Cenzura w sieci

Cenzura w sieci

Dodano:   /  Zmieniono: 
Na internetowych stronach "Wprost" czytelnicy naszego tygodnika wymieniają się opiniami. Prezentujemy najciekawsze z nich. Ostatnio najwięcej komentarzy wzbudzają pomysły kontrolowania przez państwo elektronicznej korespondencji. Urzędnicy całego świata chcą wiedzieć, co też lęgnie się w głowach internautów. Od nas zależy, czy im na to pozwolimy. Przecież główną zasadą cywilizowanego państwa powinno być "to, co nie jest nielegalne, jest dozwolone". Zresztą próby takiej kontroli nie są zjawiskiem wyłącznie polskim.

 W niektórych krajach policja domaga się zezwoleń na prowadzenie bazy danych DNA obywateli, tłumacząc taką potrzebę w identyczny sposób, jak uzasadnia się konieczność cenzurowania poczty elektronicznej. Nie muszę dodawać, jak groźną bronią byłyby takie rzeczy w państwie totalitarnym. Granica między państwem demokratycznym a totalitarnym bywa bardzo płynna. Nawet Stany Zjednoczone, oaza indywidualnej wolności, należą do systemu rejestracji i podsłuchu obywateli Echelon. I cóż, czy zmniejszyło to liczbę przestępstw?
Ryjoswin

Problem jest natury nadzwyczaj delikatnej. Przede wszystkim dlatego, że Internet jest doskonałym narzędziem do wysyłania poufnych informacji poza granice kraju. Coraz częściej mówi się o terroryzmie elektronicznym. W sieci dosyć aktywnie działają różnej maści organizacje o skrajnych poglądach, które być może należy inwigilować (kwestia dyskusyjna).
node

Stasi, SB, BND - to wszystko już było. Niedawno jeszcze mówiło się, że podsłuchiwanie, cenzurowanie i prześladowanie to wymysł faszystów i komunistów. W demokracji system polityczny opiera się na wzajemnym zrozumieniu i zaufaniu... Witamy więc tam, gdzie już byliśmy! To, że człowiek i na Zachodzie, i na Wschodzie redukowany jest do "szklanego" obywatela, nie jest niczym nowym. Można takie kontrole różnie tłumaczyć, ale przypomnijmy sobie, że jeszcze niedawno zamontowanie anteny satelitarnej wymagało specjalnego zezwolenia z ministerstwa. Kontrola Internetu, kontrola myśli - to hasła jak z filmu fantastycznonaukowego. Internet nie jest własnością USA, Polski, RFN czy Francji. Jego kontrolowanie jest w praktyce niemożliwe. Ilu urzędników potrzeba, aby skontrolować całą pocztę do i z Ameryki?
Scigany
Więcej możesz przeczytać w 11/2001 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0