Małyszomania

Małyszomania

Dodano:   /  Zmieniono: 1
Podobno szefowie telewizyjnych stacji niepublicznych od kilku tygodni chlaszczą się czym popadnie z powodu niewłaściwych komercyjnych decyzji. Zapatrzeni w FC Barcelona i Manchester United wykombinowali, że piłka nożna i u nas może być kurą znoszącą złote jajka. Nasi piłkarze jednak, owszem, z reklam potrafią czerpać korzyści, natomiast z gry w piłkę nie i dlatego na większość meczów przychodzi kibiców mniej niż na koncerty Marcina Dańca.

Telewizja publiczna, dająca ciała podczas większości przetargów, poszła w tak niepopularne dyscypliny, jak piłka siatkowa czy skoki narciarskie. I co się okazało? Na mecze siatkówki przychodzi tyle osób, ile na wydarzenie w rodzaju meczu Legia Warszawa - Wisła Kraków, a już niebywałym hitem stał się Adam Małysz, który uwierzył w to, że jest skoczkiem XXI wieku. Nie dość, że w każdym konkursie usiłuje przeskoczyć wszystkie możliwe progi bezpieczeństwa, to jeszcze zapędził przed telewizory prawie całe społeczeństwo i wyludnia na parę godzin miasta i wioski, jednocząc tym samym chłopów, robotników i inteligencję dawniej pracującą. I gdyby Adama Małysza pociąć na kawałki - to znaczy pokazać jego skok i pięć minut reklam, potem replay i drugie pięć minut, a na zakończenie rzut kamery na tablicę, żeby się upewnić, że to on prowadzi, i następne pięć - to wtedy te chipsy, dla których Krzysztof Hołowczyc gubi majtki i formę w wyścigach rajdowych, zniknęłyby ze wszystkich półek jeszcze przed zakończeniem transmisji z Harrachova.
Tak zwana małyszomania osiągnęła takie rozmiary, że babcia mojego sąsiada, która ma 89 lat, nie pamięta ani pierwszej, ani drugiej wojny światowej, ani ilu mężów miała po drodze, przed każdymi zawodami z udziałem naszego idola mówi do syna: - I tylko nie zapomnij mnie obudzić na Małysza.
Co tu dużo mówić, mnie też nie można oderwać od telewizora, bo oto frunie Polak, który potrafi latać. Nikt go nie popycha, sam się tego nauczył, pieniądze zarobił uczciwie, a nie na przekrętach ze światłowodem albo czymś podobnym, i nawet nie prosi ministra finansów, żeby mu przepuścił za darmo audi przez granicę.
Jednym słowem - platforma.

Więcej możesz przeczytać w 5/2001 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 1