Państwo do wynajęcia

Państwo do wynajęcia

Dodano:   /  Zmieniono: 
Liga globalna: 100 największych republik. Pracownicy gliwickiej fabryki samochodów należącej do  GM/Opel prócz polskiego paszportu mają jeszcze jeden ważny dokument tożsamości: poświadczenie przynależności do organizacji General Motors - potężniejszej, bogatszej i lepiej rozpoznawanej na świecie niż państwo polskie. Produkt krajowy brutto Polski to bowiem około 125 mld USD, a przychody GM - 176 mld USD (według "Fortune").
 
U progu XXI wieku PKB Stanów Zjednoczonych był czterdziestokrotnie większy niż przychody największego międzynarodowego koncernu. Możliwe jednak, że jeszcze w tym wieku USA przestaną być największą potęgą świata; liderem nie stanie się jednak inne państwo, ale międzynarodowa megakorporacja. Przychody koncernów rosną znacznie szybciej niż PKB państw. Trzy lata temu w rankingu największych republik świata Polskę wyprzedzały tylko dwie korporacje: General Motors i Ford Motor. Dziś do ich grona dołączyły kolejne trzy: Wal-Mart Stores, Exxon-Mobil i DaimlerChrysler!

Antyglobalizm Marksa, antyglobalizm z Seattle
Stały wzrost potęgi prywatnych koncernów przerażał filozofów, ekonomistów i polityków już niemal 200 lat temu. To przed nimi przestrzegał Karol Marks, a Włodzimierz Iljicz Lenin właśnie w ich działalności widział główną przyczynę wojen. Współcześni antyglobaliści - zajmujący się dotychczas głównie tłuczeniem szyb w miastach, które goszczą konferencje Międzynarodowego Funduszu Walutowego - kierują się tymi samymi obawami co XIX-wieczni marksiści. Łatwo zrozumieć te obawy. Trudno jednak nie bać się równocześnie czegoś znacznie gorszego: zwycięstwa w rywalizacji z koncernami państw i ich rządów.

Politycy, czyli obsługa hotelu dla przedsiębiorców
- Współczesne państwa są tak silnie zbiurokratyzowane, że zamiast przyczyniać się do rozwoju, skutecznie w nim przeszkadzają - mówi Robert Gwiazdowski z Centrum im. Adama Smitha.
Świat, łącznie z Rosją i Chinami, wyciągnął wnioski z fiaska trwającej 70 lat krucjaty przeciw koncernom. Wszędzie lekarstwem na niedowład państwa i jednocześnie sposobem na szybki rozwój jest prywatyzacja, obniżka ceł, odejście państwa od gospodarki. Według Banku Rozliczeń Międzynarodowych, dziennie na świecie poza kontrolą rządów obraca się walorami równymi PKB Japonii. Roczna wartość ponadnarodowych operacji finansowych sięga astronomicznej kwoty 900 bln USD - to kilkanaście razy więcej niż łączny PKB wszystkich państw. Rządy nie zarządzają już pieniędzmi, zajmują się działalnością przypominającą prowadzenie hotelu. - Jak nowoczesny hotelarz, koncentrują się na wynajmowaniu pokoi, gwarantowaniu bezpieczeństwa, zapewnianiu urządzeń technicznych, powierzchni biurowej itp. W zamian za te usługi firmy-goście płacą podatki, dają pracę personelowi i dzielą się ze znajomymi wrażeniami. Jeśli są one dobre, przybywają nowi goście: doradcy - dodaje Andrzej Cylwik, szef fundacji Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych.

Gigantomachia
Każda z 500 firm notowanych na liście "Fortune" już dziś dysponuje strukturami zdolnymi w każdej chwili zastąpić państwo. Duże koncerny mają własną ochronę, system szkoleń dla pracowników, zakładową służbę zdrowia. Coca-Cola, Ford, Nissan i DHL stworzyły placówki w ponad 200 krajach świata - tyle przedstawicielstw dyplomatycznych ma tylko jeden, najbogatszy kraj: Stany Zjednoczone. Ambicją koncernów jest zafundowanie pracownikom programów emerytalnych o wiele pewniejszych i bardziej zyskownych niż świadczenia gwarantowane przez państwo. Przedsiębiorstwa decydują o przenoszeniu ludzi z miejsca na miejsce, organizują im życie towarzyskie. Dysponują też tak potężną bronią, jak wywiad i kontrwywiad: amerykańska firma doradcza The Futures Group sporządziła ranking koncernów, które mają najbardziej profesjonalne struktury wywiadowcze. Na czołowych miejscach znalazły się Microsoft, IBM, Motorola, Procter & Gamble, General Electric i Coca-Cola Company.

Demokracja Gatesa
- Świat stoi przed zmianami nie mającymi w historii precedensu: Internet zmienia przecież nie tylko modele biznesowe - ocenia Miko Sasaki, prezes Mitsubishi. Gdy administracja Billa Clintona starała się o sądowy nakaz podziału Microsoftu należącego do Billa Gatesa - najbogatszego człowieka świata - rozeźlony biznesmen udzielił wywiadu magazynowi "Playboy". Wyjaśniał, w jaki sposób ograniczyć wszechwładzę amerykańskiego rządu, obsadzającego wszystkie federalne urzędy, w tym stanowisko występującego przeciw niemu prokuratora. "Idea demokracji przedstawicielskiej i tak się zmieni. Dziś nie mamy demokracji bezpośredniej, ponieważ wmawia się nam, że niepraktycznie jest wybierać każdego urzędnika z osobna" - mówił Gates. Dodał, że już dziś istnieje technologia pozwalająca głosować za pomocą jednego kliknięcia komputerową myszką. Wizja zastąpienia rządów poprzez system globalnych i lokalnych wyborów oraz referendów internetowych ziści się prawdopodobnie jeszcze w tym stuleciu.

Rywalizacja ograniczona
Obserwując rywalizację między państwami i koncernami, nie sposób nie zauważyć, że obie strony coraz lepiej układają współpracę i same narzucają sobie ograniczenia. Politycy europejscy i amerykańscy wyrzekli się na przykład na początku lat 70. kontroli nad międzynarodowym obrotem finansowym.
Dzwonkiem alarmowym dla zwolenników wszechwładzy koncernów był kryzys koreański. W Korei Południowej rzeczywista władza należała do prezesów czterech dużych firm: Hyundai, Daewoo, Kia i Samsung. Tak skutecznie dyktowały swą wolę koreańskim rządom, że - pozbawione z tego powodu konkurencji wewnątrz kraju - straciły kontakt z rynkiem i stanęły na krawędzi bankructwa lub wręcz zbankrutowały.
- Międzynarodowe korporacje i rządy powinny się uzupełniać, a nie z sobą rywalizować. Są i długo jeszcze będą sobie nawzajem potrzebne - mówi prof. Jan Winiecki z Uniwersytetu Europejskiego we Frankfurcie. Mark Moody-Stuart, prezes Royal Dutch/Shell, konieczność dzielenia się dochodami z państwem wyjaśnia, twierdząc, że "firma nie ma mandatu, by dyktować, jak mają być użyte dobra, które wytwarza dla społeczeństwa. To ściśle polityczna decyzja, wykraczająca poza naszą odpowiedzialność i uprawnienia".

Serce po lewej, a portfel po prawej
Roczny przyrost PKB państwa wynoszący 0-5 proc. uznawany jest za dobry wynik, 5-10 proc. za bardzo dobry, powyżej 10 proc. - za rewelacyjny. Niewiele państw w 2000 r. mogło się pochwalić bardzo dobrym rezultatem; Polska z rocznym przyrostem powyżej 4 proc. uchodziła do niedawna za jednego z europejskich liderów. A jak kształtował się przyrost przychodów megakoncernów? W 1999 r. General Motors osiągnął 9,4 proc.; Exxon-Mobil - 11,2 proc.; Ford - 13,9 proc.; Microsoft - 37,5 proc. Na dodatek wielkie koncerny łączą się z sobą. Gdy dojdzie do zapowiadanej fuzji General Motors i Fiata, największa firma wyprzedzi w rankingu ligi globalnej kolejnych sześć państw. Utrzymanie tej tendencji spowoduje, że rola globalnych megakoncernów będzie rosnąć w coraz szybszym tempie, a państw - równie szybko maleć. Dobrze to czy źle? George W. Bush, prezydent USA, podczas kampanii wyborczej przekonywał, że "idea, by rząd tylko usuwał się z drogi, a wszystkie problemy zostaną rozwiązane, jest destruktywna", ponieważ "niewidzialna ręka rynku czyni wiele, lecz nie może dotknąć ludzkiego serca". Do tych słów dodawał jednak to, co chcieli usłyszeć przedstawiciele koncernów: zapowiedź obniżenia podatków i rezygnacji z obostrzeń w kodeksie pracy. W efekcie wygrał wybory.

Więcej możesz przeczytać w 14/2001 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0