Czatmania

Czatmania

Dodano: 
Internet opanowała nowa moda. Ponad 150 mln internautów regularnie spędza długie godziny na wirtualnym czatowaniu. Komputery podłączone do światowej sieci stały się globalnymi rozmównicami. Jeszcze kilka lat temu zachwycano się szybkością, z jaką można się porozumiewać z mieszkańcami całego świata za pomocą poczty elektronicznej. Dziś e-maile to jeden z najwolniejszych sposobów komunikowania się w Internecie. W przeciwieństwie do czatowania nie pozwalają na prowadzenie rozmowy na żywo. Błyskawicznie popularność zdobywają natomiast internetowe kawiarenki i programy nazywane instant messengers lub komunikatorami.
 

Telefony do lamusa
- Do niedawna, zanim udało mi się umówić ze znajomymi na grę w koszykówkę lub wyjście do pubu w weekend, musiałem wykonać kilkanaście telefonów. Teraz wszyscy korzystamy z ICQ i ustalenia zajmują nam znacznie mniej czasu. W odróżnieniu od rozmowy telefonicznej kontakt przez Internet niewiele kosztuje - mówi na czacie Jurek, pracownik jednego z największych polskich banków. - Policzyłem, że kiedy korzystam z ICQ zamiast z telefonu, oszczędzam 800 zł miesięcznie - opowiada Hirek Wrona dziennikarz muzyczny. ICQ (rozwijane jako I seek you, czyli "szukam cię") to najpopularniejszy program do komunikacji on line. Zyskał już 90 mln użytkowników.
Od kilku miesięcy dostępne są polskie wersje internetowych komunikatorów - Gadu-Gadu i Arena Odigo. Osoba korzystająca z takiego programu ma cały czas otwarte okno z listą znajomych. Wystarczy wybrać jednego z nich, by otworzyło się okienko służące do prowadzenia rozmowy. W dyskusji może uczestniczyć kilka osób naraz.

To samo hobby
- Interesują mnie stare motocykle i często zaglądam na strony poświęcone ich historii. Ponieważ w większości są to serwisy amatorskie, nie ma w nich kawiarenek. Od dwóch miesięcy korzystam z Odigo i nareszcie mogę porozmawiać z osobami, które mają takie samo hobby - mówi Tomasz Karczewski z Warszawy. Program komunikacyjny Odigo udostępniony przez portal Arena zintegrowany jest z przeglądarką stron WWW. - Odigo skutecznie zastępuje portalowe kawiarenki - wyjaśnia Krzysztof Kornacki z Areny. Poza listą znajomych w okienku znajduje się radar pokazujący, kto jest na stronie. Klikając na symbol wybranego internauty, możemy rozpocząć rozmowę. Można też zaznaczyć, czy daną stronę odwiedza się w celach towarzyskich, czy służbowych.

Znajdź przyjaciela
Jeśli chcemy korzystać z internetowych komunikatorów, musimy przy rejestracji podać wiele szczegółowych informacji o sobie. - Poświęcony na to czas procentuje. Dzięki obszernemu opisowi każdej osoby możemy błyskawicznie sprawdzić, jakie są jej zainteresowania, cechy charakteru, status społeczny czy który język preferuje. To znacznie ułatwia kontakty interpersonalne - podkreśla Kornacki. Niezależnie od przygodnych znajomości nawiązanych podczas przeglądania witryn Odigo i inne programy tego typu umożliwiają odnalezienie bratniej duszy bezpośrednio w katalogu użytkowników. Kryteria wyboru rozmówcy mogą być bardzo szczegółowe, na przykład "niezamężne kobiety po trzydziestce, wykonujące wolny zawód i interesujące się malarstwem impresjonistów".

Oko pracodawcy
Na liście kolorem zielonym oznacza się użytkowników w danym momencie podłączonych do sieci, a czerwonym tych, którzy są off line. - Dzięki temu wiem, kto z moich pracowników pracuje przy komputerze, a kto nie. Takie śledzenie może nie jest eleganckie, ale trudno byłoby w inny sposób zmobilizować moich młodych programistów mieszkających w różnych częściach Polski - twierdzi Rafał, właściciel warszawskiej firmy zajmującej się tworzeniem stron WWW. ICQ pełni nie tylko funkcję bicza. - Program pozwala nam też na bieżąco wymieniać uwagi i organizować zajęcia. Bez niego wszyscy musieliby co pewien czas przyjeżdżać do stolicy. Ze względu na koszty zmusiłoby to część osób do zmiany pracy - dodaje Rafał.
- Internetowy komunikator to moje podstawowe narzędzie kontaktowania się z ludźmi w pracy. Rzeczywiście cały czas widzę, kto z moich pracowników lub partnerów biznesowych jest on line, ale informacje te głównie umożliwiają mi zaoszczędzenie czasu. Nie muszę wysyłać zapytania: "Jesteś tam?" - podkreśla Hirek Wrona. - Co więcej, dzięki ICQ i kawiarenkom internetowym poznałem kilku moich pracowników i jestem z nich bardzo zadowolony.

Całonocna kawa
Mimo rosnącej popularności instant messengers podstawowym sposobem komunikacji na żywo w sieci są ciągle czaty. Nawet małe serwisy mają już swoje kawiarenki. - Tylko w trzech największych portalach niemal non stop równocześnie czatuje prawie dwa tysiące osób. W kawiarenkach bywa nawet trzystu gości - ocenia Krzysztof Bielański zarządzający społecznościami sieciowymi w Wirtualnej Polsce, wielu internautom znany jako Chrabja. We wszystkich kawiarenkach prowadzonych przez najstarszy portal w naszym kraju notuje się miesięcznie ponad pięć milionów odwiedzin, czyli prawie 200 tys. dziennie.
Największą popularnością cieszą się dyskusje prowadzone pod hasłami "miłość", "randka" i "seks". Wiele osób interesuje się też polityką i sportem. Internetowi maniacy codziennie spędzają na sieciowych pogawędkach kilka godzin. - Znam takich, którzy z wirtualnych kawiarenek prawie nie wychodzą. Oczywiście równocześnie wykonują wiele innych prac, ale co pewien czas dorzucą swoje trzy grosze do toczącej się dyskusji - zdradza Bielański. Coraz częściej czaty odgrywają też rolę swatek. W Polsce jest już kilkanaście par, które poznały się w sieci i zdecydowały się na małżeństwo.

Wirtualny psycholog
- "Pokój czatów" nigdy nie powinien być pusty. Zatrudniliśmy osoby mające podgrzewać atmosferę, tak zwanych twórców wspólnot (community masters). Moderatorzy pilnują, by nie było chaosu, wulgaryzmów i agresywnego zachowania. W nocy dyskusje monitoruje także psycholog - zdradza Łukasz Kluj, redaktor naczelny Tenbit.pl. - Zatrudnienie psychologa to dobry pomysł. Nieraz można spotkać na czatach osoby, które są w emocjonalnym dołku. Zawiedziona miłość, nieszczęścia rodzinne. Trafiłam nawet na nastolatka, który myślał o samobójstwie - mówi Anna z Gdyni, posługująca się w sieci pseudonimem "mała".

Czaty multimedialne
W Internecie działają już pierwsze rozmównice wideo. Serwer obsługujący użytkowników bezpłatnego programu Microsoft NetMeeting uruchomił właśnie Tenbit. Aby skorzystać z transmisji obrazu, trzeba mieć oczywiście kamerę internetową. - Taką rozmowę mogą równocześnie prowadzić tylko dwie osoby - zaznacza Łukasz Kluj. NetMeetingowi daleko jeszcze do popularności czatów. - Poza względami technicznymi przyczynia się do tego zapewne brak najważniejszego atutu Internetu, czyli anonimowości - twierdzi przedstawiciel Tenbitu.
Wirtualne kawiarenki i programy komunikacyjne powoli wychodzą poza świat pecetów. Czatować mogą już użytkownicy aparatów telefonicznych Nokii. Po wprowadzeniu na rynek stale podłączonych do Internetu komórek trzeciej generacji rozmawiać będzie można praktycznie bez przerwy.

Okładka tygodnika WPROST: 5/2001
Więcej możesz przeczytać w 5/2001 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0