Małe bastylie.

Małe bastylie.

Dodano:   /  Zmieniono: 
Zreprywatyzujmy państwo, gdyż obywatele na pewno zadbają lepiej o wspólne dobro. Po wszystkich reformach administracji przeprowadzonych w kraju pozostał problem małych bastylii - twierdz, które wokół swych biurek budują lokalni satrapowie i ich szefowie. To tu korupcja skutecznie niszczy konkurencję. Obywatel zbliżający się do małej bastylii wie, że jest nikim. Prawo, zdrowy rozsądek, wreszcie deklaracje polityków - nie znaczą tu nic.
 
Korupcja i biurokracja to rodzeństwo. Jak można im się oprzeć? Znalazłem rozwiązanie, pracując przed laty nad ideą Silnego Państwa Minimum. Państwo wszechwładne popada w impotencję, pozostawmy więc obywatelom jak największe pole działania.
Oto rozwiązanie. We wszyst-kich procedurach administracyjnych - poza sferą ściśle określonego bezpieczeństwa państwa i obywateli - można przyjąć, że brak decyzji oznacza przyzwolenie na działanie. Skoro mieszkańcy mają tylko trzy tygodnie na zgłoszenie zastrzeżeń do planu zagospodarowania ich najbliższej okolicy (i nie tylko - także całego miasta), dlaczego urzędnik, mający do dyspozycji cały aparat, przez trzy tygodnie nie może niczego przedsięwziąć? Jeżeli decyzja wymaga koordynacji, niech urzędnicy komunikują się z sobą. Podatnik płaci za ich telefony, faksy, e-maile. Automatyczne przyzwolenie na działanie, jeśli urzędnicy nie zdążą z podjęciem decyzji, pozwoliłoby usunąć opór biurokracji. Urzędnik odpowiadałby tylko za zaniechanie wydania decyzji w kwestiach istotnych.
Wątpiących odsyłam do wszystkich spraw o randze państwowej, które padły ofiarą tysięcy decyzji drugorzędnych. Zakup samolotu szkoleniowego i wielozadaniowego dla polskiego lotnictwa, światłowód wzdłuż rurociągu jamalskiego, przebieg autostrady A-2 przez aglomerację warszawską, ułaskawienia gangsterów przez Kancelarię Prezydenta RP - to były sprawy wielkiej wagi, bulwersujące opinię publiczną, a wciąż trudno znaleźć odpowiedzialnych za te działania i zaniechania. A gdy nawet odpowiedzialni się znajdują, to tłumaczą się, że błędy są nieuniknione w natłoku tysięcy spraw. Istotą mojej propozycji jest zachowanie tylko dla spraw najważniejszych procedury nie ograniczanej terminami. Nie pozwólmy, żeby w maleńkich bastyliach więziono decyzje o wyłączeniu prądu, zgodzie na wynajęcie lokalu czy zwrocie mienia zabranego niezgodnie z prawem. Zreprywatyzujmy państwo, gdyż obywatele na pewno zadbają lepiej o wspólne dobro niż kierujący się prywatą urzędnicy w służbowych kaszkietach z otokiem interesu publicznego.
Więcej możesz przeczytać w 11/2001 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0