Atak ortoreksji

Atak ortoreksji

Dodano:   /  Zmieniono: 
Obsesja na punkcie zdrowego odżywiania się może wpędzić w chorobę. Steven Bratman w dzieciństwie chorował na alergię. Nie wolno mu było jeść pszennego pieczywa i produktów mlecznych. Wraz z upływem lat strach przed jedzeniem, które mogłoby mu zaszkodzić, narastał. Na jego stole pojawiała się tylko żywność ekologiczna.
 
Zaczął nawet unikać spotkań z rodziną i przyjaciółmi. Kilka godzin dziennie spędzał na planowaniu i przyrządzaniu posiłków, a każdy kąsek przeżuwał pięćdziesiąt razy. Tak bardzo koncentrował się na diecie, że zaczął budzić niepokój najbliższych. Zorientował się, że dzieje się z nim coś złego dopiero wówczas, gdy skończył medycynę i otworzył prywatną praktykę. Przychodzili do niego pacjenci rygorystycznie przestrzegający diety, co z czasem wpędzało ich w chorobę. Bratman dostrzegł, że problemy jego podopiecznych są niemal identyczne z jego kłopotami. Te nowe zaburzenia nazwał orthorexia nervosa.

Jak atakuje ortoreksja
Nazwa tego schorzenia pochodzi od greckich słów orto (prawidłowy, dobry) i oreksis (pożądanie, apetyt). Ortorektycy zwracają chorobliwą uwagę na jakość pokarmów, a nie ich ilość, jak czynią to anorektycy. Narzucają sobie coraz bardziej rygorystyczne diety, eliminując z posiłków coraz więcej produktów spożywczych, a tym samym niezbędnych do życia składników mineralnych i witamin. Po jakimś czasie jedzą tylko pięć, sześć bezpiecznych, ich zdaniem, produktów. Takie, jak mawiają lekarze, nieprawidłowo zbilansowane menu odbija się na ich zdrowiu psychicznym i fizycznym. Brak wapnia prowadzi do nadciśnienia i osteoporozy, niedobór żelaza i kwasu foliowego grozi niedokrwistością, błonnika zaś przyspiesza rozwój raka jelita. Leczą się u specjalistów zajmujących się szwankującym układem lub narządem. Rzadko trafiają do psychiatrów.

Ortorektyczka, siostra anorektyczki
- Od kilku miesięcy leczy się u nas dziewczyna chora na anoreksję, która ma siostrę cierpiącą być może właśnie na ortoreksję. Dziewczyna dużą wagę przywiązuje do tego, co je i gdzie zostały zrobione zakupy. Patrzy na ręce tym, którzy szykują dla niej jedzenie. Najchętniej sama by wszystko przyrządzała. Całe dnie spędza na szukaniu zdrowych diet. Rodzice nie podejrzewają jednak choroby. Do psychoterapeuty posłali tylko jedną córkę. Tę z anoreksją - mówi Grażyna Lesz z Centrum Terapii Psychogennych Zaburzeń Odżywiania się.
Tymczasem, jak twierdzi Bratman na łamach "USA Weekend", ortorektycy, podobnie jak cierpiący na bulimię i anoreksję, potrzebują pomocy psychologa lub psychiatry, gdyż zatracili zdolność normalnego życia. "Uwierzyli w mit, że jeśli będą przestrzegać rygorystycznej diety, to nie doświadczą chorób nękających współczesne społeczeństwa. Obsesja zdrowego jedzenia wpędza ich jednak z czasem w chorobę i szaleństwo" - tłumaczy Bratman. I dodaje: "Nie ma nic złego w tym, że ludzie chcą się zdrowo odżywiać i eksperymentują z dietami. Z ortoreksją mamy do czynienia wówczas, gdy okazuje się, że dieta nie przynosi spodziewanych efektów, gdy osoba przywiązująca dużą wagę do jakości jedzenia twierdzi, że zdrowe posiłki uczynią ją lepszą, że rozwiążą większość jej problemów, nie tylko zdrowotnych".
Podobnie jak w wypadku anoreksji i bulimii, ortoreksja ma podłoże psychologiczne. Dotknięte tą chorobą osoby skupiają się na diecie, aby wypełnić pustkę w swoim życiu. Jest to dla nich doskonała wymówka przed spotkaniami z rodziną i znajomymi. Inni starają się w ten sposób uniknąć chorób i powstrzymać procesy starzenia. Ta ostatnia przyczyna zdaje się dominować.

Zaproszenie do ortoreksji
Jednocześnie jesteśmy bombardowani informacjami na temat szkodliwości różnych produktów spożywczych. Owce chorują na scrapie, a krowy - na BSE. Ich mięso zawiera priony mogące powodować u ludzi chorobę Creutzfeldta i Jakoba. Wieprzowina także może je zawierać, jeśli pokrojona zostanie tym samym nożem, którym oprawiano zainfekowane bydło. Żywieniowcy od lat odradzają jednak jedzenie tego mięsa, gdyż jest zbyt tłuste. Spożywanie go może zatem wywoływać choroby układu krążenia. Kupowana przez nas żywność jest też nieustannie wzbogacana substancjami konserwującymi. Statystyczny mieszkaniec Europy Zachodniej zjada rocznie kilka kilogramów takich dodatków. "Nie ma środków całkowicie nieszkodliwych. W związku z tym ich stosowanie zawsze wiąże się z pewnym ryzykiem zdrowotnym. Niektóre nawet wzajemnie wzmacniają swoje działanie" - stwierdza Monika Hoffman z SGGW-AR w Warszawie w pracy "Substancje konserwujące i ich wpływ na zdrowie człowieka". Często preparaty te są wykorzystywane do ukrycia wad żywności spowodowanych nieprawidłowym procesem produkcyjnym lub użyciem surowców złej jakości. W mięsie wieprzowym, wołowym, drobiowym, w jajach i mleku znajdowane są pozostałości po antybiotykach (w Polsce na początku lat 90. identyfikowano je w co piątej próbce mleka), a w wędlinach - azotany i azotyny. Produkty zbożowe zaś, warzywa i owoce mogą zawierać azotyny, azotany i pestycydy. W żywności można też znaleźć metale ciężkie, przede wszystkim ołów, kadm i rtęć. Wchłaniane nawet w ilości śladowej, odkładają się w tkankach, a pierwsze objawy spowodowanych przez nie chorób pojawiają się zazwyczaj dopiero po wielu miesiącach lub latach.

Co jeść, by przeżyć
Konsumenci nie zawsze też wiedzą, jak korzystać z porad naukowców, gdyż często są mało precyzyjne. Co jeść, skoro jedne tłuszcze zapobiegają chorobom serca, inne zaś sprzyjają ich powstawaniu. Niewielka dawka alkoholu umożliwia uniknięcie chorób serca, duża natomiast powoduje zaburzenia pracy wątroby. Witamina C chroni przed niektórymi nowotworami (między innymi żołądka), ale jej nadmiar może przyspieszyć rozwój raka. Podobnie mają też działać witaminy A i E. Ich nadmiar powoduje jednak zmęczenie i stany zapalne skóry; niewykluczone, że działają również kancerogennie. Sami naukowcy nie wiedzą, gdzie przebiega bezpieczna granica, jakie ilości składników i w jakich produktach są korzystne dla zdrowia, a jakie mogą wpędzić w chorobę. Ale jednego specjaliści są pewni: nie ma diety idealnej.

Tysiące diet, czyli bulimia, anoreksja...
Każdego roku powstają tysiące diet, reklamowanych jako panaceum na choroby cywilizacyjne. Jednocześnie coraz więcej osób szuka prostych recept na zdrowe i długie życie. Wiele z nich wpada z żywieniową pułapkę. Specjaliści nie potrafią na razie oszacować rozmiarów tego zjawiska. Obawiają się jednak, że ortorektyków może gwałtownie przybywać.

Więcej możesz przeczytać w 12/2001 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0