Powiatowa ekstrak(l)asa

Powiatowa ekstrak(l)asa

Dodano:   /  Zmieniono: 
Do niedawna Sopot kojarzył się tylko z festiwalem piosenki, molo i Grand Hotelem. Dziś stał się mekką dla przedsiębiorczych. - Ci, którzy myślą o nowych inwestycjach, kalkulują: skoro działa tu Hestia, jedno z największych polskich towarzystw ubezpieczeniowych, widocznie miasto stwarza dobre warunki dla biznesu - opowiada Jacek Karnowski, prezydent Sopotu. Stąd niemal nikt nie wyjeżdża w poszukiwaniu lepszej pracy. Bo ta lepsza praca jest na miejscu.
.


Lepsze, bo mniejsze
Firmy działające w mniejszych ośrodkach skazane są na sukces. Mniejsza biurokracja, krótkie terminy załatwiania formalności i zapał mieszkańców, przekonanych, że przedsiębiorcy są wybawieniem z marazmu bezrobocia, dotykającego sąsiadów. - Daliśmy Sopotowi poczucie, że małe miasto może być kolebką wielkiego biznesu - mówi Piotr Śliwicki, prezes Sopockiego Towarzystwa Ubezpieczeniowego Ergo Hestia.
Rozsądnie myślące lokalne samorządy wspierają właścicieli firm działających na ich terenie, bo to oznacza kolejne inwestycje, kolejne miejsca pracy, niższą przestępczość, a dla urzędników - kolejne kadencje u władzy.
Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową przeprowadził w 2000 r. sondaż atrakcyjności miast w Polsce. Wynika z niego, że przedsiębiorcy coraz wyraźniej zauważają minusy inwestowania w metropoliach i otwartość inwestycyjną władz mniejszych ośrodków. Wysokie koszty prowadzenia działalności gospodarczej w dużych miastach po prostu wypędzają biznes na prowincję. Przeciętne wynagrodzenie w Warszawie jest przecież o 30 proc. wyższe niż w następnych pod tym względem Katowicach i o połowę większe niż w miastach powiatowych.
W mniejszych ośrodkach poprawia się poziom infrastruktury biznesu, a chłonność lokalnego rynku jest coraz większa - wynika z analizy IBnGR. Ekstraklasę miast średniej wielkości, które dotychczas najbardziej nasycone są zagranicznym kapitałem, tworzą m.in. Sopot, Jelenia Góra, Gdynia i Świnoujście. Setki milionów dolarów zainwestowano do tej pory na przykład w Bielsku Białej, Częstochowie i Gliwicach. Eksperci wieszczą falę napływu większego biznesu do innych miast o podobnej wielkości i mniejszych. - W najbliższych latach odnotujemy wysokie wkłady inwestycyjne w miejscach, w których do tej pory nie inwestowano - przekonuje Andrzej Cylwik, prezes fundacji CASE-Doradcy.

Tańsza Polska powiatowa
Działalność w mieście powiatowym jest dla szefów przedsiębiorstwa znacznie bardziej opłacalna niż przebijanie się przez wieloszczeblową strukturę administracyjno-urzędniczą miast wojewódzkich. Po pierwsze, od ręki załatwiają sprawy w urzędach skarbowych, bo znają wszystkich urzędników. Po drugie, znają jak własną kieszeń specyfikę rynku, bo nie jest on zbyt duży. Po trzecie, wydają mało, a zarabiają dużo. - Znam firmy, które zrezygnowały z działania w metropoliach, bo były marginalizowane przez samorządy dające pierwszeństwo międzynarodowym gigantom. Kiedy przeniosły się na peryferie województw, zaczęły sobie radzić jak nigdy wcześniej - mówi Tomasz Matuszczak, wiceprezes wrocławskiego Instytutu Wspierania Przedsiębiorstw. - W kilkusettysięcznych miastach nigdy nie uda się znaleźć tylu lojalnych pracowników, ilu w centrach niewielkich powiatów - dodaje Andrzej Cylwik.

Lokalne lokomotywy
Tymbark, Brzesko, Bochnia, Boguchwała, Kwidzyn, Ełk to miejscowości, w których znalezienie pracy byłoby właściwie niemożliwe, gdyby nie działały tu prężne firmy. To oazy przedsiębiorczości burzące obiegowe opinie o beznadziei i stagnacji "zapyziałej" prowincji. Wokół nich skupia się całe życie miasta. Tak jest na przykład w Nowym Sączu, gdzie dla studentów Wyższej Szkoły Biznesu kierowanej przez Krzysztofa Pawłowskiego stworzono właściwie od podstaw nie tylko zaplecze kulturalne, ale i profesjonalny przemysł rozrywkowy - puby, restauracje, centra rozrywki i ośrodki sportowe. - WSB, Optimus czy eksporter okien dachowych Fakro ciągną miasto do góry. Gdyby nie biznes, wegetowalibyśmy na granicy nędzy - przyznaje Alina Marek, dyrektor biura rozwoju Urzędu Miasta w Nowym Sączu. Wizytówką osiemnastotysięcznego Brzeska w Małopolsce jest browar Okocim. Dzięki przedsiębiorczości jego menedżerów w mieście systematycznie spada bezrobocie. - Jeśli ponadto przedsiębiorcy rozumieją problemy, z jakimi borykają się lokalne społeczności: wydatki na remonty dróg, dofinansowanie policji, pomoc społeczną, są bliscy ideału - mówi Krzysztof Stanek, wójt Boguchwały, miejscowości, w której najwięcej osób, aż 700, zatrudniają Zakłady Porcelany Elektrotechnicznej Zapel SA. - Przychylność dla naszych przedsiębiorców to nie łaska, lecz obowiązek - tłumaczy Stanisław Bukowiec, członek zarządu miasta Bochni. Najsilniejszym przedsiębiorstwem jest tu Stalprodukt SA, samorządowymi przywilejami cieszą się także Palarnia Kawy Mag, producent ekspresów do kawy Saeko i zajmujący się przetwórstwem rybnym Contimax. - Mamy deklaracje szefów rozlewni soków należącej do grupy Maspex, że w najbliższych latach zainwestują u nas miliony złotych - mówi Stanisław Pachowicz, wójt Tymbarku. - Dajemy firmie nieograniczony dostęp do źródeł krystalicznej wody - w produkcji napojów to najważniejsze. W zamian gwarantuje ona zatrudnienie prawie 20 proc. mieszkańców miasta. - Co roku przedsiębiorstwa robiące u nas interesy odwdzięczają się za przychylność - wyjaśnia Leszek Czarnobaj, starosta powiatu Kwidzyn. - Centrum komputerowo-językowe, jakie stworzyliśmy w Kwidzynie przy współpracy ze starostwem, będzie służyć także naszym przyszłym pracownikom. Już dziś chcemy wychowywać pokolenia następców obecnych menedżerów. To nie jest działalność charytatywna, lecz inwestycja w przyszłość - dodaje Marek Krzykowski, zastępca prezesa firmy International Paper z centralą w Kwidzynie.

Sopot w Monte Carlo
Prawdziwą siłą napędową Sopotu, miasta kojarzonego do niedawna tylko z wypoczynkiem, stała się grupa ubezpieczeniowa Ergo Hestia, zajmująca trzecie miejsce - po PZU i Warcie - pod względem wielkości zysków (ponad 30 mln zł rocznie). Nadmorska centrala firmy zatrudniająca około 500 osób jest największym pracodawcą w mieście. W kraju pracuje drugie tyle na etatach, poza tym kilka tysięcy osób na umowach agencyjnych. Sopocka Hestia działa na polskim rynku od 1991 r. Obecnie jest częścią Grupy Munich Re/Ergo. Dlaczego Sopot? - To magiczne miasto o dużym zapleczu intelektualnym. Dodatkowy atut to sąsiedztwo Gdańska i Gdyni - wylicza Piotr Śliwicki. Ważnym argumentem jest i to, że w biznesie kończy się czas czerpania z rezerw. Żeby osiągnąć sukces, należy sięgać po bardziej wyrafinowane metody. Aby dobrze zarządzać ludźmi, należy stworzyć na przykład spójne nawyki korporacyjne. W Sopocie buduje się je łatwiej niż w Warszawie czy innym molochu. Ponadto w wielkim mieście pewnie mało kto zwróciłby uwagę, że prezes Śliwicki został członkiem prestiżowego Komitetu Koordynacyjnego Międzynarodowej Konwencji Ubezpieczycieli i Reasekuratorów z siedzibą w Monte Carlo, zrzeszającej szefów największych i najszybciej rozwijających się firm ubezpieczeniowych. W Sopocie uznano to za jedno z najważniejszych wydarzeń 2001 r., które zaprocentuje korzyściami marketingowymi.

Złoto do złota
Dzięki otwarciu na inwestycje dobrze radzą sobie też dolnośląskie Polkowice. W niewielu miastach tego regionu nastąpiły w ostatnich dziesięciu latach tak dynamiczne zmiany. Dawniej Polkowice kojarzyły się wyłącznie z Polską Miedzią (której zawdzięczają swój rozwój) i były nazywane "górniczą sypialnią". W ostatnich latach zainwestowały tu zagraniczne koncerny, m.in. niemiecki Volkswagen czy kanadyjski Royal Plastic Group. - Musimy budować przyszłość Polkowic. To, co było kiedyś, nie już właściwie żadnego znaczenia - mówi Emilian Stańczyszyn, burmistrz gminy. Samorząd opracował strategię "trzech filarów zamożności". Pierwszy filar to dochody wpływające do budżetu z Polskiej Miedzi. Drugi - konieczność stałego przyciągania inwestorów, którzy stworzą nowe miejsca pracy (niedługo ma powstać m.in. nowoczesny park technologiczny). Trzeci zaś to uczynienie z Polkowic miasta gościnnego, oferującego turystom setki atrakcji, na przykład największy na Dolnym Śląsku (do niedawna także w Polsce) park wodny. Pobliska Bogatynia to z kolei "gospodarcze serce" powiatu zgorzeleckiego. To najsilniej uprzemysłowiona gmina w powiecie i jedna z najbardziej rozwiniętych na Dolnym Śląsku. Działają tu dwa wielkie zakłady przemysłowe - Elektrownia i Kopalnia Węgla Brunatnego Turów. Dzięki tym gigantom Bogatynia od lat zajmuje wysokie miejsca w rankingach gospodarczych. W zestawieniu opublikowanym niedawno przez "Gazetę Bankową" okazała się najatrakcyjniejsza inwestycyjnie w kategorii miast i gmin od 20 tys. do 40 tys. mieszkańców. W klasyfikacji brano pod uwagę między innymi poziom inwestycji komunalnych, dochody gminy na mieszkańca, stopę bezrobocia i jakość infrastruktury biznesu.

Więcej możesz przeczytać w 17/2001 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0