Wikingowie Internetu

Wikingowie Internetu

Dodano:   /  Zmieniono: 
Na północy Europy od dwóch lat niepodzielnie króluje nowa ekonomia. Palmę pierwszeństwa w tej dziedzinie dzierży Szwecja, ojczyzna Ericssona, za którą podąża Finlandia, z gospodarką napędzaną potęgą Nokii, której szef, Norma Ollila, jest w świecie popularniejszy niż fiński premier. Spore sukcesy w nowej gospodarce odnosi również Norwegia.
Kulisy skandynawskiego cudu gospodarczego

Na północy Europy od dwóch lat niepodzielnie króluje nowa ekonomia. Palmę pierwszeństwa w tej dziedzinie dzierży Szwecja, ojczyzna Ericssona, za którą podąża Finlandia, z gospodarką napędzaną potęgą Nokii, której szef, Norma Ollila, jest w świecie popularniejszy niż fiński premier. Spore sukcesy w nowej gospodarce odnosi również Norwegia.

Sztokholm jest niewątpliwie najważniejszym miastem w bezprzewodowym świecie" - ogłosił w kwietniu 2000 r. "Red Herring", jeden z najpoważniejszych magazynów poświęconych nowej ekonomii. "Szwecja to laboratorium IT i rynek przyszłości nowych technologii" - twierdzi Geoff Unwin, szef Cap Gemini Ernst & Young. Również Komisja Europejska uznała ten region za jeden z piętnastu obszarów zaliczanych do Klubu Znamienitości. Dzięki IT pracę ma dziś co piąty mieszkaniec stolicy Szwecji.

Dolina Bezprzewodowa
Sztokholmska dzielnica Kista z Kista Science Park została uznana za drugie światowe centrum technologii informacyjnych, zaraz za kalifornijską Doliną Krzemową, i nazywana jest w branży Doliną Bezprzewodową. Tutaj siedzibę ma 400 przedsiębiorstw IT, zatrudniających około 35 tys. pracowników, między innymi Ericsson, Nokia, Intel i HewlettPackard. Microsoft tu właśnie otworzył filię koncernu, zajmującą się komunikacją bezprzewodową. Tuivo Rijder, jeden z menedżerów uruchomionego niedawno w Kista oddziału Intela, mówi, że panuje tu ten sam duch, co w Silicon Valley. Co tydzień wyrastają spod ziemi nowe firmy.
Być może nie byłoby szwedzkiego cudu, gdyby rząd w 1993 r. pierwszy w Europie nie zrezygnował z regulacji rynku telekomunikacyjnego. Wpłynęło to na zwiększenie zainteresowania rozwojem nowych produktów i usług w tej branży. Dzisiaj z aparatem komórkowym chodzi 70 proc. Szwedów, co po odliczeniu starców i niemowląt oznacza niemal nasycenie rynku. Dla porównania analitycy z Gartner Group wskazują, że taki telefon ma co czwarty Amerykanin.
Ponad połowa Szwedów obsługuje komputery nie tylko w miejscu pracy, ale także korzysta z nich w domu. W ramach programu "Domowy PC" pracodawcy wypożyczają personelowi urządzenia za niewielką miesięczną opłatą. W tym wypadku współpraca przemysłu z państwem (ulgi podatkowe) dała znakomite efekty. Łatwy dostęp do komputerów przyczynił się do popularyzacji Internetu, a kolejnym krokiem będzie umożliwienie surfowania w sieci za pomocą telefonów komórkowych. Szwecja i Finlandia są poligonem doświadczalnym światowych gigantów telekomunikacyjnych. O miano lidera bezprzewodowej technologii walczą Ericsson i Nokia.

Królestwo Nokii
Największym konkurentem Sztokholmu, pretendującym do tytułu "bezprzewodowej stolicy Europy", są Helsinki - siedziba Nokii. Jeszcze dziesięć lat temu, po upadku bloku wschodniego i ZSRR, Finlandia znajdowała się na krawędzi katastrofy gospodarczej. Bezrobocie sięgało 20 proc., przed ulicznymi garkuchniami gromadziły się kolejki. Sytuacja zmieniła się pięć lat temu, kiedy fińskie firmy dostrzegły możliwości branży telekomunikacyjnej i usług internetowych. Przestawiona na nowe tory gospodarka wchłania wykwalifikowaną kadrę, a bezrobocie spadło poniżej 10 proc. Popularność telefonów komórkowych jest nawet większa niż w Szwecji. Helsinki przegrywają jednak ze Sztokholmem, jeśli chodzi o rywalizację na rynku pracy.
Do niedawna wykwalifikowanych pracowników przyciągały opcje akcyjne oferowane przez właścicieli firm. Mechanizm ten zadziałał w Szwecji, natomiast nie zdał egzaminu w Finlandii. Z tego powodu restrykcyjne wobec cudzoziemców Helsinki ostatnio otworzyły swoje granice przed specjalistami głównie z Indii, Chin i innych państw rozwijających się. Nokia korzysta z usług łowców głów, przeczesujących azjatyckie uniwersytety w poszukiwaniu utalentowanych studentów. Dzisiaj 60 proc. z 56 tys. pracowników przedsiębiorstwa stanowią obcokrajowcy. Przyciągają ich do Finlandii technologia przyszłości, długie wakacje (miesiąc urlopu, rzadko oferowany w USA) i bogaty program zabezpieczeń socjalnych. Zniechęca jednak długa zima oraz fińska mentalność. Pracodawcy organizują wprawdzie dla nowego personelu kursy, na których uczą ich tajników przetrwania w biznesie i społeczeństwie, ale cudzoziemcom trudno jest się przyzwyczaić do koedukacyjnych saun, tutejszej kuchni, obowiązującego milczenia w autobusach (tu pomocą służą osoby prowadzące szkolenia rozkoszowania się trudną sztuką wspólnego milczenia na zebraniach w firmie).

Ofiary nowej ekonomii
Zeszły rok upłynął w Szwecji pod znakiem dotcomów, czyli rozwoju firm IT. W pierwszych sześciu miesiącach liczba tych przedsiębiorstw się podwoiła. Ostatecznie w całym 2000 r. zebrały one 17 mld USD kapitału. Zwiększyła się też wartość inwestycji zagranicznych - w pierwszej połowie ubiegłego roku osiągnęła 64 mld USD (tyle zainwestowano w z całym 1999 r.). Przez pierwsze trzy kwartały 2000 r. dotcomy były rakietą sztokholmskiej giełdy, pod koniec roku jednak ich wartość znacznie spadła - w ostatnich miesiącach zmniejszyła się o 48 proc. Mimo to przedsiębiorcy nadal dostrzegają w przecenionych firmach szansę na przyszłe zyski. Na początku lat 90. w stolicy Szwecji działało tylko sześć spółek specjalizujących się w finansowaniu nowych przedsiębiorstw, teraz jest ich 200.
Nowa ekonomia zbiera pierwsze ofiary - część firm konsultingowych zwalnia pracowników, niektóre bankrutują. Skandynawska rewolucja technologiczna zmieniła też tak tradycyjną branżę jak bankowość. Ubiegłoroczne badania rynku przeprowadzone przez IBM wykazały, że Swedbank, Merita-Nordbanken i SEB uplasowały się na drugim, trzecim i czwartym miejscu w światowym zestawieniu banków internetowych. Wikingów pokonał jedynie amerykański gigant, Citibank.

Inwazja e-wikingów
Mimo chwilowych trudności Szwecja nadal kusi magią nowego Klondike. Spacerując po okolicach sztokholmskiego Stureplan, trudno uniknąć konfrontacji z techniczną terminologią - "IT", "e-commerce", "WAP", "web" są na ustach prawie wszystkich mieszkańców stolicy. Na pewno zaś zaprzątają głowy dwudziestolatków marzących o karierze w prężnej firmie internetowej. Te pragnienia nie dziwią w najbardziej skomputeryzowanym i stechnicyzowanym kraju Europy, jak nazywają Szwecję zarówno "Newsweek", jak i "Business Week", a "Financial Times" ostrzega świat przed inwazją e-wikingów. Źródeł internetowego boomu analitycy upatrują w tym, że niewielkie rynki wymuszają ekspansję eksportową, oraz w wysokim poziomie technicznego wykształcenia społeczeństwa i bardzo dobrej znajomości języka angielskiego.
Czołowe pozycje Skandynawów i Amerykanów w nowej ekonomii tłumaczy się również ich stosunkowo swobodnym stosunkiem do struktur i hierarchii służbowej, co umożliwia niekonwencjonalne metody pracy. Często pryszczaty haker, legitymujący się niepełnym wykształceniem, wygrywa w konkurencji z prymusem sztokholmskiej politechniki. Za szwedzkiego apostoła Internetu uznawany jest np. zaledwie 29-letni Jonas Birgersson, twórca e-firmy Fabryka Przyszłości. Noszący bluzę z polaru i mieszkający w studenckim mieszkaniu Birgersson uparcie głosił ewangelię łączy szerokopasmowych, udostępniających błyskawiczne połączenie z siecią. Udało mu się zbudować bardzo prężne przedsiębiorstwo.
Po latach agonii modelu państwa opiekuńczego na początku ostatniej dekady technologiczny boom pozwolił Szwedom odzyskać wiarę w siebie. W promocji regionów wykorzystują oni technologiczne sukcesy. W ten sam sposób zagranicznych przedsiębiorców przyciąga państwowa Agencja Inwestycyjna. O tym, że fala optymizmu przekracza granice, świadczy też historia firmy OM, właściciela sztokholmskiej giełdy. We wrześniu ubiegłego roku postanowiła ona kupić symbol światowego kapitalizmu - giełdę londyńską. Istniejące od piętnastu lat maleńkie szwedzkie przedsiębiorstwo, wykorzystując właśnie nową technologię rewolucjonizującą handel akcjami, porwało się na istniejący od 200 lat symbol kapitału i synonim City. Mimo odrzucenia oferty OM szykuje się do złożenia Anglikom kolejnej propozycji.
Więcej możesz przeczytać w 2/2001 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0