Wprost od czytelników

Wprost od czytelników

Dodano:   /  Zmieniono: 
Uczestnicząc w latach 1989-1997 jako ekspert w pracach Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej w Wiedniu, miałem możność zaznajomić się z ustaleniami dotyczącymi skutków awarii w Czarnobylu ("Wprost", nr 2). Istotnie, straty w ludziach na terenie elektrowni nie były wielkie - spośród pracowników i ratowników 137 osób doznało poważnych szkód na zdrowiu, a 31 straciło życie.
Największy blef XX wieku?
Uczestnicząc w latach 1989-1997 jako ekspert w pracach Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej w Wiedniu, miałem możność zaznajomić się z ustaleniami dotyczącymi skutków awarii w Czarnobylu ("Wprost", nr 2). Istotnie, straty w ludziach na terenie elektrowni nie były wielkie - spośród pracowników i ratowników 137 osób doznało poważnych szkód na zdrowiu, a 31 straciło życie. Po awarii 800 tys. osób biorących udział w likwidowaniu jej skutków (połowę stanowili żołnierze) zostało jednak narażonych na silniejszą lub słabszą dawkę promieniowania. Skutki, jakie to miało dla ich zdrowia, nie zostały ujawnione. Według ekspertów, na skażonych obszarach dawnego ZSRR nie stwierdzono w 1990 r. zachorowań, które mogłyby być wynikiem napromieniowania. Na skażonych terenach Białorusi znacznie wzrosła jednak liczba zachorowań na raka tarczycy, zwłaszcza u dzieci. Katastrofa w Czarnobylu miała też poważne następstwa natury psychologicznej. Efekty napromieniowania mogą się ujawnić nawet po wielu latach. Jeżeli dodać do tego straty materialne, szacowane w 1990 r. na 200 mld rubli na terenie dawnego ZSRR i ponad 1,2 mld dolarów poza tym obszarem, to nazywanie awarii w Czarnobylu największym blefem XX wieku uważam za nadużycie. Była to bez wątpienia największa katastrofa związana z pokojowym wykorzystaniem energii jądrowej, a bilans jej skutków po piętnastu latach jest nadal niepełny i niejasny.

prof. JAN ŁOPUSKI
Toruń

Świat na licencji
Przeczytałem felieton Tomasza Raczka o zapożyczeniach programowych z telewizji zachodnich ("Świat na licencji", nr 2). Uważam, że bez licencjonowanych programów oferta polskiej telewizji byłaby uboga. Wiem, że propozycje Dwójki są wartościowe, ale mentalność polskiego widza się zmieniła - oczekuje programów, przy których będzie mógł się zrelaksować. Taką możliwość dają mu licencjonowane programy rozrywkowe.

jarod@eminem.iplus.pl
Więcej możesz przeczytać w 5/2001 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0