Reagan junior

Reagan junior

Dodano:   /  Zmieniono: 
Gospodarka amerykańska decyduje i nadal będzie decydować o gospodarce światowej. Po ośmiu latach rządy w Ameryce przejęli republikanie, zapowiadając kolejną rewolucję strukturalną. To przełom porównywalny tylko z wielkim odrodzeniem gospodarczym epoki Reagana. Zdaniem ekspertów, reformy George’a W. Busha zapewnią Stanom Zjednoczonym w tym stuleciu miażdżącą przewagę nad resztą świata.
 
George W. Bush chce być drugim Reaganem. Nie tylko zamierza zahamować spadające tempo rozwoju gospodarczego kraju, ale też pchnąć Amerykę w kierunku głębokich przemian strukturalnych. Pierwszym bodźcem do tego ma być jedna z największych w historii obniżek podatków, podobna tylko do tej, jaką przeprowadzili Reagan i Bush senior w latach 80.
Sytuacja ekonomiczna Stanów Zjednoczonych w czasach, gdy do Białego Domu wprowadzał się Ronald Reagan, była znacznie trudniejsza niż dzisiaj. Szybko rosło bezrobocie, osiągając w 1982 r. 8-9 proc., wskaźnik inflacji zbliżał się pod koniec 1980 r. do 11 proc. Spadało tempo wzrostu wydajności pracy, pogarszała się jakość amerykańskich wy-robów (szczególnie w stosunku do produktów japońskich), co owocowało szybko rosnącym deficytem bilansu handlowego. Reformy podatkowe Reagana i Busha, wspomagane zmiana-mi systemu regulacyjnego, twardą polityką monetarną oraz pełnym otwarciem rynku na świat, dały Ameryce niemal dwadzieścia lat prosperity. George W. Bush, startując teraz ze znacznie wyższego pułapu, dzięki obniżeniu podatków może umocnić tę tendencję i zapewnić amerykańskiej gospodarce nie spotykaną od końca II wojny światowej witalność. Szybko rosnąca nadwyżka budżetowa (w roku 2000 wyniosła prawie 300 mld USD) pozwoli na rozkwit rynku inwestycyjnego, konieczny między innymi do utrzymania tempa rozwoju nowych technologii. Doradcy Busha wiedzą, że doraźne posunięcia, na przykład ostatnie decyzje Alana Greenspana, stojącego na czele Zarządu Rezerwy Federalnej (banku centralnego Stanów Zjednoczonych), o obniżce stóp procentowych, umocnią amerykańską gospodarkę tylko na pół roku, najwyżej na rok. Natomiast umiejętnie przeprowadzo-na obniżka podatków dla osób prywatnych i przedsiębiorstw daje opóźnione, ale za to długotrwałe efekty.
Kolejnym podobieństwem działań ekip George’a W. Busha i Reagana są zapowiedzi zmiany stosunku do Rosji, co ma znaczenie nie tylko polityczne, ale również ekonomiczne. Wypowiedzi Condoleezzy Rice, nowo mianowanego szefa Rady Bezpieczeństwa Narodowego, przypominają słowa Reagana z początku lat 80. Rice uważa, że polityka grzecznego traktowania "śpiącego niedźwiedzia", jaką uprawiała administracja Clintona, jest nieskuteczna. Bush jest zdania, że stawiając przed Moskwą te same wymagania rynkowe co przed resztą świata, Ameryka zmusi Rosję do reform i otwarcia nie tylko na Amerykę, ale też na Europę.
Kolejna przesłanka wskazująca na podobieństwo działań Reagana i Busha juniora to skład nowego gabinetu. Nowy prezydent otoczył się grupą ekspertów wychowanych w duchu reaganomiki, czyli ekonomii Rea-gana i Busha seniora, bezkrytycznymi wyznawcami obniżania podatków i ograniczania roli państwa w gospodarce. Larry Lindsey, główny doradca ekonomiczny George’a W. Busha, zdecydowany zwolennik ekonomii podażowej, wierzy, że tylko obniżając podatki dla najbogatszych i klasy średniej, można doprowadzić do "wyzwolenia" inwestycji, a w konsekwencji stworzyć nowe miejsca pracy. Pieniądze, które pozostają w kieszeni podatników, są racjonalniej wydawane niż te, które pozostają w gestii biurokratów z państwowych urzędów centralnych. Podobne poglądy ma Paul O’Neill, mianowany ministrem skarbu, nie tylko doświadczony reformator z czasów administracji republikańskiej, ale też doskonały praktyk, autor przebudowy wielkiego koncernu Alcoa.
George W. Bush dziedziczy - o czym już wspomnieliśmy - zupełnie inną schedę niż Reagan. Najnowsze dane ogłoszone przez prezydenta Billa Clintona mówią, że w budżecie USA w tym dziesięcioleciu pojawi się 5 bln USD nadwyżki budżetowej. To o 800 mld USD więcej, niż przewidywano pół roku temu!!! Ta kwota pozwoliłaby na pełną spłatę długu publicznego Stanów Zjednoczonych, narastającego przez ostatnie kilkadziesiąt lat, a ponadto zapewniłaby finansowanie najkosztowniejszej wersji wojen gwiezdnych, dzięki której Ameryka osiągnęłaby największą przewagę militarną nad Rosją od czasów zrzucenia bomby atomowej na Hiroszimę. Gospodarka amerykańska, mimo znacznego zwolnienia tempa wzrostu w drugim półroczu 2000 r. (z 5,2 proc. PKB w pierwszym półroczu do 2,2 proc. PKB w trzecim kwartale), jest ciągle najszybciej rozwijającą się gospodarką spośród dużych krajów OECD. Jej udział w produkcie globalnym wynosi ponad 20 proc., w światowym eksporcie dóbr i usług - przeszło 14 proc. (jest znacznie wyższy niż kilka czy kilkanaście lat temu), a w światowym handlu dobrami o najwyższym zaawansowaniu technologicznym - ponad 25 proc. USA utrzymują się też na pierwszym miejscu jako światowy eksporter patentów i licencji. Dzisiaj i w dającej się przewidzieć przyszłości to gospodarka amerykańska będzie wyciskać piętno na gospodarce światowej, a nie odwrotnie, bo to gospodarka USA - nie mówiąc już o jej rozmiarach - jest swoistym laboratorium i często pierwszym dużym rynkiem dla technologii, rozwiązań w sferze produkcji, organizacji zbytu oraz funkcjonowania instytucji finansowych i ich nowych produktów.
Znaczne zwolnienie tempa wzrostu gospodarczego w ostatnim półroczu kadencji Clintona i spekulacje na temat recesji ułatwiły George’owi W. Bushowi kampanię na rzecz redukcji podatków. Bush junior nie chce być epigonem Reagana, ma ambicje pójść dalej niż on. Zamierza doprowadzić do kolejnego zwrotu w dziejach gospodarczych najbardziej uprzemysłowionych państw. To z Ameryki po wielkim kryzysie lat 20. wyszedł impuls ożywiający światową gospodarkę, zwany New Deal. Zniszczona II wojną światową Europa Zachodnia odżyła głównie dzięki planowi Marshalla. Cherlawa w latach 70. światowa gospodarka nabrała rozpędu tylko dzięki reaganomice. Dziś nadwerężony ostatnimi kryzysami świat oczekuje kolejnego impulsu. Nikt nie ma wątpliwości, że może on przyjść tylko z Waszyngtonu. Czy George W. Bush wykorzysta swoją szansę?

Więcej możesz przeczytać w 4/2001 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0