Wojna po(d)jazdowa

Wojna po(d)jazdowa

Dodano:   /  Zmieniono: 
Koszty walki z oszustami ubezpieczyciele przerzucają na uczciwych klientów. Stefana O., właściciela kantoru, napadło dwóch bandytów. Zamknęli go w bagażniku auta, zabrawszy uprzednio klucze do mieszkania i kantoru. Gdy po kilkudziesięciu minutach zdołał się uwolnić, stwierdził, że zniknęło niemal pół miliona złotych.
Na szczęście był ubezpieczony od kradzieży. Firmę ubezpieczeniową zastanowiła jednak duża suma pieniędzy, jaka miała się znajdować w kantorze, i okoliczności wydostania się "poszkodowanego" z bagażnika. Sąd na podstawie przeprowadzonego eksperymentu i zeznań świadków uznał byłego prokuratora za winnego oszustwa asekuracyjnego i skazał go na pięć lat więzienia.

Biznes asekuracyjny
Ze statystyk Komendy Głównej Policji wynika, że próby wyłudzania odszkodowań stają się w Polsce intratnym biznesem. W 1999 r. policjanci wszczęli 171 postępowań w sprawach o oszustwo asekuracyjne, a w 2000 r. przeprowadzono ich już 232. Zarzuty popełnienia przestępstwa postawiono 222 osobom. - Zjawisko to będzie narastać - twierdzi Grażyna Puchalska z KGP.
Naprawdę liczy się jednak "ciemna liczba" - wykroczenia popełnione, lecz nie wykryte. Eksperci twierdzą, że w Polsce ujawnia się zaledwie 1 proc. oszustw asekuracyjnych, a aż 82 proc. ubezpieczonych podejmuje przynajmniej raz próbę wyłudzenia pieniędzy od towarzystwa. Oznacza to, że w kraju dokonuje się rocznie 200-300 tys. przestępstw asekuracyjnych, a straty z tego tytułu mogą przekraczać 300 mln zł.

Robin Hood z polisą
W Polsce od lat nie udaje się stworzyć banku informacji o nieuczciwych klientach, a większość zakładów ubezpieczeń nie prowadzi nawet wewnętrznej statystyki. Dorota Habich z Państwowego Nadzoru Ubezpieczeń uważa, że istotną przyczyną wzrostu liczby wyłudzeń jest brak ścisłej współpracy między towarzystwami i wymiany informacji o oszustach. - Ubezpieczycielom nie zależy na rozgłosie, bo podważa to ich wizerunek jako firm solidnych, które nie tracą niepotrzebnie pieniędzy. Taka polityka sprawia jednak, że pojawia się przyzwolenie społeczne na nadużycia ze strony klientów - uważa Habich. Oszust ubezpieczeniowy jawi się wielu jako współczesny Robin Hood, grabiący zamożne korporacje, które nadmiernie wyśrubowują stawki za polisy.

Zawód - oszust ubezpieczeniowy
Klienci są coraz bardziej zuchwali. Znawcy branży oceniają, że w 75 proc. wypadków okazja czyni złodzieja, ale 25 proc. oszustw popełniają profesjonalni fałszerze. Niedawno prokuratura postawiła pięciu osobom, w tym policjantowi z toruńskiej drogówki i mechanikowi diagnoście z PZM, zarzut wyłudzenia od Warty ponad 55 tys. zł. Oskarża ich, że sprowadzali z zagranicy uszkodzone auta, a policjant dokumentował ich rzekome stłuczki już na terenie Polski. - Nowością jest pozorowanie kradzieży auta użytkowanego w leasingu. Przestępcy zakładają fikcyjne przedsiębiorstwo ograniczające się do leasingowania aut, które po pewnym czasie "giną" - wyjaśnia Sławomir Stypułkowski, dyrektor audytu wewnętrznego w PZU, któ-rego firma ujawnia średnio 600 oszustw rocznie. Częste są też kradzieże samochodów w celu uzyskania od ubezpieczyciela okupu za ich zwrot.
Niektórzy klienci z naciągania ubezpieczycieli uczynili lekarstwo na zadłużenie. Coraz częściej płoną hurtownie, w których zalega towar, fabryki mebli, gdzie duże prawdopodobieństwo pożaru wydaje się naturalne. Odszkodowania zaczynają się od 200 tys. zł. Z kolei w PZU Życie w 19 proc. wypadków roszczenia z tytułu polis na życie to wyłudzenia. W ciągu trzech miesięcy od podpisania polisy umiera aż 60 proc. klientów, co oznacza, że wielu z nich celowo zataiło przed firmą informację o śmiertelnej chorobie.

Klient - nasz sponsor
Bezradność i brak współpracy firm asekuracyjnych sprawiają, że najprostszym sposobem na pokrycie strat spowodowanych przez oszustów okazują się podwyżki cen polis i walka do upadłego o to, żeby odszkodowania nie wypłacić. Ubezpieczyciele zaniżają koszty napraw pojazdów, zlecając zaprzyjaźnionym zakładom remontowym montaż tanich części pochodzących z aut używanych, by maksymalnie obniżyć koszty. W tym świetle nie dziwi zwiększająca się co roku liczba skarg kierowanych do rzecznika ubezpieczonych. W trzech kwartałach 2000 r. do jego biura wpłynęło 2430 tego typu wniosków (o 40 proc. więcej niż rok wcześniej). Za spryt naciągaczy i nieudolność ubezpieczycieli płacą więc ostatecznie wszyscy klienci.

Więcej możesz przeczytać w 11/2001 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0