Szlak białej śmierci

Szlak białej śmierci

Dodano:   /  Zmieniono: 
Kilkadziesiąt ton czystej heroiny, wartej ponad 20 mld zł, przemycono w ubiegłym roku przez Polskę na Zachód. Biała śmierć transportowana jest z Turcji i Afganistanu szlakiem wiodącym przez Rosję, Ukrainę, Mołdawię, Polskę, Czechy i Austrię. Policja i UOP szacują, że narkotykowy kanał do zachodniej Europy obsługuje ponad 200 legalnie działających firm, w tym kilkanaście w Polsce.
Zatrudniają one ponad tysiąc kurierów. Kilkaset osób dodatkowo osłania oraz kontroluje przemyt i kurierów, zapewnia logistykę, wymyśla nowe sposoby ukrywania narkotyków. Na heroinowym szlaku prowadzącym przez Polskę działa więc normalny kartel narkotykowy.

Według ostatniego raportu ONZ, produkcja opium na świecie zmniejszyła się w ubiegłym roku o 17 proc. Nie zmniejszyły się jednak dostawy heroiny do Europy Zachodniej. Ekspansja handlu "białą śmiercią" jest efektem dwukrotnie większych niż w ubiegłych latach upraw maku opiumowego w Turcji i Afganistanie. - Handlarze postawili na masowy przemyt. W jednym autokarze potrafią ukryć 300 kg czystej heroiny. Liczą się ze stratą nawet stu kilogramów białego proszku, jeśli drugie sto kilogramów uda się przemycić. Tym interesem rządzi prawo wielkich liczb: kontrola na granicy jest wyrywkowa, dlatego wpada najwyżej jeden transport na dziesięć - opowiada oficer UOP, zajmujący się zwalczaniem przemytu narkotyków.
Pieniądze z handlu turecką heroiną zasilają organizacje terrorystyczne w Europie Zachodniej, m.in. ugrupowanie Szare Wilki (odpowiedzialne za zorganizowanie zamachu na Jana Pawła II) oraz Partię Pracujących Kurdystanu - twierdzą eksperci Interpolu i UOP. - Osoby kierujące narkobiznesem w Turcji powiązane są z tamtejszym światem polityki, średniego i dużego biznesu, mediów, sportu - mówi oficer Centralnego Biura Śledczego, biorący udział w inwigilowaniu tureckich handlarzy heroiną.
- Przemyt heroiny najczęściej zlecają Turcy prowadzący w Polsce legalne interesy, głównie handlowcy. Werbują Polaków, których poznali w legalnie działających firmach. Zleceniodawcy nie są wolnymi strzelcami, stoją za nimi całe organizacje - mówi porucznik Piotr Sudnik z Urzędu Ochrony Państwa. W wyniku śledztwa podjętego przez delegaturę UOP i prokuraturę w Szczecinie ustalono, że ważną rolę w przemycie heroiny przez Polskę odgrywał Ibrahim A., do niedawna prowadzący w Krakowie firmy handlową i transportową. Jego szefem był ścigany międzynarodowym listem gończym Serafettin T., oficjalnie zajmujący się handlem artykułami odzieżowymi.
Pod koniec maja ubiegłego roku przez lubelskim Sądem Okręgowym stanęli także Jacek J. i Andrzej M., mieszkańcy Krakowa pracujący dla Turka Sauta Berisza H., właściciela agencji turystycznej w Brześciu. Kurierzy telefonicznie otrzymywali od niego szczegółowe instrukcje na temat planowanego przemytu.
W procesie toczącym się przed Sądem Okręgowym w Łodzi oskarżonym jest 62-letni Erkan A., oficjalnie zajmujący się handlem odzieżą, artykułami spożywczymi i produkcją skórzanych kurtek, działający głównie w Łodzi i Krakowie. Erkan A. często wyjeżdżał służbowo do Turcji, skąd przywoził najwyższej jakości heroinę.
Ważnym ogniwem w organizacji przemytu narkotyków są kurierzy. Najlepiej opłacani są często podróżujący właściciele firm handlowych. Inkasują około 4 tys. zł za kilogram przewiezionej heroiny. Jednorazowo przemycają nawet 80 kg białego proszku. Podróżują ekskluzywnymi samochodami, mają na sobie eleganckie garnitury, drogie zegarki na ręku. Są w towarzystwie kobiet i małych dzieci, co sugeruje rodzinny charakter podróży. Nie budzą podejrzeń: celnicy rzadko decydują się na rozkręcenie lub pocięcie karoserii ich aut.
Najliczniejszą grupę kurierów stanowią jednak bezrobotni Polacy. Poza wynagrodzeniem za wykonane zadanie mogą też liczyć na darmowe wczasy na tureckiej riwierze oraz kilkudniowy pobyt w kraju, do którego dostarczana jest przesyłka. - Kurierzy zazwyczaj wiedzą, co wiozą, mogą tylko nie wiedzieć, jakie ilości i gdzie narkotyki schowano. Szczególnie wtedy, gdy zapełnianie skrytek odbywa się w Turcji, a rozkręcone lub pocięte w tym celu elementy samochodu są spawane w warsztacie i pokrywane lakierem - opowiada Piotr Sudnik.
Kurierzy rzadko działają w pojedynkę. Zwykle są tylko ogniwami świetnie zorganizowanej grupy kurierskiej. Jedną z największych polsko-tureckich siatek udało się rozpracować szczecińskiej delegaturze UOP. Dotychczas zatrzymano i aresztowano piętnaście osób, w tym trzynastu kurierów. Udowodniono im przemyt co najmniej 130 kg "białej śmierci". - Kurierami byli młodzi ludzie z województwa zachodniopomorskiego. Występowali w roli turystów zwiedzających świat - mówi prokurator Tadeusz Kulikowski, naczelnik Wydziału ds. Przestępczości Zorganizowanej Prokuratury Okręgowej w Szczecinie.
Część przemytników z tej siatki wpadła w marcu ubiegłego roku na przejściu granicznym Petrżalka-Berg (na trasie z Wiednia do Bratysławy). Czterech z pięciu podróżujących fordem sierrą Polaków podawało się za narciarzy wybierających się w Alpy. Jeden przekonywał, że jest autostopowiczem. W skrytkach przewozili 52 kg heroiny wartej ponad 10 mln zł. - Za udany kurs otrzymywali w Rotterdamie 50 tys. guldenów (około 100 tys. zł) - mówi prokurator Kulikowski.
Nielojalność kurierów karana jest śmiercią. Tak stało się na przykład z osobami, które podejrzewano o współpracę z policją, wskutek czego na przejściu w Cieszynie udaremniono przemyt 80 kg heroiny. Kilka tygodni później kurierzy zostali zamordowani - strzałami w głowę z bliskiej odległości. Życie ryzykują także przypadkowi świadkowie. - W tureckim porcie w maszynowni statku natknąłem się na marynarzy rozkręcających szoty. Statek dosłownie nafaszerowano heroiną. Do końca rejsu udawałem, że niczego nie widziałem. Gdybym postąpił inaczej, znalazłbym się za burtą - opowiada oficer polskiej marynarki handlowej.
Zwłoki Witolda F. ze Szczecina, kapitana żeglugi wielkiej dowodzącego pływającym pod tanią banderą statkiem tureckiego armatora, znaleziono w kabinie prysznicowej. We krwi denata stwierdzono ponad 6 promili alkoholu. Turecka prokuratura uznała, że było to samobójstwo. Rodzina Witolda F. podejrzewa, że został on zamordowany. Śledztwo w sprawie o zabójstwo wszczęła prokuratura w Szczecinie.

Więcej możesz przeczytać w 5/2001 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0