Turystyka kongresowa

Turystyka kongresowa

Dodano:   /  Zmieniono: 
Przedstawiciele niemal wszystkich zawodów - od kardiochirurgów po księgowych - przynajmniej raz w roku poddają się rytuałowi udziału w kongresie lub seminarium. Zjeżdżają z całego świata po to, by wymienić doświadczenia, porozmawiać o nowych trendach w branży. Zaczyna się od powitalnej kawy, po niej następuje seria wykładów, przerwa na lunch. Wieczorem - uroczysta kolacja.
Przedstawiciele niemal wszystkich zawodów - od kardiochirurgów po księgowych - przynajmniej raz w roku poddają się rytuałowi udziału w kongresie lub seminarium. Zjeżdżają z całego świata po to, by wymienić doświadczenia, porozmawiać o nowych trendach w branży. Zaczyna się od powitalnej kawy, po niej następuje seria wykładów, przerwa na lunch. Wieczorem - uroczysta kolacja. Drugiego dnia jeszcze kilka wykładów, wspólna uchwała i - dla chętnych - wspólna zabawa, często do rana. Dopiero po niej seminarzyści pakują się i wracają do domów.
Organizatorzy podobnych konferencji na całym świecie osiągają roczny dochód 100 mld USD. Włosi zarabiają w ten sposób 6 mld USD, Niemcy - 11 mld USD, Amerykanie - 20 mld USD, Polacy - tylko 200 mln USD. W 1999 r. - jak wynika z danych Międzynarodowego Stowarzyszenia Kongresów i Konwentów (ICCA) - odbyło się ponad 2,6 tys. tego typu spotkań. W naszym kraju zorganizowano ich tylko 96 (tyle samo co w połowie lat 90.), podczas gdy w Holandii trzy razy więcej, a w Niemczech sześć razy więcej.
- Oferta firm przygotowujących wyjazdy musi być przede wszystkim oryginalna - mówi Krzysztof Robak, dyrektor marketingu lubelskich Konferencji Polskich. Chodzi nie tylko o ciekawy program naukowy i profesjonalny, ale i doskonałe warunki do wypoczynku i propozycje rozrywkowe na wieczór. Udział w seminarium pracownicy często traktują jak nagrodę, niematerialny wyraz uznania. Trzeba sprostać ich oczekiwaniom, sprawić, by czuli się docenieni.
W 1998 r. we Włoszech w konferencjach udział wzięło 16,5 mln osób. Zatrudnienie przy organizacji tych imprez znalazło 31 tys. osób. To jeden z najdynamiczniej rozwijających się sektorów rynku. W latach 1996-2000 liczba kongresów i obroty firm działających w tej branży podwoiły się, ale eksperci uważają, że to dopiero początek.
W Polsce światowe konferencje są wprawdzie urządzane, ale miejsc, w których mogą się odbywać, jest jak na lekarstwo. Ciągle nie wykorzystujemy atutów wynikających z położenia geograficznego i niskich cen. Instytut Turystyki wyliczył, że menedżer przyjeżdżający do Polski w sprawach służbowych zostawia u nas tyle pieniędzy, ile dwóch, trzech turystów. W 1999 r. nasz kraj odwiedziło 18 mln osób. W ubiegłym roku liczba ta wzrosła, ale w celach służbowych przyjechało nad Wisłę tylko 5 mln cudzoziemców. Zaledwie 20 proc. z nich przybywa w zorganizowanych grupach, aby wziąć udział w kongresach lub szkoleniach. - W Polsce jest tylko kilkanaście miejsc przystosowanych do przyjęcia uczestników dużych imprez. Z taką bazą trudno się mierzyć z europejskimi liderami - dodaje Paweł Matkowski z wrocławskiego Instytutu Wspierania Przedsiębiorstw. Krzysztof Łopaciński, dyrektor Instytutu Turystyki, uważa jednak, że rozwoju branży nie utrudnia brak odpowiedniej infrastruktury, lecz brak pomysłów, renomy i pieniędzy na promocję imprez.
Międzynarodowe konferencje organizuje się u nas przede wszystkim w dużych miastach, ale także kilku mniejszym udało się zainteresować swoją ofertą przedstawicieli niektórych branż. W Międzyzdrojach na seminariach spotykają się inżynierowie i stomatolodzy. Szczecin upodobali sobie przedstawiciele towarzystw ubezpieczeniowych i producenci żywności. Do Wisły i Szczyrku od czasu do czasu zjeżdżają chirurdzy. Krocie na tego typu imprezach zarabiają Mikołajki i Białystok, gdzie Tadeusz Gołębiewski wybudował kilka lat temu hotele z dobrą infrastrukturą konferencyjną.
Międzynarodowe doświadczenia wskazują, że organizacja kongresów to biznes, który wystarczy raz ustawić, a potem kręci się sam. Hiszpania stale notuje wzrost dochodów z tego typu działalności. Gdy kilka lat temu władze Madrytu powołały specjalne biuro ds. turystyki kongresowej, zajmujące się promowaniem miasta w świecie. Stolica Hiszpanii stała się kontynentalnym centrum konferencyjnym. Do grona dziesięciu miast europejskich, w których najczęściej organizuje się seminaria, należy także Barcelona. Przeciętnie każdego dnia odbywają się tu cztery tego typu imprezy. W zeszłym roku było ich 1171 - prawie cztery razy tyle, ile w roku 1990. W kongresach, seminariach i międzynarodowych targach wzięło udział prawie 300 tys. osób.
Niemieckie fundacje, stowarzyszenia kulturalne i firmy współpracują z wszystkimi większymi hotelami. Na przykład boński hotel Maritim, w którym przed przeprowadzką rządu i parlamentu do Berlina odbywały się międzynarodowe spotkania na najwyższym szczeblu, stara się utrzymać dawną prestiżową pozycję. Kilka tygodni temu odbył się w nim wielki Federalny Bal Prasowy, na który przylecieli z Berlina kanclerz Gerhard Schröder z żoną, większość członków jego gabinetu, a także szefowie partii. Podczas tzw. szczytu klimatycznego Maritim gościł trzy tysiące delegatów ze 170 krajów.
Polska turystyka konferencyjna cierpi przede wszystkim na brak nowatorskich pomysłów. - Wyjazdowe usługi szkoleniowe są drogie, na profesjonalne stać tylko firmy o największych przychodach i ugruntowanej pozycji rynkowej. Te z kolei żądają niestandardowych usług - mówi Wanda Goździeńska-Kryńska z firmy doradczej Tutor. Warszawski Sheraton otworzył niedawno jedną z najnowocześniejszych w Europie sal konferencyjnych, wyposażoną we wszelkie możliwe łącza telekomunikacyjne i "inteligentne" krzesła dopasowujące się do kształtu pleców. Hotel Gołębiewski w Mikołajkach słynie z bankietów w basenie z jacuzzi, w pobliżu szczecińskiego hotelu Radisson można zorganizować zawody golfowe, pojeździć quadem (czterokołowy motocykl terenowy), uczestniczyć w Pomerania Trophy (wyprawa land-roverami przez leśne gąszcze, połączona z przedzieraniem się przez dziewicze tereny). Z tej oferty korzystały już takie koncerny, jak Renault, Fiat, Philip Morris, Master Foods, Nationale-Nederlanden czy Poczta Polska. W ofercie dla uczestników kongresu pojawia się też nurkowanie i ryzykowne, ale przyciągające jak magnes skoki ze spadochronem i na bungee, paintball, wspinaczka skałkowa, nocne biegi na orientację, wyścigi gokartami, nauka jazdy konnej, kursy szybowcowe, mecze siatkówki, wspólne wypady do kasyna i na kręgle. W czasie zimowych seminariów organizowanych w górach coraz popularniejsze są snowboard czy wieczorne kuligi. Latem proponuje się kursy żeglowania lub windsurfingu, motokros, plenerowe zajęcia aikido i zwiedzanie okolicy na rowerze.

Więcej możesz przeczytać w 5/2001 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0