Bitwa programów

Bitwa programów

Dodano:   /  Zmieniono: 
Kupujemy komputer. Sprzedawca zapewnia, że zainstalowane oprogramowanie zupełnie nam wystarczy. Szybko okazuje się jednak, że czegoś brakuje. Pytamy znajomych, szukamy dodatkowych programów w Internecie. Gdy boimy się wirusów, słyszymy, że przydałby się Norton Antivirus. Gdy podejrzewamy, że komputer szwankuje, radzą, byśmy skorzystali z Norton Utilities. Boimy się włamania do poczty elektronicznej - możemy skorzystać z Norton Personal Firewall.
Sami musimy dbać o bezpieczeństwo naszego komputera - radzi John Thompson, szef firmy Symantec

Kupujemy komputer. Sprzedawca zapewnia, że zainstalowane oprogramowanie zupełnie nam wystarczy. Szybko okazuje się jednak, że czegoś brakuje. Pytamy znajomych, szukamy dodatkowych programów w Internecie. Gdy boimy się wirusów, słyszymy, że przydałby się Norton Antivirus. Gdy podejrzewamy, że komputer szwankuje, radzą, byśmy skorzystali z Norton Utilities. Boimy się włamania do poczty elektronicznej - możemy skorzystać z Norton Personal Firewall. Producent Nortona, amerykańska korporacja Symantec, doszedł do wniosku, że dziś nie wystarczy system operacyjny i edytor tekstu. Użytkownik potrzebuje oprogramowania narzędziowego.

Program za darmo
Rośnie popularność programów typu shareware i freeware, rozdawanych bezpłatnie lub sprzedawanych przez Internet za symboliczną kwotę. Ostatnio Sun Microsystems wprowadził na rynek darmowy pakiet oprogramowania biurowego StarOffice 5.2. Czy Symantec zacznie rozdawać któryś ze swoich programów? - Nie. Zajmujemy się wyłącznie tworzeniem oprogramowania. Aby mieć środki na rozwój, musimy czerpać zyski z jego sprzedaży. Sun zajmuje się przede wszystkim produkcją i sprzedażą sprzętu. Kupienie przez nich pakietu StarOffice i rozdawanie go to był zabieg taktyczny, a nie biznesowy - mówi John Thompson, szef firmy Symantec.

Komputer sieciowy
Coraz częściej komputery łączone są w sieci. Wiele firm, m.in. Microsoft, zapowiada, że udostępni programy w Internecie. Użytkownicy będą płacić tylko za czas korzystania z aplikacji. Czy taka wizja kiedykolwiek się urzeczywistni?
- Zawsze będziemy musieli mieć jakieś oprogramowanie w swoim komputerze, choćby po to, żeby się połączyć z Internetem. Prawdopodobnie będzie to software dużo mniejszy od tego, który służy nam dzisiaj w środowisku Windows. Możemy fantazjować na temat przyszłości branży komputerowej, ale jednocześnie musimy się trzymać realiów. Po pierwsze, wiele firm zainwestowało tak ogromne sumy w funkcjonujący model dystrybucji oprogramowania, że nie mogą sobie pozwolić na nagłą zmianę. Po drugie, szerokopasmowy dostęp do Internetu nie jest jeszcze na tyle rozpowszechniony, żebyśmy mogli ściągać z serwera cały potrzebny software - uważa prezes Symanteca. Rok 2001 nie będzie jeszcze - według niego - rokiem komputerów sieciowych.

Firma.com
Dzisiaj każda firma reklamuje się jako internetowa, sieciowa, elektroniczna. A Symantec? - Zajmujemy się głównie oprogramowaniem, dzięki któremu Internet ma się stać bezpieczny. Tworzymy aplikacje antywirusowe i programy zabezpieczające. Sieć to centrum naszych zainteresowań.
John Thompson jest przeciwny dzieleniu ekonomii na starą i nową: - Istnieją tylko nowe modele prowadzenia biznesu, wymuszane przez nowe medium, ale zasady pozostają od lat te same. Po prostu firma musi przynosić zyski.

Specjalizacja w sukcesie
Duże firmy software’owe proponują gotowe zestawy do prowadzenia e-biznesu, w których bezpieczeństwo transakcji to tylko jeden z wielu elementów. Czy sprzedawanie technologii zabezpieczeń sieciowych nie jest zbyt dużym ograniczeniem? Prezes Symanteca nie ma takich wątpliwości: - Największe sukcesy odnoszą firmy wyspecjalizowane. Tym, które przekraczają swoje kompetencje, często zdarza się ugrząźć na nie znanym im polu. Największym wyzwaniem dla branży IT jest uzgodnienie skutecznego sposobu współpracy między firmami. Nie ma producenta, który tworzyłby jednocześnie świetne oprogramowanie do e-biznesu i kompleksowe zabezpieczenia, a te są dzisiaj niezbędne.

Rodzimi piraci
- Polska jest dla nas najważniejszym rynkiem w Europie Wschodniej. Stąd pochodzi 50 proc. naszych zysków w tym regionie. Martwi nas jednak, że nie dba się tu dostatecznie o ochronę praw intelektualnych. Piractwo komputerowe jest nadal na porządku dziennym - skarży się John Thompson.

Rozmawiał
Jacek Borowski
Więcej możesz przeczytać w 1/2001 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0