Hiszpańska lekcja

Hiszpańska lekcja

Dodano:   /  Zmieniono: 
Rząd w Madrycie znalazł sposób na bezrobocie. Niespełna dziesięć lat temu pracy nie miał co piąty obywatel Hiszpanii - wskaźnik bezrobocia (22 proc.) w tym państwie bił smutny rekord Unii Europejskiej. Dziś liczba osób bez pracy spadła tu do 13,4 proc., a w kilku regionach kraju - nawet poniżej 7 proc.! Premier Hiszpanii José Maria Aznar zaczyna uchodzić w Europie za specjalistę od rozwiązywania problemów gospodarczych.
 

Cud, czyli dobra koniunktura
Najważniejszym bodźcem stymulującym wzrost zatrudnienia jest oczywiście koniunktura gospodarcza - od czterech lat PKB Hiszpanii przekracza 3 proc. w skali roku (w 2000 r. wyniósł 3,7 proc.). Równocześnie do 2 proc. spadła inflacja, a deficyt budżetowy został zredukowany o 1,1 proc. w stosunku do PKB. Dzięki tym zmianom spadło zadłużenie wewnętrzne i oprocentowanie kredytów krótko- i długoterminowych. Mniej więcej o 4 proc. rocznie rośnie konsumpcja, to zaś pobudza inwestycje krajowe i zagraniczne. Wszystkie te zmiany przyczyniają się do powstawania nowych miejsc pracy. Według Hiszpańskiego Instytutu Zatrudnienia, dzięki wzrostowi ekonomicznemu w minionym roku pracę znalazło ponad pół miliona osób.

Przedsiębiorcy, czyli sojusznicy pracobiorców
- Jednym z powodów wzrostu gospodarczego była zmiana mentalności pracowników - podkreśla Narciso Casado, dyrektor Departamentu Współpracy z Zagranicą, największego hiszpańskiego zrzeszenia przedsiębiorców. Jeszcze niedawno pokutowało tutaj przekonanie, że ten, kto zatrudnia, jest zły, a zadaniem związków zawodowych jest przeciwstawianie się mu bez względu na to, czy ma rację, czy nie. - Sytuacja na rynku pracy zaczęła się zmieniać, od kiedy związki zawodowe traktują pracodawcę jak partnera w dialogu, a nie wroga numer jeden - wyjaśnia Casado.
Pierwszym i najważniejszym krokiem do poprawy sytuacji na rynku pracy było wynegocjowanie "Nowej umowy". Związkowcy zgodzili się w niej na zredukowanie kosztów zwolnień zbiorowych i indywidualnych. Do tej pory przedsiębiorca płacił zwalnianej osobie 45 dniówek za każdy przepracowany rok; zgodnie z umową, liczbę tę zredukowano do 40.

Pomóżmy pracodawcom
Nawet najbardziej zatwardziali przeciwnicy dokumentu szybko się przekonali, że dzięki niemu powstają miejsca pracy. - To był przełom. Ułatwiając życie pracodawcom, pomogliśmy sobie - tłumaczy Manuel Garcia, rzecznik CCOO, największej hiszpańskiej centrali związkowej. Dzięki porozumieniu trzykrotnie wzrosła liczba bezterminowych umów o pracę. Przedtem stały kontrakt podpisywał co dwunasty zatrudniany, dzisiaj - co trzeci.
Co prawda, ważne decyzje w sprawie bezrobocia nadal podejmowane są przez władze centralne, ale rząd José Marii Aznara zaczął ściślej współpracować w tej kwestii z regionami, które pilotują programy pomocowe i organizują kursy dla bezrobotnych. Coraz więcej pieniędzy przeznaczanych jest na działalność urzędów pracy. W ciągu trzech lat kwotę tę podniesiono o 114 proc.

Zatrudnij się sam!
Duży nacisk kładzie się na rozwój drobnej działalności. Ochroną objęci są bezrobotni otwierający małe i średnie firmy. Każdy, kto się na to zdecyduje, przez pierwsze dwa lata zwolniony jest z podatków. Uproszczono też procedurę rejestrowania przedsiębiorstw. Dzięki wprowadzonemu rok temu programowi "Jedno okienko" została zredukowana do jednej wizyty w urzędzie.
Bezrobotni otwierający firmę mogą także korzystać z kredytów, które najczęściej dofinansowywane są przez kasy regionalne. Lokalne władze zawierają umowę z bankiem i na jej podstawie pokrywają połowę kredytu; pozostałą część spłaca pożyczkobiorca. Zgodnie z opracowanym w zeszłym roku planem zatrudnienia małe i średnie firmy mogą też liczyć na tańsze know-how, oprogramowanie, porady ekspertów i pomoc w znalezieniu pracowników.

Sukces Aznara
Obecny wzrost gospodarczy w tym kraju można porównać jedynie do boomu z lat 60. Według ostatniego sondażu hiszpańskiego Instytutu Opinii Publicznej, z sytuacji ekonomicznej zadowolonych jest ponad 80 proc. ankietowanych, a co druga osoba uważa, że rząd prowadzi dobrą politykę gospodarczą.
Liczba ta wzrośnie, jeśli premier Aznar spełni przedwyborcze obietnice - doprowadzi do obniżenia podatków i składek na ubezpieczenia społeczne. Na razie na ulgi mogą liczyć przedsiębiorcy oferujący zajęcie bezrobotnym z tzw. grupy wysokiego ryzyka (inwalidom oraz osobom po 45. roku życia).
Za każdego zatrudnionego przez pierwsze dwa lata firma płaci 60 proc. składki na ubezpieczenia społeczne. Dzięki temu w ostatnim roku pracę znalazło ponad 28 tys. inwalidów. Premier obiecuje, że już niedługo niższe podatki będą płaciły te działy gospodarki, które najbardziej przyczynią się do tworzenia nowych miejsc pracy. Dzisiaj są to usługi i budownictwo.

Więcej możesz przeczytać w 18/2001 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0