Wszyscy ludzie Milosevicia

Wszyscy ludzie Milosevicia

Dodano:   /  Zmieniono: 
Centralne więzienie w Belgradzie zapełnia się najbliższymi współpracownikami Milosevicia. Centralne więzienie w Belgradzie było przez długie lata miejscem, w którym agenci jugosłowiańskiej tajnej policji przetrzymywali i torturowali politycznych przeciwników reżimu Milosevicia.
 

Dziś najbardziej prominentnym penitencjariuszem tej okrytej złą sławą instytucji stał się sam wielki Slobo, a jugosłowiańscy prokuratorzy zamykają już listy jego współpracowników, systematycznie dołączających do niedawnego przełożonego.
Długo oczekiwane likwidowanie pozostałości reżimu rozpoczęło się wraz z aresztowaniem wszechpotężnego szefa byłej Służby Bezpieczeństwa Państwowego, gen. Rade Markovicia. 23 marca odbyło się posiedzenie kierownictwa rządzącej w Belgradzie proreformatorskiej koalicji, na którym postanowiono, że policja i prokuratorzy otrzymają wolną rękę w kwestii ostatecznej rozprawy z najbliższymi pretorianami Milosevicia. Tuż po posiedzeniu przeprowadzono serię aresztowań. Doradcy premiera Zorana Dzindzicia nie ukrywają, że pośpiech spowodowany był chęcią zatarcia złego wrażenia, jakie wśród Serbów wywołała wcześniejsza informacja o ogłoszeniu oszczędnościowego budżetu na rok 2001 i podniesieniu podatków.

Cela dla Urosa Suvakovicia
Listę tych, którzy pierwsi zostaną pociągnięci do odpowiedzialności, otwiera Uros Suvaković, były wysoki funkcjonariusz Serbskiej Partii Socjalistycznej, politycznej podpory Milosevicia. To on z nadania partii sprawował kontrolę nad tajną policją, a obszarem jego szczególnej troski była tak zwana czarna propaganda, czyli szkalowanie przeciwników reżimu.
Na liście pretorianów Milosevicia jest także Zivadin Jovanović, federalny minister spraw zagranicznych, zamieszany - jak się podejrzewa - w ciemne interesy wokół obrotu nieruchomościami. Jovanovicia do tej pory chroni jednak immunitet poselski. Do aresztu trafił natomiast Milos Loncar, były dyrektor państwowego przedsiębiorstwa Dipos, zajmującego się wynajmem mieszkań i biur dla przedstawicielstw dyplomatycznych. Razem z nim siedzi Danilo Pantović, były dyrektor generalny w MSZ. Jovanović i Pantović oskarżeni są o nielegalny transfer pieniędzy z wykorzystaniem kanałów dyplomatycznych, a także o bezprawne wystawianie paszportów dyplomatycznych. Syn prezydenta Marko Milosević miał aż sześć takich dokumentów. To dzięki nim udało mu się w październiku zbiec do Moskwy.
Jedną z kluczowych postaci reżimu osadzonych w więzieniu jest Nikola Curić, były asystent generała Markovicia i szara eminencja bezpieki. Jest on podejrzany o udział w zabójstwach przeciwników Milosevicia. Uchodził za bliskiego znajomego Slobo i jego brata. Wkrótce oczekiwane są dalsze aresztowania. Do więzienia trafi zapewne Nikola Sajnović, ważna figura w okresie serbskiej rozprawy z kosowskimi Albańczykami i były zarządca kopalni złota w mieście Bor, którą klan Miloseviciów traktował niemal jak prywatny majątek.
Człowiekiem mogącym dostarczyć istotnych dowodów na temat związków łączących Slobodana Milosevicia i jego żonę Mirę Marković z tajemniczym zniknięciem byłego prezydenta Ivana Stambolicia pozostaje gen. Marković. Były szef bezpieki wie też zapewne, kto kilka dni przed rozpoczęciem natowskich bombardowań w 1999 r. zastrzelił dziennikarza Stukanovicia, badającego różne ciemne sprawki funkcjonariuszy reżimu.

Cela dla rodziny Milosevicia
Do Milosevicia dołączyć mogą wkrótce najbliżsi członkowie rodziny. Dzindzić oświadczył publicznie, że Mira Marković zostanie oskarżona o polityczne morderstwo. Stukanović był niegdyś protegowanym serbskiej Lady Makbet, ale kilka dni przed jego zabójstwem tygodnik "Politika Ekspres" cytował Mirę wyrażającą się o nim jako o zdrajcy, który zaprzedał się NATO.
Stosunkowo najlżejsze oskarżenie ciąży na razie na córce Miloseviciów Marii. Zarzucono jej zakłócenie porządku publicznego i spowodowanie zagrożenia życia funkcjonariuszy publicznych. Marija zaczęła strzelać z pistoletu w ostatniej fazie akcji, która doprowadziła do zatrzymania jej ojca. 36-letnia była właścicielka stacji radiowych i telewizyjnych w Kosowie znana jest z tego, że odziedziczyła po ojcu zamiłowanie do broni. Kiedyś wyraziła się, że nie będzie miała dzieci, "bo zbyt trudno byłoby trzymać dziecko na jednej ręce, a pistolet w drugiej". Po odsunięciu jej ojca od władzy w październiku 2000 r. dała upust niepohamowanej złości, strzelając do brytana należącego do jej przyjaciela Dragana Anticia, redaktora "Politiki". Antić w listopadzie zbiegł na Kubę.
Znacznie poważniej prokuratorzy interesują się jej bratem Markiem, który - jak się przypuszcza - odpowiedzialny jest za zlecenie zabójstwa Zeljko Raznjatovicia, osławionego Arkana, przywódcy Tygrysów (oddziału zabijaków z okresu wojny w Bośni), a później najpotężniejszego serbskiego gangstera. Przygotowywany jest już wniosek do Interpolu o wystawienie międzynarodowego listu gończego. Marko Milosević ukrywa się podobno w Kazachstanie.

Bardzo długa ława oskarżonych
Przy okazji dochodzeń dotyczących byłych funkcjonariuszy obalonego reżimu ujawniły się polityczne rozdźwięki między premierem Zoranem Dzindziciem i prezydentem Vojislavem Kostunicą. Kostunica uchodzi za żarliwego nacjonalistę i legalistę, który zyskał powszechny szacunek dzięki deklaracjom, że "nie będzie żadnej odpowiedzialności zbiorowej" w rodzaju rozpraw przeprowadzanych przez partyzantów Tity pod koniec II wojny światowej. Tymczasem niezależnie od szczerości intencji prezydenta on sam także znalazł się w kręgu zainteresowania zachodnich agencji wywiadowczych z powodu swych dawnych kontaktów z Radovanem Karadziciem, byłym przywódcą Serbów bośniackich. Karadzić niedawno przerwał kilkumiesięczne milczenie, informując ze swej kryjówki gdzieś przy granicy z Czarnogórą, że pracuje właśnie nad autobiografią. O dobrym samopoczuciu poszukiwanego za zbrodnie wojenne Karadzicia świadczy jego stwierdzenie, że "nie zdziwiłby się, gdyby został laureatem Nagrody Nobla"! Na Zachodzie podnoszą się głosy krytyki w związku z informacjami, że w Belgradzie widziany był podobno odwiedzający córkę gen. Ratko Mladić, "rzeźnik Bośni", jeden z najbardziej poszukiwanych przestępców wojennych na Bałkanach.
Na ławie oskarżonych Międzynarodowego Trybunału ds. Zbrodni Wojennych w Byłej Jugosławii zasiąść może także Milo Djukanović. Mimo że prezydent Czarnogóry w ciągu ostatnich lat demonstrował niechęć wobec Milosevicia i zajmował coraz bardziej prozachodnie stanowisko, prokuratorzy z Hagi chcą wyjaśnić, czy to aby nie on wydał armii czarnogórskiej rozkaz bombardowania starożytnych zabytków Dubrownika.
Podejrzenia o współodpowiedzialność za przestępstwa wojenne ciążą na prezydencie Serbii Milanie Milutinoviciu. Wyjaśnieniem wszelkich wątpliwości w tej sprawie zainteresowany jest premier Dzindzić, ale wbrew pozorom nie chodzi tu tylko o szacunek dla prawa międzynarodowego. Przebiegły Dzindzić chciałby, aby niepewnego Milutinovicia zastąpił inny polityk, bowiem obawia się, że serbsko-czarnogórskie małżeństwo z rozsądku wkrótce może się rozpaść. W takim wypadku Jugosławia przestałaby istnieć, a wakujące stanowisko prezydenta Serbii przejąłby automatycznie jego polityczny rywal - Kostunica.

Więcej możesz przeczytać w 16/2001 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0