Azyl parlamentarny

Azyl parlamentarny

Dodano:   /  Zmieniono: 
Zakres immunitetu posłów i senatorów musi być jak najszybciej ograniczonyChcesz prowadzić samochód po pijanemu, doprowadzić firmę do bankructwa i nie ponieść za to odpowiedzialności, zastraszyć kogoś pistoletem lub poturbować i uniknąć konsekwencji? Zostań posłem. Wybierz karierę parlamentarną również wtedy, gdy popełniłeś przestępstwo, a sprawa nie została jeszcze rozstrzygnięta w sądzie.


Jeśli zdobędziesz mandat, koledzy posłowie i senatorowie nie pozwolą, by włos spadł ci z głowy. Jako parlamentarzysta możesz też poręczać za osoby, przeciwko którym prokurator wniósł oskarżenie. Poręczenie takie jest rzadko odrzucane.

Posła w Polsce chroni tak zwany immunitet formalny, który pozwala uniknąć odpowiedzialności za przestępstwa i wykroczenia popełnione zarówno podczas sprawowania mandatu, jak i wcześniej. W większości krajów demokratycznych istnieje jedynie immunitet materialny, dotyczący wyłącznie wykonywania obowiązków parlamentarnych. Jak jest różnica między jednym a drugim? Taka, że chroniony immunitetem materialnym Joschka Fischer, przedstawiciel Zielonych, mógł w swoim czasie nazwać na forum Bundes-tagu prezydenta Richarda von Weiz-säckera "dziurą w d..." i skończyło się jedynie na prasowych połajankach. Gdyby jednak Fischer został przyłapany na jeździe autem po kilku głębszych, prawdopodobnie nie tylko nigdy nie zostałby ministrem spraw zagranicznych RFN, ale w ogóle zapadłby w polityczny niebyt. Już będąc szefem niemieckiej dyplomacji, Fischer odpowiadał przed sądem jako świadek w sprawie swego przyjaciela z młodości Hansa Joachima Kleina, byłego terrorysty RAF, a potem - gdy do prokuratury wpłynęły przeciwko niemu cztery wnioski o krzywoprzysięstwo - wystąpił jako oskarżony. Ani w jednym, ani w drugim wypadku wicekanclerz Niemiec nie próbował się zasłaniać immunitetem.
- Immunitet poselski w naszym wydaniu to anachronizm, który kiedyś miał bronić rodzącego się parlamentaryzmu przed władcą. Najprostszym sposobem pozbycia się niewygodnych posłów było ich aresztowanie i posłanie na gilotynę - komentuje Jan Maria Rokita, przewodniczący sejmowej Komisji Spraw Wewnętrznych i Administracji. - Obecnie bywa wykorzystywany jako ucieczka przed prawem. Służy też czasem ochronie przestępców, którzy pakują wielkie pieniądze w kampanię wyborczą tylko po to, by uniknąć odpowiedzialności karnej.

Immunitetu bronić będziemy jak niepodległości
Tylko nieliczni posłowie sami godzą się na uchylenie immunitetu, by móc uczestniczyć w procesie sądowym. Należy do nich na przykład Jerzy Szmajdziński z SLD, który dobrowolnie poddał się postępowaniu w sprawie spowodowanego przez siebie wypadku drogowego (zostało ostatecznie umorzone). Większość woli uniknąć odpowiedzialności, wszelkimi sposobami namawiając kolegów, by nie głosowali za zawieszeniem immunitetu. Dobitnym tego przykładem były podczas drugiej kadencji Sejmu działania Ireneusza Sekuły, ówczesnego szefa Głównego Urzędu Ceł. Zarzucano mu m.in. działanie na szkodę jednej ze spółek, przywłaszczenie ogromnych sum i poświadczenie nieprawdy. Sejm dwukrotnie odrzucał wniosek o uchylenie mu immunitetu. Udało się tego dokonać dopiero za trzecim razem, gdy solidarność posłów SLD i ich siła perswazji zaczęły przeszkadzać Aleksandrowi Kwaśniewskiemu w kampanii prezydenckiej.
Podczas pierwszej kadencji Sejmu zgłoszono wnioski o uchylenie immunitetu 23 posłom, w tym ośmiu zamieszanym w niejasne przedsięwzięcia gospodarcze. Zrealizowano je w stosunku do czterech parlamentarzystów, lecz uczyniono to z ogromnym oporem i opóźnieniem, gdy sprawy zostały nagłośnione w mediach. Ochrony pozbawiono wtedy Macieja Zalewskiego (Polski Program Liberalny), któremu prokuratura zarzuciła, że ostrzegł szefów spółki Art-B o mającym nastąpić aresztowaniu, umożliwiając im wyjazd z kraju. Jednocześnie poseł był podejrzany o wyłudzenie dużych sum na rzecz spółki Telegraf. Immunitet uchylono też Józefowi Pawlakowi (PSL), podejrzewanemu o wyłudzenia i oszustwa podatkowe. Irmindo Bocheń (SLD) stracił ustawową ochronę, gdy wyszło na jaw, że na blankiecie poselskim potwierdził istnienie w województwie legnickim rzekomej "specjalnej strefy ekonomicznej". W ten sposób zachęcał zachodnie firmy do inwestowania.
Aleksander Gawronik (jego sprawa toczyła się jeszcze zanim zdobył mandat senatora; oskarżany był m.in. o przywłaszczenie wartych 760 tys. zł dzieł sztuki będących własnością firmy Art-B) w kampanii wyborczej twierdził, że sam wystąpi o uchylenie immunitetu. Gdy jednak taki wniosek wpłynął do Senatu, z mównicy apelował, by senatorowie nie odbierali mu ustawowej ochrony. Twierdził, że proces będzie trwał wiele lat, a podczas niego "człowiek może się zestarzeć, stracić twarz i honor". Jednym głosem przewagi - właśnie senatora Gawronika - wniosek odrzucono. Inny senator, Janusz Baranowski, niegdyś szef towarzystwa ubezpieczeniowego Westa, któremu - już jako parlamentarzyście - zarzucano zagarnięcie z kasy firmy znacznej sumy, fałszowanie dokumentów i rażącą niegospodarność, również korzystał z tarczy immunitetu. Dopiero 1 czerwca 1993 r., kiedy w jednej chwili po rozwiązaniu parlamentu wygasły immunitety posłów i senatorów, Baranowskiego doprowadzono przed oblicze prokuratora.

Rozszerzająca autointerpretacja
W drugiej kadencji Sejmu zgłoszono siedemnaście podań o cofnięcie immunitetu, z czego tylko siedem rozpatrzono pozytywnie; w obecnej kadencji ustawowej ochrony nie pozbawiono nikogo. To praktyka jaskrawie różniąca nas od innych krajów: w Niemczech na przykład podczas ostatnich dwóch kadencji immunitet uchylono we wszystkich zgłaszanych wypadkach. A wniosków tego rodzaju składa się tam czterokrotnie więcej niż w Polsce, choć węższy jest zakres ochrony deputowanych i najważniejszych w państwie polityków. Postępowanie wyjaśniające objęło na przykład w ubiegłym roku samego prezydenta Jahannesa Raua. Dotyczyło ono korzystania przez niego z samolotów jednego z banków w celach prywatnych.
- Instytucja immunitetu uległa u nas degeneracji. Posłowie często źle interpretują jego znaczenie i starają się z niego korzystać w sytuacjach, które ich do tego nie uprawniają. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest niejasna interpretacja zapisu konstytucyjnego oraz to, że nie przekłada się on na prawa i obowiązki posła - tłumaczy Grzegorz Schreiber (AWS) z Komisji Etyki Poselskiej. Posłowie i senatorowie w kontaktach z organami ścigania sami właściwie określają zakres swej nietykalności.
Na immunitet powołał się poseł Bronisław Cieślak (SLD), który jechał samochodem pod prąd i odmówił poddania się badaniu alkomatem. Za poprzedniej kadencji podobnie postąpił poseł Janusz Malinowski (SLD). Prywatną i bardzo osobliwą interpretację znaczenia słowa "immunitet" zaprezentowali poseł Piotr Ikonowicz - wykorzystujący zasadę nietykalności, by uniemożliwić wykonanie prawomocnych wyroków eksmisji - oraz Gabriel Janowski, barykadujący się w budynkach rządowych.

Konstytucyjne prawo do bezkarności
Immunitet staje się u nas nie tylko narzędziem uprawiania polityki, ale także wyrazem braku zaufania do sądów. Czyżby parlamentarzyści nie wierzyli w niezawisłość trzeciej władzy? Tymczasem pierwotną funkcją immunitetu było jedynie zapewnienie autonomii władzy ustawodawczej. Pierwsze zapisy o nietykalności posła pojawiły się w XVIII wieku w Anglii, za panowania Jerzego III. Król kazał aresztować jednego z parlamentarzystów, który naśmiewał się z jego mowy. Poseł wygrał jednak sprawę w sądzie, a niepisany obyczaj niezależności parlamentarnej zmienił się w prawo pisane. Podobnie
było we Francji: zgodnie z przyjętym w 1814 r. immunitetem żaden przymus nie mógł być użyty wobec uczestnika sesji parlamentarnej - podczas jej trwania poseł nie mógł być ani sądzony, ani aresztowany. Wcześniej członkowie Zgromadzenia Narodowego zostali zwolnieni od odpowiedzialności za wyrażane poglądy.
Co znamienne, w Polsce przywilej nieograniczonej wręcz nietykalności gwarantuje posłom i senatorom konstytucja. - Nasza demokracja jest na tyle ustabilizowana, że nie ma powodu przypuszczać, iż ktoś będzie szykanowany czy torturowany za przekonania. Obowiązujący system ochrony posłów sprawdzałby się w państwie totalitarnym, a przecież w takowym nie żyjemy - mówi Paweł Piskorski (Platforma Obywatelska).

Plecami do Europy
W czasach pokoju społecznego i ustabilizowanej demokracji ochrona ustawowa jest radykalnie ograniczana. W Holandii obowiązuje tylko immunitet materialny, a w Wielkiej Brytanii i Irlandii nietykalność nie dotyczy pozbawienia wolności w sprawach karnych. Propozycje ograniczenia ochrony parlamentarzystów i przystosowania jej do nowoczesnego prawodawstwa pojawiły się na początku obecnej kadencji Sejmu. Prace utknęły jednak w martwym punkcie już po pierwszym czytaniu. Przeciwnicy nowej koncepcji twierdzą, że ograniczenie immunitetu oznacza limitowanie wolności politycznej. - Immunitet to przywilej izby, a nie konkretnego człowieka. Fakt, że wnioski o jego uchylenie składa prokurator generalny, który jest jednocześnie ministrem sprawiedliwości, może prowadzić do politycznych nadużyć - twierdzi Piotr Miszczuk (SLD) z Komisji Regulaminowej i Spraw Poselskich.
Obecnie procedura pozbawiania immunitetu jest bardzo skomplikowana: z wnioskiem o jego uchylenie występuje do marszałka Sejmu prokurator, ale żeby wniosek został przyjęty, powinien zostać zatwierdzony przez dwie trzecie posłów. W praktyce bardzo trudno jest uzyskać taką większość. Dlatego część sądów przezornie wyklucza parlamentarzystów z prowadzonych spraw, nie chcąc, by ciągnęły się kilka lat.
Z badań CBOS wynika, że trzy czwarte respondentów domaga się ograniczenia ochrony ustawowej parlamentarzystów. Co można w tej materii zmienić? Przede wszystkim nasi posłowie i senatorowie winni podlegać - jak wszyscy obywatele - odpowiedzialności karnej. Immunitet nie powinien też chronić ich przed pociągnięciem do odpowiedzialności cywilnej. Tyle w teorii. W praktyce zaś - co jest standardem w krajach zachodnich - próba zasłaniania się immunitetem winna być równoznaczna z politycznym samobójstwem. Jeśli immunitet parlamentarny nie zostanie w naszym kraju ograniczony, nadal będzie oznaczać prawo do bezprawia.

Więcej możesz przeczytać w 13/2001 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0