Fura, komóra, skóra i jaskinia

Fura, komóra, skóra i jaskinia

Dodano:   /  Zmieniono: 
Złudzenie bycia w "innym świecie" dopada tylko ludzi starszych, którzy więcej już mają za sobą niż przed sobą
Fascynująca jest absolutna nieprzewidywalność przyszłości. Sto lat temu nikt nie wiedział, co przyniesie wiek dwudziesty. I dzisiaj jest tak samo. Zbrojni w fantastyczne technologie jesteśmy tak samo ciemni i bezradni jak dawniej. To dobrze, że niczego na dłuższą metę nie da się przewidzieć. Gdyby było inaczej, zbyt wielu ludzi mogłoby dojść do wniosku, że nie warto żyć.
Szczerze mówiąc, nie przewidywałem, że takimi słowami powitam nowy wiek i nowe tysiąclecie. Tak mi po prostu jakoś wyszło. Widać mocno mnie nurtuje wielka zmiana czasu na zegarze dziejów. Każdego, kto o tym myśli za dużo, nachodzą dość ponure refleksje. Bo jest to moment rozliczenia dotychczasowej egzystencji i wielu pytań o przyszłość. Jak długo jeszcze pociągnę? Czy moja Baśka nadal będzie piękna, miła i zdrowa? Co los przyniesie dzieciakom? Czy będą wykształcone, uśmiechnięte i szczęśliwe? Czy zobaczę wszystkie wnuczęta? Czy zdążę jeszcze zarobić parę groszy, by moja rodzinka czuła się bezpieczniej? Ile jeszcze lat będę w miarę sprawny? Czy w ogóle będzie mi dane w pewnym momencie odpocząć i powiedzieć, że w zasadzie swoje zrobiłem i mogę zwolnić obroty? Czy też zostanę wycofany ze świata nagle, w biegu, pozostawiając masę nie dokończonych i rozbabranych spraw? "Przestań nam tu stary durniu zawracać głowę swoimi troskami, bo to nikogo nie obchodzi" - powie słusznie komputerowo-internetowa młodzież. Bo młodość to fantastyczny stan ciała i ducha, który pozwala nie martwić się o przyszłość. Co minęło, prawie się nie liczy. Ważne jest to nieznane, co nas czeka: kogo poznam, kiedy będzie dobra balanga, jak spędzę najbliższe wakacje, czy będę miał nowe ciuchy, kiedy szykuje się wyjście na dobry koncert, mecz lub jakąś inną odlotową imprezę. Młodość jest lekkomyślna, zwariowana i odważna. Nie ma czasu słuchać jakichś rojeń o życiowych pułapkach i groźnej przyszłości. Będzie, co ma być. Trzeba śmiało i aktywnie walić do przodu, by złapać z życia, ile się da. Już widzę, że całe moje dzisiejsze pisanie skręca w stronę odmienną niż myślałem. Odmienną i w dodatku niestosowną, bo zamiast pisać o starym i nowym świecie, o różnicach między drugim a trzecim tysiącleciem cywilizacji, kultury judeochrześcijańskiej, o odmiennościach wieków z numerami XX i XXI - będzie o zasadniczej niezmienności naszego kochanego świata i ludzkiej natury.
Oszołomieni postępem, wynalazkami i konsumpcją, myślimy, że świat się szybko zmienia. Kto widział korbę do samochodu, telefon z nieco mniejszą korbką i patefon, przyzna, że istotnie pewne zmiany można zauważyć. Aby skonstatować odmienności, trzeba jednak trochę pożyć. Złudzenie bycia w "innym świecie" dopada więc tylko starszych, którzy więcej już mają za sobą niż przed sobą. Dla młodzieży nowoczesne gadżety są rzeczywistością zastaną, która przypomni im się za 50 lat, gdy już będą starzy. A przyszła młodzież za zwyczajne uważać będzie akcesoria, o jakich dzisiaj nikt jeszcze nie śni. Wszystko się niby zmienia, ale świat i człowiek pozostają tacy sami. Bo tak naprawdę więcej jest trwałości niż zmienności. Człowiek chciałby być równy Bogu i dlatego w pocie czoła odkrywa tajemnice świata i konstruuje coraz to nowsze i doskonalsze narzędzia. Kilku prostych rzeczy jeszcze zmienić nie potrafi. Mimo wysiłków nie umie manipulować młodością i starością, odwiecznym cyklem natury, doświadczanym od niepamiętnych czasów na sobie samym i wszelkiej zwierzynie, dzikiej i domowej. Nie może też zmienić faktu, że jako ojciec spłodzi albo dziewczynkę, albo chłopaka i w dodatku nie wie, jak zrobić jedno, a jak drugie. Kobiety i mężczyźni złośliwie rodzą się na przemian. I dobrze, bo dzięki temu gości na świecie miłość i trwa rodzaj ludzki. Przyszły świat musi być zatem tak samo głupi i szalony, a zarazem piękny i wzniosły, jak ten, który znamy z historii i oglądamy na własne oczy. Będzie więc w nim agresja, przemoc, zbrodnie i wojny. Ale będzie też mądrość, życzliwość, miłość i poświęcenie. W sumie będzie tak jak było - tylko trochę inaczej. Inne będą akcesoria, ale człowiek i życie pozostaną bez większych zmian.
Pokrzepiony całym tym wywodem, spokojnie oczekuję swego losu. Smutne jest tylko to, że (jak przed wiekami) ani ja, ani Baśka nie jesteśmy w stanie zagwarantować naszym dzieciom dobrego świata. Niby nie mieszkamy już ani na drzewie, ani w jaskini, ale bezradni jesteśmy tak samo jak nasi praprzodkowie.
Więcej możesz przeczytać w 1/2001 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0