Quo vadis, Hannibalu?

Quo vadis, Hannibalu?

Polskie kino zachłysnęło się adaptacjami rodzimej literatury. Amerykańskie nadal faworyzuje sequele
Powtórki z rozrywki" podbiją kina w 2001 r. Niewiele jest nowych pomysłów, twórcy filmowi przede wszystkim dyskontują wcześniejsze sukcesy - własne lub cudze. Z ekranowej dominacji adaptacji i sequeli płynie smutny wniosek: kino zjada własny ogon.
Plaga ekranizacji - to chyba najlepsza definicja "nowej szkoły polskiej". Po "Ogniem i mieczem" i "Panu Tadeuszu" hitem okaże się zapewne "Quo vadis" Jerzego Kawalerowicza. Filmowa adaptacja nagrodzonej Nagrodą Nobla powieści Henryka Sienkiewicza, zrealizowana za 14 mln USD, nosi znamiona przeboju kinowego. Czy Paweł Deląg okaże się nowym Jerzym Zelnikiem, a Magda Mielcarz - Barbarą Brylską, dowiemy się jesienią. Na przedwiośniu czeka nas premiera "Przedwiośnia" w reżyserii Filipa Bajona. I w tym wypadku ciężar przedsięwzięcia spoczął na barkach aktorskiej młodzieży. Bajon zapewnia, że Mateusz Damięcki jako Cezary Baryka to strzał w dziesiątkę. Gdyby jednak okazało się inaczej, na osłodę pozostaną na drugim planie Janusz Gajos (ojciec Cezarego) i Daniel Olbrychski (Gajowiec).
Premierę "W pustyni i w puszczy" zapowiedziano na marzec (reżyser - Gavin Hood z RPA). Po co nowa wersja przygód Stasia i Nel (stara była udana) - nie wiadomo. Autorzy adaptacji są w komfortowej sytuacji: gdyby widownia nie dopisała, frekwencję zapewnią szkoły.
Takiego komfortu nie ma Wojciech Marczewski. Twórca "Dreszczy" po latach milczenia sięgnął po - wydawałoby się - nieprzekładalną na język filmu powieść Pawła Huelle "Weiser Dawidek". Reżyser opowiedział historię o wielkiej tajemnicy dzieciństwa i tęsknocie za nią, o ułomnościach pamięci i nieuchronnym wyrastaniu z naiwności. W obsadzie aktorska czołówka - Marek Kondrat, Janusz Gajos, Piotr Fronczewski - i znakomici aktorzy dziecięcy. Po kilku latach nieobecności polskiego kina w konkursie festiwalu filmowego w Berlinie "Weiser" trafił do jego tegorocznej edycji. Na dużym ekranie zobaczymy go już w styczniu.
Wielu widzów czeka na "Wiedźmina" - adaptację prozy fantasy Andrzeja Sapkowskiego w reżyserii Marka Brodzkiego. W postać Geralta - łowcy potworów - wcielił się, ku niezadowoleniu fanów powieści, "zbyt ładny" Michał Żebrowski. Sam pisarz także zachował duży dystans do projektu. Twórcy filmu zlekceważyli jednak protest w obronie jedynie słusznego wizerunku wiedźmina. Sytuację komplikuje konkurencja zza oceanu: Amerykanie ekranizują trylogię J.R.R. Tolkiena "Władca pierścieni". Porównania będą nieuniknione.
Nie widać końca adaptacyjnego szaleństwa. Roman Polański rozpoczyna zdjęcia do "Pianisty" na podstawie wspomnień Władysława Szpilmana. Podobno przymierza się też do "Madame" Antoniego Libery, literackiego objawienia roku 1999. Dariusz Jabłoński zapowiada sfilmowanie "Opowieści galicyjskich" Andrzeja Stasiuka. Co z "Krzyżakami" (w liczbie pojedynczej lub mnogiej), dowiemy się niebawem. Trudno uciec od konkluzji, że brakuje ciekawych współczes-nych scenariuszy.
Polska rzeczywistość przełomu wieków pozostaje przez nasze kino prawie nie opisana. Gdyński laureat sprzed dwóch lat - "Dług" Krzysztofa Krauzego - to wyjątek potwierdzający regułę. Kluczem, który pasuje do zamkniętych drzwi, okazuje się czasem komedia. W zeszłym roku polskim hitem (700 tys. widzów) był film Olafa Lubaszenki "Chłopaki nie płaczą". W roku 2001 ten sam autor pokaże kolejną opowieść o gangsterach - "Poranek kojota". Podobieństwo scenariuszy jest uderzające. Lubaszenkę-utalentowanego aktora wypiera mało oryginalny Lubaszenko-reżyser. Podobną tematykę porusza Władysław Pasikowski: w jego nowym filmie "Reich" jak zwykle pojawią się Linda, Baka i mafia, wszyscy na polsko-niemieckiej granicy. Na tym tle wyróżnia się nieco Juliusz Machulski. "Pieniądze to nie wszystko" - pierwsza polska premiera 2001 r. - jest satyrą na popegeerowską wieś, pełną dobrotliwej kpiny w stylu kina czeskiego, z celnymi obserwacjami obyczajowymi i świetnymi kreacjami drugoplanowymi.
Nie licząc adaptacji, w naszym kinie mało jest ważnych premier. Najlepiej zapowiada się film Jerzego Antczaka "Chopin. Pragnienie miłości". Opowieść o związku wielkiego kompozytora z ekscentryczną George Sand ma być próbą nowego spojrzenia na artystę.
Ameryka natomiast kocha sequele. Moda na nie co jakiś czas powraca do Hollywood wielką falą. Do drugiej części "Milczenia owiec" przymierzano się od dawna. Reżyser Jonathan Demme bronił się przed kontynuacją pracy. Ostatecznie podjął się jej twórca "Łowcy androidów" Ridley Scott. Anthony Hopkins chętnie powrócił do roli psychopatycznego doktora. Udziału w filmie odmówiła za to Jodie Foster, niezadowolona ze scenariusza. Trudno się jej dziwić, skoro tym razem agentka Starling ma zostać... panienką Hannibala. Foster zastąpiono mniej wymagającą Julianne Moore. Gwiazdorską obsadę uzupełnili Gary Oldman i Ray Liotta. Premiera w lutym.
W czasie wakacji wejdzie na nasze ekrany trzecia część "Parku jurajskiego" (z fruwającymi dinozaurami!). W głównej roli ponownie wystąpił Sam Neil. Steven Spielberg ma chyba dość filmu, po którym nazwano go "wiecznym chłopcem" - jest już tylko producentem przygód prehistorycznych gadów, reżyseruje mało znany Joe Johnston. Spielberg pracował w tym czasie nad ważniejszym przedsięwzięciem - "A.I.". Realizację przygód futurystycznego Pinokia - projektu zmarłego niedawno Stanleya Kubricka - zaproponowała mu rodzina artysty. Autorem zdjęć do tego filmu jest Janusz Kamiński. Główną rolę odtwarza mały Haley Joel Osment, nominowany do Oscara za "Szósty zmysł". Premiera na wiosnę. "Matrix 2", a po nim "Matrix 3" - kino "wirtualne" z filozoficznym podtekstem - trafią do nas jesienią. Keanu Reeves jako internauta znów będzie wyzwalał świat spod władzy komputerów. Szał na sequele ogarnął też kino dla dzieci. "102 dalmatyńczyki", kontynuacja przeboju ze znakomitą Glenn Close w roli Cruelli De Mon, przyciągnie do kina także rodziców. Zwłaszcza że Close partneruje Gérard Depardieu. Na sequelach nie kończy się lista repertuarowych pewniaków. Amerykanie od lat z dobrym skutkiem produkują komedie romantyczne. "Czego pragną kobiety?" to tytuł filmu Nancy Mayers. Odpowiedź: Mela Gibsona w głównej roli. U jego boku Helen Hunt. Macho i feministka tworzą duet, który dręczy się prywatnie i zawodowo. "The Ladies Man" przypomina "Bezsenność w Seattle": prezenter radiowy dostaje list od kobiety, którą stara się odszukać. Razem znajdują wielkie szczęście. "Cudowni chłopcy" Curtisa Hansona z Michaelem Douglasem (komedia na pół romantyczna) mogą być hitem. Douglasa - za rolę pisarza, walczącego z niemocą twórczą i kobietami - wymienia się jako kandydata do Oscara.
Powodzeniem cieszą się też thrillery. "Niezniszczalny" - nowy film twórcy "Szóstego zmysłu" M. Nighta Shyamalana - opowiada o jedynym ocalałym z katastrofy, który chce wyjaśnić jej okoliczności i dowiaduje się rzeczy zaskakujących... "Bless the Child" Chucka Russela z Kim Basinger i Andym Garcią przypomina "Dziecko Rosemary" - bohaterka walczy z szatanem o duszę bratanicy.
Prawdziwi kinomani tęsknią jednak za czymś więcej: za wielkim wzruszeniem, mądrym przesłaniem, ważną prawdą o sobie samych. Takie tematy porusza kino europejskie i... dalekowschodnie. Utalentowany Chińczyk Wong Kar-Wai, twórca "Chunking Express", opowiada w nowym filmie "Spragnieni miłości" (nagroda w Cannes i Europejska Nagroda Filmowa) historię o mężatce i żonatym mężczyźnie, którzy odkrywają, że ich partnerów łączy romans. Między nimi również rodzi się uczucie. Ktoś porównał ten film do uwertury. Zobaczymy go już za miesiąc.
Głośny obraz "Wiarołomni", wyreżyserowany przez szwedzką aktorkę Liv Ullman, powstał według scenariusza jej mistrza i byłego partnera Ingmara Bergmana. Twórca "Szeptów i krzyków" oparł go na autentycznym podobno zdarzeniu. To historia szczęśliwej mężatki, przeżywającej romans z przyjacielem rodziny. Film był jednym z największych wydarzeń ostatniego festiwalu w Cannes, choć nie został nagrodzony.
Na uwagę zasługuje także "Aimee i Jaguar" niemieckiego reżysera Maxa Faerberböcka. Oszczędna w słowach i gestach historia dramatycznego lesbijskiego związku Żydówki z żoną nazisty robi wrażenie. Film otrzymał Srebrnego Niedźwiedzia na festiwalu w Berlinie.
Rozmyślaniom o repertuarze filmowym przełomu wieków towarzyszy pytanie: Quo vadis, kino? Odpowiedź brzmi zapewne: "Milczenie owiec 7".

Okładka tygodnika WPROST: 1/2001
Więcej możesz przeczytać w 1/2001 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0