Ekonomia globalna

Ekonomia globalna

Dodano: 
W ostatnich miesiącach przedstawiciele Stanów Zjednoczonych we władzach Międzynarodowego Funduszu Walutowego zachowują się tak, jakby chcieli zerwać trwający od dziesięcioleci amerykańsko-europejski sojusz umożliwiający kontrolę nad globalnym systemem finansowym
Bank Światowy i MFW to instytucje, które decydują, komu i w jakiej formie udzielić wartej miliardy dolarów pomocy na rozwój lub restrukturyzację gospodarki czy też przezwyciężenie kryzysu. Zwyczajowo na czele BŚ stał Amerykanin, natomiast na czele MFW - Europejczyk. Naciski finansistów ze Stanów Zjednoczonych sprawiły, że Michael Camdessus ustąpił ze stanowiska szefa MFW przed upływem kadencji. Amerykanie wprawdzie formalnie nie negują zasady, że na czele MFW powinien stać Europejczyk, w praktyce zgłaszają liczne zastrzeżenia do kandydatur przedstawianych przez Unię Europejską. Czy Amerykanie rzeczywiście dążą do zerwania finansowego sojuszu z Europą, czy chcą tylko wymusić na partnerze zgodę na zmianę zasad funkcjonowania obu instytucji? Czy programy pomocowe Banku Światowego dla Polski stoją pod znakiem zapytania?

MFW pod wodzą Michaela Camdessusa
Międzynarodowy Fundusz Walutowy jako pierwszy pospieszył Polsce z bardzo istotną pomocą w kryzysowej sytuacji: porozumienie z MFW pozwoliło Polsce na przełomie roku 1989 i 1990 wzmocnić rezerwy walutowe i otworzyć drogę do ustabilizowania złotego. Bez niego nie bylibyśmy traktowani jak poważny partner na rynkach międzynarodowych, nie byłby możliwy tak duży napływ inwestycji zagranicznych do Polski. Ogółem w latach 1990-1998 otrzymaliśmy od BŚ kredyty o łącznej wartości 3,5 mld USD. Ostatnim dużym przedsięwzięciem realizowanym wspólnie przez Polskę i Bank Światowy jest restrukturyzacja górnictwa - mamy otrzymać kolejny miliard dolarów.
Wszystkie porozumienia kredytowe Polska wynegocjowała wówczas, gdy Międzynarodowym Funduszem Walutowym kierował francuski finansista Michael Camdessus. Zrezygnował on ze stanowiska w trakcie swojej piątej kadencji. Obecnie instytucją zarządza tymczasowo Amerykanin Stanley Fischer. Camdessus podał, iż zrezygnował z "powodów osobistych", dodając jednak, że "byłoby nie na miejscu pozostanie do końca kadencji w świecie potrzebującym odnowy swoich instytucji". I choć Lawrence Summers, amerykański minister skarbu, chwalił Camdessusa za "pomoc w przeobrażeniach gospodarczych dawnych państw komunistycznych i wydobyciu Azji z ostatniego załamania finansowego", wcześniej Amerykanie nie szczędzili mu słów krytyki za postępowanie w trakcie ubiegłorocznego kryzysu finansowego w Rosji oraz Azji. Jego odejścia domagał się przywódca większości republikańskiej, senator Trent Lott, który nazwał Camdessusa "francuskim socjalistą". Zdaniem kongresmena Richarda Armeya, przywódcy republikanów w Izbie Reprezentantów, poczynania Camdessusa "pogłębiły kryzys w Rosji i Azji". Senator Lauch Faircloth podczas debaty nad zwiększeniem amerykańskiego wkładu do MFW o 18 mld USD zarzuciła mu, że marnotrawi pieniądze amerykańskich podatników, "rozbijając się po świecie, jedząc kawior i pijąc szampana".
Kryzys w Rosji i krajach azjatyckich Funduszowi i Bankowi Światowemu wytykano brak jednoznacznych reguł, którymi kierowałby się przy przyznawaniu pomocy, i podejmowanie decyzji z pobudek politycznych. Dzięki temu Rosja otrzymywała wielomiliardowe zastrzyki finansowe, które zamiast na restrukturyzację przelewane były na konta rosyjskiej mafii i nieuczciwych polityków. Koncentracja programów pomocowych dla Rosji zagroziła procesom demokratyzacji w tym kraju: mimo wielomiliardowych pożyczek, rosyjski PKB malał, zamiast rosnąć. Z krytyką spotkał się też sposób, w jaki BŚ i MFW usiłowały przeciwdziałać skutkom kryzysu w Azji. Procedury przewidywały udzielenie pożyczek na "utrzymanie płynności finansowej", czyli spłatę oraz obsługę zadłużenia w europejskich i amerykańskich bankach. Tajlandzcy i koreańscy ekonomiści utrzymywali, że ta forma pomocy służy przede wszystkim zabezpieczeniu interesów zachodnich banków, a dopiero w drugiej kolejności gospodar-kom wspomaganych krajów. Finansiści z USA twierdzili natomiast, że taka polityka MFW sprawia, iż banki stają się mniej ostrożne przy udzielaniu kredytów państwom rozwijającym się. Wiedzą bowiem, że w razie kłopotów MFW i BŚ wspomogą słabszych. Camdessus miał także krytyków na lewicy, która oskarżała go, że MFW w swojej działalności zaniedbuje ochronę środowiska naturalnego i prawa robotników. Szefowie konfederacji związkowych - japońskiej Rengo i niemieckiej DGB: Washio Etsuya i Dieter Schulte - w lutym opublikowali w Berlinie wspólne oświadczenie stwierdzające, że "zreformowanie MFW i zmiana jego polityki to najpilniejsze zadania". Etsuya i Schulte zażądali "większej kontroli i przejrzystości procesu decyzyjnego MFW, brania pod uwagę dobrobytu światowego i sprawiedliwszego podziału bogactw, uwzględniania aspektu związkowego przy ustalaniu polityki MFW i BŚ".
Raport komisji Meltzera
Od roku opracowaniem projektu reformy MFW i BŚ zajmuje się specjalna komisja amerykańskiego Kongresu. Powołanie tego gremium było warunkiem zgody na wyasygnowanie dodatkowych 18 mld USD dla MFW. Jedenastoosobowa komisja pod kierownictwem prof. Allana H. Meltzera z Uniwersytetu Carnegie Mellon opublikowała raport ostro krytykujący MFW i Bank Światowy i zaleciła "zasadnicze zmiany profilu ich działalności".
Zdaniem grupy Meltzera, Bank Światowy powinien zaprzestać udzielania kredytów państwom, których wartość PKB w przeliczeniu na mieszkańca przekracza 4 tys. USD, oraz tym, które mają wysoką wiarygodność kredytową (wówczas mogą łatwiej zaciągać kredyty komercyjne). Właśnie do takich państw trafia obecnie najwięcej pieniędzy BŚ (aż 75 proc. ogółu pożyczek). Polska stara się o kredyty w wysokości około miliarda dolarów na restrukturyzację górnictwa, aktywizację zatrudnienia na wsi poza rolnictwem i modernizację portów. Jesteśmy jednak w grupie państw, którym - zdaniem komisji Meltzera - MFW i BŚ pomagać nie powinny ze względu na "zbyt wysoki" dochód narodowy.
Komisja chciałaby także, by MFW zrezygnował z udzielania kredytów państwom najbiedniejszym (poniżej 2500 USD na mieszkańca). Zastąpić miałyby je pożyczki bezzwrotne. Zdaniem ekspertów, BŚ i MFW powinny się skoncentrować na udzielaniu kredytów jedynie "w pilnych wypadkach krajom, które straciły dostęp do prywatnych rynków finansowych".
Autorzy raportu uważają, że Bank Światowy ponosi "zbyt wysokie koszty" przy jednoczesnej "małej skuteczności wielu operacji". Na przykład w Afryce tylko co czwarty jego program przyniósł zadowalające wyniki. MFW natomiast "za mało uwagi poświęca ulepszaniu struktury finansowej krajów rozwijających się, a za dużo kosztownym operacjom ratunkowym (...), za wolno reaguje w sytuacjach kryzysowych, jego rady są często błędne".
Amerykanie chcą, aby znaczna część kompetencji BŚ i MFW została scedowana na instytucje o charakterze regionalnym, takie jak Azjatycki Bank Rozwoju i Międzyamerykański Bank Rozwoju. Zasada, w myśl której najważniejszymi dla globalnej polityki finansowej instytucjami kieruje duet amerykańsko-europejski, zostałaby naruszona: głos europejskich finansistów nie miałby decydującego znaczenia w sprawach Azji i Ameryki Łacińskiej.
Lawrence Summers, minister skarbu USA, zapewnił, że administracja dopilnuje, by MFW przeprowadził "niezbędne reformy". Wielu obserwatorów wątpi, by daleko idące propozycje ekspertów z zespołu prof. Meltzera zostały wcielone w życie. Powodem może być sprzeciw Unii Europejskiej.

Spór o dyrektora wykonawczego MFW
Opublikowanie raportu zbiegło się w czasie z wyborami nowego dyrektora wykonawczego MFW. Strony sporu przyjęły to jako dogodne pole konfrontacji. Wybierają go w głosowaniu wszyscy członkowie funduszu (182 państwa). Siła ich głosów zależy jednak od wysokości wkładu do MFW. USA dysponują 18 proc. głosów, UE - 37 proc.
Początkowo kandydatem unii był Niemiec Kaio Koch-Weser, 55-letni specjalista od problematyki międzynarodowej, sekretarz stanu w niemieckim Ministerstwie Finansów. Od 1973 r. związany jest z Bankiem Światowym, przed nominacją do rządu Schrödera był dyrektorem wykonawczym do spraw operacji i członkiem zarządu Banku Światowego; mówi po angielsku, chińsku, hiszpańsku i francusku. Jego kandydatura nie spodobała się jednak Stanom Zjednoczonym, które zarzuciły mu "łagodnie romantyczne" podchodzenie do problemów krajów Trzeciego Świata i brak "niezbędnego doświadczenia politycznego". Rywalami Koch-Wesera byli obecnie pełniący obowiązki dyrektora wykonawczego MFW Amerykanin Stanley Fischer i japoński finansista Eisuke Sakakibara.
USA nie poparły kandydatury Kocha-Wesera. Mimo to niemieckiemu finansiście udało się w sondażowym głosowaniu uzyskać 43 proc. głosów. Fischer zebrał 12 proc., Sakakibara - 9 proc. Od głosowania wstrzymali się członkowie zarządu dysponujący 36 proc. głosów. Kanclerz Niemiec Gerhard Schröder określił wynik niemieckiego kandydata w nieoficjalnym głosowaniu jako sukces oraz "rezultat solidarności europejskiej i udanej akcji", ciesząc się, że "Europa pokazała swoją determinację w sprawie obsadzenia funkcji dyrektora MFW". 43 proc. głosów to jednak za mało, by zostać dyrektorem wykonawczym MFW. Koch-Weser zrezygnował z dalszego ubiegania się o to stanowisko.
Nowym kandydatem Schrödera - popieranym przez inne państwa europejskie - został Horst Koehler, 57-letni finansista, który od września 1998 r. kieruje Europejskim Bankiem Odbudowy i Rozwoju (EBOR).
Kolejny kandydat Unii Europejskiej także nie wzbudził entuzjazmu w Waszyngtonie. Zdziwienie wzbudził fakt, że kanclerz Schröder w swoich zabiegach o zwiększenie międzynarodowego znaczenia Niemiec nie wyciągnął wniosków z poprzedniej przegranej batalii. Schröderowi zarzuca się, że bez konsultacji sam zgłosił kolejnego kandydata, jakby prosząc o kolejny policzek. Joe Lockhart - rzecznik Białego Domu - zapewnił, że USA poprą europejskiego kandydata, jednak z wypowiedzi innych polityków amerykańskich wynika, że to on musi wcześniej zapewnić sobie poparcie USA. Oznacza to, że przy okazji wyboru nowego szefa MFW Amerykanie będą się starać wynegocjować możliwość przeprowadzenia reformy struktur tej instytucji i Banku Światowego, czyli zaakceptowania istotnej części postulatów z raportu komisji Meltzera.

Leszek Balcerowicz na czele MFW?
- Wierzę, że postulowane przez USA zmiany nie zakłócą współdziałania Polski z międzynarodowymi organizacjami finansowymi - mówi Jacek Tomorowicz, dyrektor Departamentu Polityki Zagranicznej Ministerstwa Finansów. - Do zmian nie dojdzie z dnia na dzień, obowiązywać też będzie zasada respektowania wcześniej zawartych umów, co zabezpieczy nasze interesy przy projektach już realizowanych. Zapowiadane jest również przekazanie zadań i kompetencji BŚ instytucjom regionalnym: tracąc BŚ jako partnera, zyskamy innego.
Może nim być Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju. Czy rzeczywiście EBOR zechce wspierać reformę polskiego górnictwa na takich samych zasadach, jak czynił to dotychczas Bank Światowy, skoro dotychczas w pełni zatwierdzono wypłatę tylko 300 mln USD z obiecanego miliarda? Czy nie czeka nas drastyczne ograniczenie pomocy międzynarodowej, a w najgorszym wypadku skomplikowane renegocjacje umów już zawartych? Zdaniem ekspertów, jest to możliwe, ale nie będzie to dla Polski fundamentalnym zagrożeniem: o ile dziesięć lat temu pomoc ta była niezbędna, o tyle dziś - w lepszej sytuacji gospodarczej - jej ograniczenie nie stwarza niebezpieczeństwa regresu.
Możliwe jednak, że konflikt wokół obsady stanowiska szefa MFW przyczyni się do wzrostu prestiżu Polski na arenie międzynarodowej. Dotychczas wśród dyrektorów MFW nie ma Polaka. Tymczasem na nieoficjalnej "długiej liście" kandydatów na szefa MFW znalazł się Leszek Balcerowicz. O tym, że jego kandydatura jest poważnie rozważana, przekonywała Agencja Reutera, publiczne amerykańskie radio NPR, a wcześniej brytyjski "Financial Times". Leszek Balcerowicz konsekwentnie odmawia komentowania doniesień na temat swojej ewentualnej kandydatury, podkreślając, że nikt mu oficjalnie nie złożył propozycji ubiegania się o ten urząd.


Okładka tygodnika WPROST: 12/2000
Więcej możesz przeczytać w 12/2000 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0