Klinika w komputerze

Klinika w komputerze

Dodano:   /  Zmieniono: 
Operacje serca konsultowane przez Internet, rejestracja pacjentów w sieci i badania on line - to tylko niektóre propozycje najnowocześniejszych szpitali świata. W Internecie można zbadać słuch, zrobić EKG, a nawet przeprowadzić test ciążowy.
 

Na stronach WWW chory może dziś porozmawiać z lekarzem o swojej chorobie, uzyskać poradę, a nawet wirtualną receptę, którą później wykupi w wirtualnej aptece. Dzięki Internetowi nie musi stać w kolejce po numerek ani umawiać się na pomiar ciśnienia. Szpital nie jest mu również potrzebny do odbycia sesji psychoanalitycznej, a nawet orientacyjnego badania wzroku lub słuchu.
Świat medycyny zaczął realizować wizje rodem z science fiction. W USA pojawiły się już urządzenia monitorujące, które - wszczepione do serca - mają za pośrednictwem sieci powiadamiać lekarza, co dzieje się z jego pacjentem. Pacjenci coraz częściej wyposażani są w karty chipowe, a dane na temat ich chorób zamieszczane są w Internecie w postaci zapisów filmowych, tekstowych i dźwiękowych. Czy za kilkanaście lat pacjent w ogóle nie będzie musiał wychodzić z domu, by się udać do lekarza? - Dziś jeszcze trudno to sobie wyobrazić, ale w przyszłości to możliwe. Pacjent musi mieć kamerę, przed którą się rozbierze i pokaże lekarzowi bolące miejsce - mówi prof. dr hab. Józef Dzielicki, szef Akademickiego Centrum Chirurgii Małoinwazyjnej dla Dorosłych i Dzieci przy Szpitalu Klinicznym nr 1 Śląskiej Akademii Medycznej w Zabrzu.
Internet pomaga uzdrowić kulejącą służbę zdrowia.
- Kiedy dziewięć lat temu w Szkole Zdrowia Publicznego Uniwersytetu Jagiellońskiego planowaliśmy podstawowy kurs komputerowy dla przyszłych dyrektorów polskich szpitali, wydawało się, że skomputeryzowane szpitale to wizja zbyt ambitna. Dziś moja współpracownica wysyła im e-mailem umowy i dziwi się, że niektóre placówki nie mają dostępu do Internetu - mówi Andrzej Ryś, podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia. Dzięki Internetowi zyskują zarówno lekarze, jak i pacjenci. - Można zrobić badanie obrazowe w polskim szpitalu czy centrum diagnostycznym (USG, tomografię komputerową lub rezonans magnetyczny), po czym wysłać do konsultacji do jednego z najsłynniejszych ośrodków medycznych w Harvardzie czy do kliniki Mayo - mówi Andrzej Ryś. - Koledzy ze szpitala wojewódzkiego w Opolu na bieżąco wysyłają mi e-mailem zdjęcia, które budzą ich diagnostyczne wątpliwości. W Internecie można znaleźć krótkie filmy z wykonanych operacji. Sam je chętnie oglądam - potwierdza prof. Dzielicki.
Oglądanie materiałów filmowych z operacji to nie wszystko. Dzięki dostępowi do sieci lekarze mogą uczestniczyć w skomplikowanych zabiegach przeprowadzanych w klinikach oddalonych o setki kilometrów. Telemedycyna - nowe pojęcie w medycznym żargonie - robi dziś prawdziwą furorę. Pacjenta poddawanego operacji nie trzeba transportować z jednego szpitala do drugiego. Wystarczy, że chirurdzy z bardziej wyspecjalizowanego ośrodka będą się przyglądać operacji on line. - Gdyby nie sieć, pacjent musiałby do mnie przyjechać albo ja musiałbym się udać do niego - mówi prof. Dzielicki, który pierwszy w Polsce brał udział w teleoperacji. - Koledzy operowali w Strasburgu, a my byliśmy w Ustroniu. Na żywo oglądaliśmy dwa zabiegi - opowiada. Teleoperację przeprowadził też Szpital Specjalistyczny im. Jana Pawła II w Krakowie. - Z kamery zainstalowanej w lampie operacyjnej przekazywano obraz do sali konferencyjnej. W tym czasie wymieniano zastawkę serca 50-letniej pacjentce. Około sześćdziesięciu zaproszonych gości mogło obserwować zabieg na żywo - mówi Marcin Majkowski z Zielonej Góry, który najnowocześniejszym szpitalom w Polsce poświęcił swoją pracę magisterską. We wspomnianej krakowskiej placówce pacjent nie musi gromadzić w szufladzie szpitalnych papierów z wynikami dziesiątków badań. Zamiast tego otrzymuje CD-ROM z cyfrowym zapisem rezonansu magnetycznego, tomografii czy zwykłego RTG. Dzięki prawie 300 posiadanym komputerom lekarze mają nieograniczony dostęp do Internetu i baz danych ze zdjęciami tomograficznymi i rentgenowskimi. - To klinika na miarę XXI wieku. Pod względem technologicznym jest jedną z najlepszych w Europie - zachwala Adam Koprowski, szef Działu Systemów Informatycznych i Ochrony Danych Elektronicznych Szpitala Specjalistycznego im. Jana Pawła II w Krakowie.
Możliwości internetowej medycyny są dziś praktycznie nieograniczone. Wystarczy mieć pomysł. W klinikach powstają kafejki internetowe dla pacjentów, a specjalny program (Patient Internet Cafe) uruchomiła nawet Unia Europejska. - To po prostu dodatkowy serwis szpitalny. Dzięki niemu chcemy dać pacjentom, zwłaszcza starszym, szansę otwarcia się na świat - tłumaczy dr Zbigniew Eysymontt, dyrektor Śląskiego Centrum Rehabilitacji w Ustroniu. Szkolenie internetowe prowadzą wolontariusze z krajów Unii Europejskiej.
Z myślą o pacjentach i lekarzach powstają specjalne medyczne portale i bazy danych, na przykład Medline, która kataloguje większość medycznych publikacji na świecie. Dzięki partnerstwu strategicznemu polskiego portalu MediClub z Medscape, jednym z najlepszych portali na świecie, nasi lekarze mają też dostęp do aktualnych wiadomości ze swojej dziedziny. Niedawno uruchomiono medyczną platformę internetową Clinika.pl, skierowaną do całej służby zdrowia. Dzięki możliwościom i szansom stwarzanym przez Internet niejeden szpital mógłby poprawić jakość swoich usług. - Mówi się, że służba zdrowia źle funkcjonuje, ale nowoczesna technologia może jej pomóc. Koledzy lekarze często proszą: "Pokażcie nam, co jeszcze można zrobić z Internetem" - mówi Adam Koprowski.

Więcej możesz przeczytać w 3/2001 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0