Kontynent bez wizji

Kontynent bez wizji

Dodano:   /  Zmieniono: 
Rozmowa z JACQUES’EM LE GOFFEM, francuskim historykiem


"Wprost": "Nie chcę, ale muszę" - mawiał Lech Wałęsa. Dlaczego Unia Europejska nie bardzo chce nowych członków, ale właściwie musi ich przyjąć?
Jacques Le Goff: Z rozszerzeniem unii nie należy się zbytnio spieszyć. Popędzić za szybko i chybić celu - to byłoby straszne, bo oznaczałoby na długo koniec marzeń. Dla rządzących i dla dyplomatów ważne jest wyznaczanie dat. Dla historyka to absurd. Nie należy się przywiązywać do jakiejś daty, bo może to przynieść rozczarowania. Krajom, które chcą wejść do unii, powinno zależeć na tym, aby być częścią Europy ustabilizowanej. Tymczasem ma ona jeszcze dużo problemów. Wszyscy chcemy być jednak Europejczykami wewnątrz tej samej organizacji, czyli Unii Europejskiej.
- Jednym z problemów Europy jest jej niechlubna przeszłość, na przykład kolonializm czy antysemityzm. Czy zjednoczona Europa powinna przeprosić za grzechy przeszłości?
- Nie będzie można zbudować Europy, jeżeli nie przeprosi ona za swoje błędy i zbrodnie. Żyjemy w czasach, kiedy dość często prosi się o wybaczenie za wyrządzone zło. Niezbyt lubię Jana Pawła II, ale bardzo mi się podobał sposób, w jaki poprosił on o wybaczenie za antysemityzm i inkwizycję. Przeszłość nadal w nas żyje, trzeba więc, żebyśmy mogli żyć z nią w pokoju. Bez przyznania się do winy i bez skruchy nie będzie prawdziwej europejskiej jedności.
- Grzechem teraźniejszości są odradzające się nacjonalizmy.
- Rzeczywiście, mamy obecnie do czynienia z reakcjami nacjonalistycznymi w znacznej części Europy. W uciskanych przez komunistów lub inne narody społeczeństwach Europy Środkowej i Wschodniej to naturalna kontrreakcja. Jeżeli owo odreagowanie nie pójdzie za daleko, można to uznać wręcz za zjawisko pozytywne. Wydaje mi się bowiem, że Europa jeszcze przez dość długi czas będzie kompozycją narodów. A jeśli jej części składowe będą narodami świadomymi, nie będą mieć problemów same z sobą. To będzie dobry nacjonalizm, odzwierciedlający stan ducha i zachowanie narodu, który siebie akceptuje. Narody nieszczęśliwe i znerwicowane to katastrofa. Naród wzbudza pasje, istnieją więc pasje nacjonalistyczne, ale nie ma pasji europejskiej. Ubolewam nad tym, że Europa nie wzbudza dziś pasji.
- Takiej pasji nie wzbudza też reforma unii. Czy jej reformowanie ma jeszcze sens, skoro Europa na każdym kroku przegrywa ze Stanami Zjednoczonymi? Może powinniśmy przejąć amerykański model rozwoju?
- Stany Zjednoczone odniosły wielki sukces w dziedzinie gospodarki, w polityce i wojskowości. Na powstanie tej potęgi złożył się wysiłek wielkich mas ludzkich. Stany Zjednoczone wykorzystały to, że jako kraj nie miały własnej historii, tradycji, natomiast tradycje te przynieśli z sobą imigranci. To nadało społeczeństwu dynamikę. Ale z punktu widzenia kultury Stany Zjednoczone poniosły porażkę. Tam kultura jest równoznaczna z kulturą masową, a ta ostatnia nie jest równoznaczna z demokracją. Powinniśmy bronić europejskiej specyfiki w dziedzinie kultury.
- Czy nie ulegamy złudzeniu, że jesteśmy potęgą kulturalną, skoro centrum światowej kultury jest Nowy Jork, a nie Paryż, Londyn czy Rzym?
- O nie, z pewnością tak źle nie jest. Europa jest nadzwyczajnie żywotna. Jestem skłonny zgodzić się z tezą o przewadze nauki amerykańskiej, ale nie o przewadze tamtejszej kultury. Kultura potrzebuje czasu. Kino nie istniało przed Amerykanami, więc weszli w nie pełną parą, ich potęga ekonomiczna w tym pomogła - w dobrym i złym sensie - a wielkość widowni dopełniła dzieła. Nawet jeśli w europejskiej kulturze masowej można dostrzec pewne oznaki amerykańskiej kolonizacji, nie ona sięga zbyt głęboko. Amerykanie odnoszą sukcesy tam, gdzie nam nie udało się znaleźć dobrych rozwiązań. Fast food jest wprawdzie koniecznością, ale niektórzy Europejczycy wymyślili ten rodzaj pożywienia dużo wcześniej.
- Europa chce być jednocześnie zjednoczona i różnorodna. Czy te tendencje da się pogodzić?
- Obecnie mamy do czynienia z presją w kierunku przekształcania Europy w unię - i to w większym stopniu niż kiedyś w Stanach Zjednoczonych. Między ich poszczególnymi rejonami istniała - i istnieje - różnorodność, która może być nie mniej silnym czynnikiem podziałów niż w Europie. Różnorodność może być osiągnięciem, ale także niebezpieczeństwem, jeśli wraz z różnorodnością nie kultywuje się tolerancji.
- Problemem wciąż pozostaje zakreślenie granic Europy. Czy do Europy należy na przykład Rosja?
- Co najmniej tyle samo powodów przemawia za tym, by Rosję zaliczyć do Europy, jak i przeciwko temu. Trzeba by utrzymywać z nią stosunki specjalne przez dość długi czas, żeby się wyjaśniło, czy Rosja staje się europejska, czy też nie może zostać zintegrowana z Europą. Mam w tej sprawie mnóstwo zastrzeżeń.
- A czy istnieje coś takiego jak Mittel-europa, z jej specyfiką, o czym pisał choćby Milan Kundera?
- Nie wierzę w znaczenie Europy Środkowej, to nie jest element strukturalny Europy. Mitteleuropa może niektórym posłużyć do rehabilitacji imperium austro-węgierskiego i Habsburgów, przedstawianych jako element bardzo europejski i stabilizujący centrum Europy. Ja tak nie uważam. Europa Środkowa powstała w wyniku sprzyjającej koniunktury historycznej, ale jej sercem było autokratyczne imperium austro-węgierskie. Denerwuję się, kiedy spotykam starych Polaków z Galicji, wyrażających się z czułością o Franciszku Józefie. Zapewne Austriacy w Galicji byli mniej źli niż Prusacy w Wielkopolsce czy Rosjanie na wschodzie kraju, niemniej jednak byli tyranami!
- Czy Europa ma w ogóle jakąś wizję rozwoju?
- Można ją znaleźć jedynie wśród elit, czyli w małym światku. Idea europejska nie tylko nie weszła do tradycji rodzinnych, ale też nie mówi się o niej w szkołach. Europejskiej klasie politycznej najwyraźniej brakuje woli politycznej. Powinniśmy sprawić, aby dzieci kochały Europę i jej pragnęły. Nigdy nie zdarzało się nic ważnego, jeśli serce nie towarzyszyło rozumowi.

Więcej możesz przeczytać w 16/2001 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0