Sąsiedzi zza oceanu

Sąsiedzi zza oceanu

Dodano:   /  Zmieniono: 
Spotkanie eurofila Normana Daviesa z euroentuzjastą Andrzejem Olechowskim. "Dwadzieścia milionów kobiet" - stwierdził bez chwili namysłu prof. Norman Davies w odpowiedzi na pytanie Andrzeja Olechowskiego, co najlepszego Polska może wnieść do Unii Europejskiej. Pytanie padło podczas zorganizowanego przez ambasadę brytyjską spotkania znanego historyka z liderem Platformy Obywatelskiej.
 

Imprezie przyświecało hasło "Dawni sąsiedzi, współcześni partnerzy". Profesor dodał zaraz poważnie: "Inne doświadczenia, swoje refleksje na temat UE. Czy unia jest tylko po to, by oferować tańsze i lepsze masło, czy chodzi o coś ważniejszego? Na to pytanie najlepiej potrafi odpowiedzieć ten, kto dużo stracił. Polacy, przeżywszy katastrofy dziejowe, mogą udzielić zadowolonym z siebie Europejczykom z Zachodu idealnej lekcji".
Gdy zaś prowadzący dyskusję Marek Król, redaktor naczelny "Wprost", zaproponował zdefiniowanie współczesnego sąsiada, Andrzej Olechowski odparł: "Ostatnio Polacy piętnaście razy częściej rozmawiali telefonicznie z Amerykanami niż Rosjanami! Jeżeli sąsiedztwo pojmować jako bliskość ludzi, to do grona naszych bliskich sąsiadów należy zaliczyć właśnie obywateli USA".
Normana Daviesa nie trzeba szerzej przedstawiać. Gdyby w 1963 r. Związek Radziecki wydał wizę młodemu historykowi z Oksfordu, współcześni Brytyjczycy być może wciąż by myśleli, że Polska leży "gdzieś na bagnach Prypeci". Sowiecka biurokracja sprawiła, że Davies zamiast do Moskwy trafił do Warszawy. W ten oto sposób objawił się potem najlepszy na zachód od Łaby popularyzator naszej historii.
Davies twierdzi, że ciągle musi walczyć z pojęciem "Polska - duży, biedny kraj". Powinniśmy spojrzeć - zwykł mawiać - jak rozwija się na przykład Irlandia. Przez wieki była w cieniu Anglii, podobnie jak Polska w cieniu Niemców. Minęło zaledwie 25 lat i kraj ten dzięki integracji rozwija się szybciej niż Wielka Brytania. "Jesteście wobec siebie za bardzo krytyczni, za mało pewni siebie" - podkreślał nazywający siebie "eurofilem" Davies.
"Euroentuzjasta" Andrzej Olechowski wymienił z kolei dwa "wielkie stereotypy, które odziedziczył po dziadkach", będące dziś wyzwaniami stojącymi przed Polską: rozczarowanie do zachodnich sąsiadów i postawę wyższości wobec sąsiadów ze Wschodu. Wspomniał też o potrzebie "hojności wobec sąsiadów wewnętrznych" - przedstawicieli wszelkich mniejszości narodowych.
W swojej ostatniej książce "Smok wawelski nad Tamizą" Norman Davies radzi cudzoziemcom odwiedzającym nasz kraj spróbować swych sił w polszczyźnie: "Wystarczy mieć pęknięte podniebienie, metalowe koronki, rozwidlony język, dostatecznie szerokie szczeliny między zębami, żeby było ujście dla nadmiaru śliny, no i dwadzieścia lat praktyki. Wówczas z pewnością uda się wymówić kopiec Kościuszki bez sięgania po parasol".

Więcej możesz przeczytać w 16/2001 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0