Mitologia polityczna

Mitologia polityczna

Dodano:   /  Zmieniono: 
Dokąd pojedzie Platforma Obywatelska? Wystarczy, że Andrzej Olechowski, Donald Tusk i Maciej Płażyński uwierzą choćby w jeden z mitów, które krążą wokół Platformy Obywatelskiej, a zamiast rozjechać konkurentów, wjadą w polityczny ślepy tunel. I to szybciej niż pociąg EuroCity.
Tysiące ludzi telefonuje, napływa, wstępuje i deklaruje. Dziesiątki polityków przechodzą, dołączają, popierają i zmieniają barwy. Tak rodzi się mit masowego ruchu obywatelskiego. Tymczasem część zwolenników przyciąga do platformy możliwość szybkiego awansu, na przykład przeskoczenia z posady prostego wójta na stołek posła. Kiedy jednak się okaże, że nie dla wszystkich znajdą się dobre miejsca na listach wyborczych, wielu odpłynie od platformy równie szybko, jak przypłynęli.
Zwodniczy jest mit "elektoratu prezydenckiego". Andrzej Olechowski zdobył poparcie ponad 3 mln wyborców. Stanisław Tymiński w pierwszej turze również miał 3,4 mln zwolenników, a potem na jego Partię X głosowało 53 tys. osób. Bywa też na odwrót. Gdyby PSL zdobyło w ostatnich wyborach parlamentarnych tyle głosów, ile Waldemar Pawlak w 1995 r., czyli 4,3 proc., to dziś nie cieszylibyśmy oczu postaciami posłów Janusza Dobrosza czy Bogdana Pęka. Są wybory i wybory.
Poza tym w wyborach parlamentarnych zwolennicy wolnego rynku, umiarkowania itp. nie będą mieli jednego reprezentanta, jakim w wyborach prezydenckich był Olechowski, lecz trzy ugrupowania - SKL (z AWS) UW i PO. I tu już wyborca może dostać oczopląsu. Niepotrzebnego, gdyż wobec przewagi SLD politycy centroprawicy i tak muszą się porozumieć. Lepiej będzie dla nich - a przede wszystkim dla wyborców - jeżeli uczynią to przed wyłonieniem następnego parlamentu.
Mityczna jest wiara w badania sondażowe. Właściwie jeszcze nie powstaliśmy, a już mamy 20 proc. poparcia w sondażach. Naród na nas czeka - to podstawowy błąd w rozumowaniu, popełniany nawet przez doświadczonych polityków. Tuż po utworzeniu BBWR również cieszył się w sondażach poparciem 15 proc. ankietowanych. W wyborach parlamentarnych uzyskał tylko 5,4 proc. głosów. A dzisiaj? Kto potrafi coś więcej powiedzieć o BBWR? Także ROP liczył na 15-procentowe poparcie, lecz po zjednoczeniu prawicy przez Mariana Krzaklewskiego otrzymał w wyborach 5,6 proc. głosów. Czy twórcy PO są odporni na mit wielkich liczb? Andrzej Olechowski zapewne tak, jeśli pamięta "Biuletyn Informacyjny" BBWR z września 1993 r., zawierający jego zdjęcie z podpisem: "Nasz kandydat na premiera". Maciej Płażyński jednak chętnie powołuje się na korzystne wyniki badań opinii publicznej. Powinien wiedzieć, że wyborcy nigdy nie są do końca zadowoleni z aktualnego układu, czasem więc popierają coś, czego nazwy nawet dokładnie nie pamiętają. Popierają zwłaszcza w sondażach.
Pieniądze nie są najważniejsze - utrzymuje trójca motorniczych platformy. Mają rację. Pieniądze są tylko bardzo ważne. Mityczna wiara, że można osiągnąć dobry wynik w wyborach do parlamentu bez tysięcy lokali, faksów, telefonów, ryz papieru, litrów benzyny i bez opłacanych ludzi, którzy wszystkim będą się zajmować, to - jak się zdaje - wiara nieco na pokaz.
Silvio Berlusconi ze swoją Forza Italia przygotował zwycięstwo błyskawiczne niczym rosół z torebki. Tyle że uprzednio z hukiem zawaliła się cała włoska scena polityczna. Rolandas Paksas, mer Wilna, podźwignął marginalną partyjkę liberałów do rangi drugiej siły w państwie. Tyle że w kraju trwał akurat polityczny pat, który do pasji doprowadzał nawet ludzi o anielskiej cierpliwości. Mikulas Dzurinda powiódł do władzy Słowacką Koalicję Demokratyczną, powstałą krótko przed wyborami. Jednak Dzurinda - niczym Krzaklewski - scalał w jedno partie już istniejące, nie tworzył zaś nowej, konkurencyjnej wobec działających. Inna partia - włoscy Demokraci - założona przez byłego premiera Włoch Romano Prodiego, mimo że początkowo zdobyła w wyborach lokalnych 10 proc. głosów, w następnych nie osiągnęła nawet jednoprocentowego poparcia. Reguła jest bowiem taka, że partie last minute albo nie zdobywają mandatów, albo zdobywają je w ilościach pozwalających rozegrać co najwyżej partię pokera.

Więcej możesz przeczytać w 4/2001 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0