25 najlepszych menedżerów roku 2000 według magazynu "Business Week"
Nie wszyscy menedżerowie mają takie szczęście, bo rok 2000 nie był dla nich łaskawy. Po obu stronach Atlantyku, również w Polsce, spowalniająca tempo gospodarka i niespokojne giełdy przekreśliły wiele pięknie zapowiadających się karier i tyleż ambitnych strategii. Okazało się, że w nowej gospodarce także obowiązują mechanizmy rynkowe, a szefowie firm - od małych przedsiębiorstw do ponadnarodowych korporacji - jeden po drugim stawali oko w oko ze zniecierpliwionymi radami nadzorczymi, gęsto się tłumacząc z osiągniętych wyników. Nie wszyscy znaleźli zrozumienie. Tym większe uznanie należy się zarządzającym, którzy potrafili odnieść sukces.
Aby wybrać 25 menedżerów roku 2000, "Business Week" przeprowadził ankietę wśród swoich dziennikarzy i redaktorów - w sumie 180 osób - w Nowym Jorku i 24 biurach na całym świecie. Później z obszernej listy wybrano najlepszych. Niektórzy znaleźli się w tym gronie, ponieważ ich firmy wyprzedziły konkurencję - przykładem może być Lee R. Raymond z Exxon Mobil Corporation. Inni - jak Roger Ackerman, dyrektor firmy Corning - wprowadzili w życie pomysły strategiczne skuteczniej niż rywale. Jeszcze inni - na przykład Wayne R. Sanders z Kimberly-Clark Corp. - znacznie zwiększyli obroty w takich sektorach rynku, w których wzrastają one stosunkowo wolno.
Na liście "Business Week" znalazły się postaci rzeczywiście wybitne, choćby NoŽl Forgeard. W świecie ścierających się interesów niełatwo pogodzić partnerów z tak odległych pod względem mentalności państw, jak Niemcy, Francja czy Anglia. Forgeardowi udało się jednak zbudować brytyjsko-francusko-niemiecko-hiszpańskie konsorcjum, które sprawnością i elastycznością działania przewyższyło dotychczasowych potentatów. Airbus - bo o nim mowa - do 1 stycznia 2000 r. był tylko luźnym sojuszem europejskich firm przemysłu lotniczego. Teraz to jednolity koncern, który kontroluje połowę światowej produkcji samolotów cywilnych i dorównuje swojemu najgroźniejszemu rywalowi - amerykańskiemu Boeingowi. Forgeard zwiększył konkurencyjność firmy, poprawiając wydajność pracy i przyciągając najbardziej utalentowanych inżynierów oraz marketingowców. Gdy w 2000 r. Airbus ogłosił rekordowe zamówienia o wartości 25 mld USD, to on forsował śmiały plan skonstruowania kosztem 10,3 mld USD odrzutowca o jedną trzecią większego od największego dotychczas samolotu cywilnego - boeinga 747. Zdaniem Forgearda, model A380, który wejdzie do produkcji w 2006 r., zastąpi wkrótce 747 na długich trasach. "Wprowadzimy nowy sposób latania" - obiecuje Forgeard. W ubiegłym roku sprzedaż Airbusa przekroczyła 15 mld USD; zamówiono 15 samolotów. Dobre wyniki sprawiły, że wartość akcji głównego udziałowca koncernu - European Aeronautic Defence & Space Co. - wzrosła o 25 proc.
Linie lotnicze Southwest są - podobnie jak większość amerykańskich przewoźników - wiernym klientem Boeinga, dysponując flotą ponad 300 maszyn typu 737. Tym, co je wyróżnia, są stale dobre wyniki, a mowa przecież o branży "prześladowanej" przez niezadowolonych klientów i problemy z pracownikami. Dzieje się tak od 1971 r., kiedy stanowisko prezesa zarządu SWA objął Herbert D. Kelleher. Kelleher pali papierosy jak fabryczny komin, choć ma 69 lat i raka prostaty, którego leczył w ubiegłym roku. "Nie palę prostatą" - żartuje. Mimo to, a może właśnie dzięki temu, jest wybitnym menedżerem - dość powiedzieć, że od początku działalności SWA zrezygnowały z obsługi jedynie dwóch portów lotniczych.
Martha Stewart to jedna z dwóch kobiet, które znalazły się w tegorocznym zestawieniu "Business Week" (podobnie było w roku ubiegłym). Wówczas doceniono pracę, jaką włożyła w zbudowanie imperium medialno-handlowego Martha Stewart Living Omnimedia i udany debiut giełdowy. Dowodem umiejętności menedżera jest jednak ostatnia podjęta przez niego decyzja - i nie chodzi wcale o spisanie testamentu. Kłopoty z sukcesją po wycofującym się z życia zawodowego szefie - które ostatnio dotknęły takie firmy, jak Campbell Soup, Xerox czy Lucent Technologies - pokazują, jak znakomicie swoje odejście z American Express wyreżyserował prezes Harvey Golub. Jego następca - Kenneth I. Chenault - przejął firmę w doskonałej kondycji, zaś Golub zasłużył sobie na pamięć współpracowników i autorów rankingów najlepszych menedżerów. Wiedział także, kiedy oddać władzę następcy, a to cechuje prawdziwych przywódców.
Więcej możesz przeczytać w 8/2001 wydaniu tygodnika Wprost .
Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App Store i Google Play.