Prawo do niepewności

Prawo do niepewności

Dodano:   /  Zmieniono: 
Niepewność sukcesu radykalnie zwiększa prawdopodobieństwo jego odniesienia i na odwrót. Zatem gdyby amerykański kodeks pracy (jeśliby istniał, rzecz jasna) gwarantował pracownikom to wszystko, co polski, Microsoft najpewniej nie wypuszczałby tak często rynkowych hitów, podobnie jak Ford, IBM, Intel i wiele innych firm swoich.
Microsoft nie wypuszczałby tak często rynkowych hitów po pierwsze dlatego, że pracownikom zdemobilizowanym (zdemoralizowanym?) przez gwarantujący mannę z nieba kodeks pracy pracować odechciałoby się znacznie szybciej, niż możemy sobie wyobrazić. Co oczywiście nie oznacza, że informatycy z Microsoftu natychmiast zaczęliby klecić programy na kształt tego od lat przygotowywanego dla ZUS, pracownicy Forda - produkować polonezy, a inżynierowie IBM - montować komputery Odra. Po drugie, Microsoft nie wypuszczałby tak często rynkowych hitów także dlatego, że jego zarządowi, pochłoniętemu przestrzeganiem "prawa do godziwego wynagrodzenia za pracę" (art. 13 kodeksu pracy) i "prawa do wypoczynku" (art. 14), zajętemu sprawdzaniem, czy "w pomieszczeniach oraz na drogach znajdujących się w obiektach budowlanych podłogi" są dostatecznie "równe, nieśliskie, nie pylące i odporne na ścieranie oraz nacisk, a także (...) przystosowane do łatwego utrzymania w czystości" (§ 16.1), wreszcie pochłoniętemu organizowaniem czterech rodzajów szatni ("odzieży własnej pracowników", "odzieży roboczej i ochronnej", "podstawowej" i "przepustowej" - § 9.2), pozostałoby już niewiele czasu na pomnażanie zysków, czyli przygotowywanie kolejnych wersji Windows, podobnie jak zarządowi Forda - na wypuszczanie następnych wersji forda focusa, zarządowi IBM - na produkowanie nowych wersji notebooka, a zarządowi Intela - na tworzenie procesorów kolejnej generacji. Rezultat byłby stosunkowo łatwy do przewidzenia.
Gdyby stosować się do wszystkich zapisów naszego kodeksu pracy, działające w III RP firmy (wzorem tych z czasów PRL) już dawno powinny się przekształcić z organizacji nastawionych na osiąganie maksymalnych zysków w kluby towarzyskie, skoncentrowane wyłącznie na budowaniu właściwych więzi międzyludzkich, organizowaniu społecznej kontroli przestrzegania prawa pracy (art. 185 § 1) oraz urządzaniu trzech typów jadalni (§ 30) i "pomieszczeń do wypoczynku w pozycji leżącej dla kobiet w ciąży i karmiących matek" (§ 38.1). Na szczęście nikt poważny zbyt poważnie naszego kodeksu nie traktuje. A pracodawcy, którzy łamią absurdalne przepisy, w gruncie rzeczy działają na rzecz pracobiorców! - dowodzą Piotr Andrzejewski i Dorota Macieja, autorzy "Kodeksu bezrobocia", cover story tego numeru "Wprost". W ten sposób przedsiębiorcy zbliżają nas do takich krajów, jak USA, Wielka Brytania, Nowa Zelandia, Singapur i Hongkong, w których w ogóle nie ma kodeksów pracy, oraz do takich jak Hiszpania, Portugalia, Szwecja, Finlandia, Chile i Argentyna, w których rozpasanie kodeksów znacznie ograniczono, wprowadzając do relacji pracodawca - pracobiorca niezbędną dozę twórczej niepewności, co znacznie ożywiło gospodarki tych państw. Skoro niepewność (sukcesu) działa na rzecz pewności (jego odniesienia), powinniśmy stanowczo żądać właśnie niczym nie skrępowanego prawa do niepewności! Inaczej mówiąc, albo zafundujemy sobie czym prędzej nowy hymn państwowy ("Przejdziem Wisłę, przejdziem Wartę, będziem Polakami, dał nam przykład José Aznar, jak zwyciężać mamy") i zaczniemy naśladować premiera Hiszpanii José Marię Aznara, który w ciągu zaledwie kilku lat zredukował bezrobocie z 22 proc. do 13 proc. (między innymi dzięki uelastycznieniu prawa pracy, czyli triumfowi życiodajnej niepewności nad śmiercionośną pewnością), albo pozostaniemy z naszym kodeksem pracy, czyli kodeksem bezrobocia, czyli pewnością porażki!
Na tym kończę - tym razem bez puenty, ale jako że właś-nie minęła dwunasta godzina mojej pracy dzisiaj, a nie mam jeszcze rozliczonego czasu pracy w ostatnim "przyjętym okresie rozliczeniowym" (art. 129 kodeksu pracy), nic na to nie poradzę. Puentę dopiszę następnym razem, oczywiście pod warunkiem że nie będę akurat korzystał z "prawa do wypoczynku" (art. 14)!
Więcej możesz przeczytać w 16/2001 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0