Cyberprzewodnik

Cyberprzewodnik

W sieci znajdziemy kina, muzea, puby i hotele
 
Wyjeżdżasz na weekend do Szczecina, nie znasz miasta, a chcesz się dobrze zabawić? Sprawdź w internetowych serwisach. Tylko tu dowiesz się w ciągu sekundy, gdzie można kupić najtańsze piwo, zjeść najsmaczniejsze lody czy spotkać się z osobami o podobnych zainteresowaniach. Internet stał się najlepszym przewodnikiem po setkach miast w całej Polsce. Korzystają z niego nawet małe gminy. Gniewkowo, Kęty, Gorlice, Nędza, Jawor - to tylko niektóre miejscowości próbujące sprzedać w sieci swoje atrakcje turystyczne.
W podróż służbową Jan Barty z Warszawy wyjeżdża kilka razy w miesiącu. Nie zawsze jednak spędza wieczory w hotelu. - Przed każdym wyjazdem zaglądam do Internetu. Jadąc na trzy dni do innego miasta, chcę wiedzieć, co wieczorem mogę zobaczyć w kinie albo czy w którymś z pubów szykuje się ciekawy koncert. Do lokalnych gazet nie mam dostępu, a takich informacji nie znajdę przecież w książkowym przewodniku - mówi Barty. W internetowych serwisach podróżny znajdzie praktycznie wszystko: godziny otwarcia kafejek, repertuar teatrów, a nawet pełną listę dań serwowanych w restauracjach w Krakowie czy Gdańsku. Nie zaskoczą go ceny w lokalach. Struś po aborygeńsku za 59 zł w restauracji U Kolumba w Katowicach czy może warkocz z polędwicy za 15 zł w pubie U Wilców w Sosnowcu? Podobnie piwo. "Ceny trunków są całkiem rozsądne - za żywca z sokiem płaci się pięć złotych" - pisze w "Wirtualnym przewodniku po Szczecinie" Aleksandra Bąk (www.szczecin.hg.pl). Ale ceny to nie wszystko. Dzięki Internetowi dowiemy się, kto odwiedza na przykład pub Barka w Szczecinie ("towarzystwo w wieku nieco przekraczającym 30 lat"), jaką muzykę można tam usłyszeć ("hity z lat 70. i 80."), że na środku parkietu zamontowano metalową rurę ("na której co pewien czas wieszają się panie i... panowie"), a obsługa jest bezpośrednia ("kelnerka cały czas się spoufalała, mówiąc "tu jest twoja reszta").
W Internecie jak grzyby po deszczu powstają serwisy gromadzące najdrobniejsze ciekawostki o rozrywkach w danym mieście. "Jedno, co warto, to bawić się warto" - zachęca Kraina Smakowitości, czyli polski serwis gastronomiczno-rozrywkowy, w którym znajdziemy przewodnik po pizzeriach, dyskotekach i kawiarniach (www.kraina.com.pl). CityNight (www.citynight.pl) przyciąga rankingiem klubów oraz forum, gdzie każdy może zostawić swoją opinię na temat konkretnego lokalu lub imprezy (na razie tylko w Warszawie, Gdańsku, Poznaniu i Krakowie). W warszawsko-krakowskim serwisie Imprezy.net można wybrać rodzaj zabawy, która nas interesuje: "na siedząco" (puby, kawiarnie), "zostańmy w domu" (na przykład wideo newsy), "coś dla duszy" (kino, teatr, galerie) lub "nabierz formy" (fitness, basen). Turyści znajdą nawet wskazówki, jak do danego miejsca dotrzeć metrem czy tramwajem.
Swoją stronę ma praktycznie każde polskie miasto. Z poznańskiego informatora (www.poznan4u.com.pl) dowiemy się, kiedy i gdzie zaśpiewają słynne Słowiki pod dyrekcją Stefana Stuligrosza i który lokal jest w tej chwili na topie (w rankingu prowadzą Vasco da Gama i Pod Aniołem). Jadąc do Wrocławia, możemy sprawdzić (www.pub.net.pl), dokąd najlepiej pójść potańczyć (podobno do Planety 2010 i Szuflady), gdzie można spokojnie posiedzieć (Aida, Akropolis), napić się dobrego wina lub umówić się na randkę (Gospoda u Czarta). Najwięcej jest jednak serwisów poświęconych stolicy. Warszawa Online nie ogranicza się do imprez wirtualnych. - Organizujemy własne zabawy, na przykład turniej rzucania strzałkami do celu. Rozdajemy też dużo biletów na imprezy, które organizują zaprzyjaźnione z nami kina czy kluby - mówi Magdalena Tchórzewska, redaktor naczelna serwisu. Jedna z najnowszych witryn, Globopolis.pl, prezentuje specjalne "miejsca na podryw". Serwis nie jest polskim pomysłem, ale częścią projektu Globopolis.com, pierwszej w naszej części Europy sieci internetowych przewodników po miastach. Witryna została opracowana w trzech językach - polskim, niemieckim i angielskim. Składa się z kilku katalogów, które jasno wskazują, jaki charakter mają oglądane strony: restauracje i kawiarnie, kluby i bary, kino, muzyka, teatr itd. Serwis nie ma ambicji informowania o wszystkim, co się dzieje w mieście. Nastawia się na to, co najbardziej obchodzi młodych ludzi - zabawę, rozrywkę, miłe spędzenie wolnego czasu.
W planach Globopolis Warszawa to jednak tylko początek. - Po projekcie warszawskim zamierzamy stworzyć serwisy kolejnych miast. Trwają zaawansowane prace nad polską wersją językową stron poświęconych Krakowowi - wersje angielska i niemiecka już istnieją. Jeśli nic nie stanie na przeszkodzie, pojawią się one na początku tego roku. Potem mamy w planach Wrocław, Poznań oraz Trójmiasto - twierdzi Artur Szklarczyk, redaktor naczelny serwisu Globopolis.pl.
Większość wirtualnych przewodników tworzą osoby prywatne. Szukasz ciekawych miejsc w stolicy na miły wieczór? "Niewielki pubik, ale za to jaki. Jeżeli chcesz posłuchać starego, dobrego blues-rocka, to tylko tutaj. Grają również kapele na żywo. Raz zajrzysz, a zakochasz się w tym miejscu" - zachwala na swojej stronie niejaki Suchar, autor opisów prawie 50 lokali w całej Warszawie (www.astercity.net/~suchar/spotkanie/lokale.htm). "Możemy zaszyć się w salce na dole z ukochaną kobietą i zamówić grzane piwo z goździkami i cynamonem za 14 zł" - taką informację znajdziemy na przykład o pubie Heineken w Warszawie.
Internetowymi przewodnikami nie są na ogół zainteresowane władze miast. W oficjalnych serwisach samorządów lokalnych brakuje informacji o restauracjach, klubach i dyskotekach. Większość z nich to bardziej informatory o życiu urzędów niż samego miasta. - Nie uważam, aby urzędy miejskie miały gromadzić informacje o pubach - tłumaczy Krzysztof Głomb, prezes stowarzyszenia Miasta w Internecie. Nie wszystkie urzędy miejskie postępują jednak w ten sposób. Na przykład Bydgoszcz oprócz "Wieści z ratusza" ma też katalog "Rozrywka", gdzie znajdziemy informacje nie tylko o kinach i koncertach, ale także o klubach i pubach. Podobne informacje zawiera serwis trójmiejski, co prawda prywatny, ale realizowany przy pomocy władz lokalnych. - Sytuacja nie jest idealna, ale współpraca się rozwija - mówi o swoich doświadczeniach w kontaktach z urzędami Michał Kaczorowski, redaktor naczelny serwisu Trojmiasto.pl. - W prowadzonym przeze mnie serwisie internauta nie musi się przebijać przez dziesiątki katalogów, żeby znaleźć informacje. Wychodzę z założenia, że pewne rzeczy po prostu muszą być podane na talerzu. Podobnie z aktualnością. U mnie nie ma nieświeżych newsów - dodaje Kaczorowski.
Nikt nie ma wątpliwości, że w sieci pojawiła się luka do zapełnienia. Czy urzędy miasta nie mogłyby niejako przy okazji, korzystając ze swoich doświadczeń i zasobów informacji, tworzyć czy choćby współtworzyć serwisów o nieco lżejszym charakterze? Chyba jeszcze nie zdały sobie sprawy, że dobrze prowadzone internetowe serwisy metropolitalne mogą być równie dobrym pomysłem na biznes w Internecie jak portale ogólnotematyczne.

Okładka tygodnika WPROST: 1/2001
Więcej możesz przeczytać w 1/2001 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0