. Na kolejne zmiany. Na nowe określenie piątku, świątku, dnia i nocy. Ale o tym już wiemy. Zamiast dzień święty święcić, zaczniemy majsterkowanie genetyczne i kulturalne. Już zaczęliśmy.

Więcej możesz przeczytać w 52/53/2000 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0