Król faryzeuszy

Król faryzeuszy

Gdyby polscy faryzeusze wybierali króla, pretendentów do korony byłoby bez liku. Faryzeusze to żydowskie stronnictwo religijne, założone w Judei w II wieku przed naszą erą. Jego członkowie opowiadali się za rygorystycznym przestrzeganiem zasad wiary. Z biegiem czasu ich pobożność bardzo jednak zwietrzała i w niejednym wypadku zamieniła się w parawan skrywający nie najlepsze uczynki.

 Dlatego już w starożytności faryzeusze przestali się kojarzyć z autentyczną religijnością i stali się synonimem fałszywej pobożności, a z czasem - wszelkiej obłudy i zachowań sprzecznych z deklarowanymi zasadami.
Tak pojmowani faryzeusze wyrastają dzisiaj w Polsce na najpotężniejsze ugrupowanie. Odnaleźć ich można we wszystkich obozach politycznych. Niewielu występuje z otwartą przyłbicą, ale nietrudno ich rozszyfrować. Zamaskowanym, ale stuprocentowym faryzeuszem jest na przykład działacz lewicy głośno mówiący o wielkiej roli związków zawodowych, lecz w swojej firmie nie tolerujący choćby najskromniejszej organizacji związkowej. Tuż obok lokują się liderzy ruchu, który powstał w celu zwalczania w Polsce hydry partyjności, a kilka dni temu wmontował w swoje szeregi jedną z dużych partii. Równie obłudnych zachowań i postaw jest tak wiele, że gdyby faryzeusze wybierali króla, pretendentów do korony byłoby bez liku.
Dzisiaj bodajże największe szanse na elekcję miałby jeden z posłów ZChN, najmocniej domagający się dymisji prezydenckiego ministra za jego antysemicką wypowiedź sprzed ponad trzydziestu lat. Panu posłowi nie przeszkadza, że ów niefortunny incydent został odkupiony przez atakowanego polityka szczerym przyznaniem się do błędu i wieloletnią działalnością na rzecz polsko-żydowskiego pojednania. Działalnością, która zjednała mu szacunek wielu Żydów na całym świecie. Najwyraźniej poseł ZChN jest gotów zwalczać najmniejsze nawet ślady antysemityzmu bardziej bezwzględnie niż sami Żydzi. Chwalebna to byłaby gorliwość, gdyby nie fakt, że poseł ten znany jest ze swego apologetycznego stosunku do Romana Dmowskiego, będącego największym ideologiem i propagatorem antysemityzmu w Polsce w ostatnim wieku.
Ciekawe, jak autor tego paradoksu tłumaczyłby, że za dwa antysemickie akapity wygłoszone przed ponad trzydziestu laty zasługuje się na polityczny niebyt, a z całą półką skrajnie antysemickich publikacji trafia się do narodowego panteonu. Normalny człowiek może to uznać wyłącznie za rekord obłudy - wielkiej jak skoki Adama Małysza.
Okładka tygodnika WPROST: 13/2001
Więcej możesz przeczytać w 13/2001 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0