Świat jednorazowego użytku

Świat jednorazowego użytku

Coraz mniej rzeczy ma znaczenie emocjonalne Postęp technologiczny jest tak szybki, a zmiany mód tak radykalne, że przywiązywanie się do rzeczy traci sens. Samochody, meble, urządzenia domowe wyrzucamy, zanim się zniszczą. Wkrótce już żaden z tych przedmiotów nie będzie przechodził z ojca na syna. Kto chce dziś mieć żelazko bez nawilżacza, telewizor bez stereo albo telefon komórkowy bez możliwości podłączenia z Internetem? Nawet jeśli stare żelazko wciąż doskonale prasuje, telewizor świetnie działa, a telefon nigdy nas nie zawiódł.

 

Coraz mniej rzeczy ma znaczenie emocjonalne

Za życia jednego pokolenia co najmniej dwukrotnie zmienia się świat przedmiotowy w wybranych dziedzinach (samochody, meble, telewizory, telefony). Falowy napływ lub odpływ rzeczy rwie pasma tradycji. Nie ma już rzeczy rodziny, które jak szafa gdańska były tym samym przez pokolenia" - napisał prof. Roch Sulima w "Antropologii codzienności".
Termin "moralne zużycie", który dla ekonomistów oznacza spadek wartości przedmiotu w wyniku pojawienia się na rynku podobnego, lecz nowocześniejszego, zyskał dziś także znaczenie społeczne. Coraz więcej osób, powtarzając za producentami i specjalistami od marketingu, uważa, że "moralnie zużyte" są wszystkie rzeczy, które nie pochodzą z najnowszych kolekcji.

Przymusowe zakupy
W Japonii tylko 5 proc. domowych urządzeń wymienia się z powodu faktycznego zużycia. Reszta idzie na śmietnik, mimo że jest całkiem sprawna. Produkowane dziś pralki, lodówki i zmywarki mogą funkcjonować dziesięć lat bez napraw; właściwie użytkowane - nawet dwadzieścia. Tymczasem średnio co trzy lata następuje rewolucja technologiczna w dziedzinie AGD. Zmienia się nie tylko wzornictwo, ale i możliwości sprzętów. Pralki i zmywarki oszczędzają więcej energii, zużywają mniej wody, mają więcej funkcji. Nowości coraz szybciej tanieją. Skutek? Co trzy lata, jak wynika z badań przeprowadzonych przez niemieckich producentów, w gospodarstwach domowych zaczyna się rozmawiać o tym, że "pora na nową pralkę, zmywarkę etc.". A od słów szybko przechodzi się do czynów, czyli wizyty w supermarkecie.

Radykalnie nowe
Gordon Moore, jeden z technologów Intela, ogłosił w 1965 r., że liczba tranzystorów w układach scalonych będzie się podwajać co półtora roku. Dzięki temu dwukrotnie większa będzie ich wydajność, choć cena się nie zmieni. Mimo upływu ponad 30 lat prawo Moore’a nadal jest aktualne. Możliwości sprzętu elektronicznego rosną już niemal z miesiąca na miesiąc. Wiosną 1999 r. miały premierę procesory pracujące z częstotliwością 500 MHz. Rok później przekroczona została bariera 1 GHz (1000 MHz). Przedstawiony pod koniec 2000 r. procesor Pentium 4 pracuje już z częstotliwością 1,5 GHz. Natomiast za cztery, pięć miesięcy spodziewany jest debiut układów o częstotliwości 2 GHz.
Jeszcze szybszy postęp dotyczy możliwości graficznych komputerów. Wprowadzony w połowie 1999 r. układ GeForce 256 firmy Nvidia w ciągu sekundy przetwarzał informacje o 480 mln punktów obrazu. Układ GeForce2 Ultra z połowy roku 2000 przetwarza 800 mln pikseli na sekundę. Przedstawiony pod koniec lutego tego roku GeForce3 jest czterokrotnie wydajniejszy od poprzednika. Jak doskonały będzie GeForce4? I co mają zrobić właściciele GeForce2? Błyskawicznie rośnie też pojemność twardych dysków. W 1999 r. przebojem były nośniki o pojemności 4-6 GB. W ubiegłym roku sprzedawano napędy mogące zmieścić ponad 20 GB danych. Obecnie standardem stają się czterdziestogigabajtowe dyski.
Co ciekawe, na rynku komputerowym panuje stagnacja, jeśli porówna się go z rynkiem telefonów komórkowych. By nadążać za najnowszymi tendencjami, należałoby przynajmniej trzy razy w roku zmieniać aparat. Pół roku temu wypadało kupić "przenośny terminal", obsługujący technologię WAP, ale trzeba się już zacząć zastanawiać nad aparatem GPRS, gwarantującym szybki stały dostęp do Internetu. Kolejna poważna zmiana czeka nas jesienią, gdy pojawią się aparaty umożliwiające bezprzewodową wymianę informacji (technologia Bluetooth). Poza zasadniczymi zmianami wprowadzanych jest wiele drobnych ulepszeń, jak pojemniejsze książki adresowe, obsługa głosowa czy komunikaty graficzne. A wielka rewolucja związana z uruchomieniem sieci komórkowych trzeciej generacji dopiero przed nami. Znów trzeba będzie odwiedzić salon sprzedaży.

Rewolucja co pół roku
- Gdyby ktoś chciał nadążać za modą, musiałby co sezon wyrzucać całą zawartość szafy - mówi Iza Mazur-Poniatowska, stylistka miesięcznika "Elle". Niemożliwe? A jednak. "Jeszcze w XVI wieku zmiany w modzie następowały co ćwierćwiecze. Należy przy tym pamiętać, że ograniczały się przede wszystkim do długości i szerokości lansowanych strojów, ozdób i dodatków, podczas gdy zasadnicze zmiany kroju były powolniejsze" - napisała prof. Irena Turnau, historyk kultury materialnej z Polskiej Akademii Nauk. W ubiegłym stuleciu nastąpiło gwałtowne przyspieszenie - mody zmieniały się co dziesięć lat. Lata 1900--1910 to belle époque - długie suknie i wąskie talie podkreślane przez gorsety. Druga dekada przynosi styl harem chic z rozkloszowanym dołem, następna - krótkie gładkie fryzury i sukienki przed kolana, natomiast lata 40. - falujące włosy i suknie z bufiastymi rękawami. Kolejna dekada należy do Christiana Diora, który lansuje wciętą talię, pełne biodra, duże dekolty i szerokie spódnice za kolano. Potem przychodzą lata (już nie pełne dekady) panowania stylów Jackie O., hippie i dyskotekowego.
Ostatnio każdy sezon w modzie neguje poprzedni. Barwy ziemi są zastępowane przez krzykliwą żółć, róż i pomarańcz. Wzorzyste i przewiewne tkaniny naturalne wypierane są przez stroje obcisłe i podkreślające figurę. Spodnie bojówki z sezonu jesień-zima 1999 można wyrzucić do kosza - podpowiadają kreatorzy mody, którzy na wiosnę i lato 2001 proponują kobiecość i podkreśloną talię. O sezonie wiosna-lato 1999 pewnie nikt już nie pamięta, a przecież ubranie dobre gatunkowo powinno przetrwać cztery sezony. Marynarskie bluzy, gorsety, nawiązania do lat 70. czy ubrania utrzymane w stylistyce egzotycznej to już prehistoria.

Pułapki rozdzielczości
"Nie wolno kazać ludziom wyrzucać na śmietnik odtwarzaczy CD tylko dlatego, że pojawiły się nowe formaty zapisu dźwięku" - przekonywał niedawno Ken Ishiwata z firmy Marantz. Niewielu melomanów go posłuchało. Ledwie płyty winylowe poszły na śmietnik z powodu opanowania rynku przez standard CD, okazało się, że CD bez nagrywarki "nie nadaje się do niczego". A potem kolejna zła wiadomość: światowi giganci - Philips, Sony i Panasonic - zaczęli lansować urządzenia Super Audio CD i DVD Audio, przy których standardowy odtwarzacz to rupieć.
Podobnie jest z telewizorami. Żeby mieć stale nowoczesny, trzeba by go zmieniać co dwa, trzy lata. Kineskopy stały się wreszcie zupełnie płaskie, a format 4:3 zastąpiony został przez 16:9. A fotograficzne aparaty cyfrowe? Najpierw pozwalały na wykonywanie zdjęć o rozdzielczości 200 tys. pikseli, potem było pół miliona, milion, dwa miliony, trzy. Jutro prawdopodobnie cztery. Wszystko w odstępach kilkumiesięcznych. Magnetowid, na początku lat 90. przedmiot marzeń, to dziś odpowiednik gramofonu, czyli technologicznej staroci. Teraz liczą się odtwarzacze DVD. Kosztują już mniej niż tysiąc złotych.

Małżeństwo na raz
Socjologowie ostrzegają, że "jednorazowe" - intensywne, acz krótkie - stają się nawet relacje międzyludzkie. W Polsce 16,9 proc. małżeństw rozwodzi się, nie przeżywszy razem czterech lat. Kolejne 26,1 proc. rozstaje się między piątym a dziewiątym rokiem. W Stanach Zjednoczonych rozwodzą się najczęściej małżeństwa z sześcioletnim stażem, a w Szwecji i Danii - pięcioletnim. W Skandynawii, Stanach Zjednoczonych, Francji, Niemczech i krajach byłego ZSRR rozpada się od 50 proc. do 80 proc. stałych związków. "Wielu ludzi już nie wierzy, że para małżeńska to idealna formuła na całe życie" - zauważa Jacques Le Goff, francuski historyk i badacz kultury. - Wymagamy od partnera coraz więcej miłości, zaangażowania i zrozumienia. Jeśli nie spełnia naszych oczekiwań, szukamy gdzie indziej - przekonuje Anna Górnicka, psychoterapeuta z Centrum Terapii i Edukacji Psychologicznej Mabor.
Mamy więc do czynienia ze zjawiskiem seryjnej monogamii. Małżeństwo trwa kilka lat, potem rozwód, a po nim poszukiwanie nowego partnera na kolejne kilka lat, zwykle zakończone sukcesem. W Szwecji młodzi ludzie (między 20. a 30. rokiem życia) nie chcą legalizować swoich związków, gdyż wychodzą z założenia, że i tak znajdą kogoś nowego.

Zużyj i zapomnij
Kilka lat temu chodziliśmy do sklepów z koszykami, dziś pakujemy zakupy w torby jednorazowe. Używamy jednorazowych chusteczek do nosa. Bawełniane ściereczki zastąpiliśmy papierowymi ręcznikami. O tetrowych pieluchach matki opowiadają dorosłym córkom, gdy te zdejmują z półki kolejną paczkę pampersów. W Niemczech, Francji i Wielkiej Brytanii nawet stosunkowo drogie samochody zmienia się co trzy, cztery lata. Producenci, którzy muszą zainwestować około pół miliarda dolarów w nowy model, wymyślili face lifting. Wystarczy zmienić wygląd reflektorów i obudowy chłodnicy, czasami dodać coś do standardowego wyposażenia i poprawić możliwości silnika, by otrzymać całkiem inne auto. W ten sposób pojawiły się na rynku "nowe" passaty, laguny i hondy civic.
Szybkie zmiany mód i postęp technologiczny przyczyniają się do upadku popularnych niegdyś zawodów. Szewców jest już niewielu, wkrótce zabraknie zegarmistrzów. Nawet Szwajcarzy produkują zegarki, których nie można naprawić, więc jednorazowe. Nie warto się fatygować do serwisu sprzętu AGD - lepiej się wybrać do sklepu. Fikcją stają się nawet artykuły z tzw. wieczną gwarancją, jak zapalniczki Zippo albo scyzoryki Leatherman Tool. Co roku pojawiają się w sklepach chętnie kupowane nowe kolekcje tych przedmiotów. Stare egzemplarze, które miały być wieczne, lądują w szufladach.
Coraz mniej przedmiotów ma dziś znaczenie emocjonalne, większość - wyłącznie użytkowe. Wyrzucamy je natychmiast po tym, gdy przestaną być funkcjonalne. Jednocześnie większość naszych działań jest podporządkowana zdobywaniu jak największej liczby przedmiotów. Czy zatem wkrótce będziemy się przywiązywać także do przedmiotów jednorazowych?


Okładka tygodnika WPROST: 14/2001
Więcej możesz przeczytać w 14/2001 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0