Szef rosyjskiej mafii w Polsce przerywa milczenie. „Siedząc w Warszawie próbowałem pociągać różne sznurki”

Szef rosyjskiej mafii w Polsce przerywa milczenie. „Siedząc w Warszawie próbowałem pociągać różne sznurki”

Pieniądze, zdj. ilustracyjne
Pieniądze, zdj. ilustracyjne / Źródło: Fotolia / jaaff
– Ponad 20 lat mieszkałem w Polsce i Wasz kraj był moją bazowa wypadową do robienia interesów w Mińsku czy w Moskwie. Nazwano mnie rezydentem. To dobre określenie, choć podejrzewam, że niektórzy użyliby słowa pośrednik. Niech więc będzie przedstawiciel. Dostawałem do załatwienia rozmaite mission impossible, rozsiane po całym świecie i siedząc w Warszawie próbowałem pociągać różne sznurki – mówi Nazar M., rezydent mafii rosyjskiej.

Agata Jankowska, „Wprost”: Czy Putin stoi za Rosyjską mafią?

Artur Górski, dziennikarz, korespondent wojenny, pisarz, autor książki „Ruska Mafia”: Jak najbardziej. A mafia stoi za Putinem, choć pozostaje pytanie, czym dziś właściwie jest mafia. Na pewno osoby wywodzące się ze świata przestępczego, które kiedyś tworzyły wielkie mafijne struktury, dzisiaj pokładają w Putinie nadzieje. Wystarczy spojrzeć na władze Krymu.

Mówisz o rządzie Republiki Autonomicznej Krymu?

Siergiej Aksjonow, przewodniczący partii Rosyjska Jedność, dążącej do wcielenia Krymu do Rosji był w młodości przestępcą. Wywodzi się z ważnej grupy przestępczej z Symferopola o nazwie Salem. Nazwa, wbrew przypuszczeniom, nie pochodzi od powieści Stephena Kinga „Miasteczko Salem”, ale od lokalu Salem Cafe, własności jednego z bossów, gdzie spotykała się owa grupa. O przestępczej przeszłości Aksjonowa mówią nie tylko źródła ukraińskie, a więc mu niechętne, ale także źródła rosyjskie. Był bliskim współpracownikiem jednego z największych bossów rosyjskiej mafii Aleksieja Woroncowa. Ale ten także już nie jest gangsterem - został szefem Związku Przedsiębiorców Krymu, a jednocześnie szefem ukraińskiej federacji boksu oraz biznesmenem, właścicielem kilku przedsiębiorstw.

Czyli rosyjska mafia przejęła Krym?

Jeżeli się przyjrzymy, kim są władze Krymu, skąd się wywodzą, czym się zajmowali, to możemy przypuszczać, że cała administracja jest budowana na strukturze grup przestępczych. To oznacza także, że Putin wie o tym, i to widocznie mu pasuje. Okazuje się, że tam, gdzie jest bezhołowie polityczne i administracyjne, mogą pomóc doskonale zorganizowane struktury przestępcze.

O powiązaniach Putina z mafią mówiło się już wtedy, gdy na Krymie pojawiły się bojówki w mundurach bez dystynkcji. Putin umywał ręce, mówiąc że takie mundury można kupić w każdym sklepie z militariami.

Nie chce mi się wierzyć, żeby w mundurach występowali kryminaliści. Nawet najlepsi gangsterzy nie byliby w stanie przejąć części państwa. Takie przejęcie mogło się dokonać tylko przez elitarne siły specjalne, a więc to byli doskonale wyszkoleni żołnierze. Wcale nie musiało tego finansować państwo, ale na przykład wielkie koncerny, firmy z sektora strategicznego. Na tym polega siła służb specjalnych, że mogą się dopuszczać dowolnych prowokacji.

Mówi się także o werbowaniu przez ukraińskich separatystów członków półświatka, także z Polski.

Nie jesteśmy w stanie udowodnić, że separatyści werbują do swoich szeregów przedstawicieli świata przestępczego. Choć nie jest tajemnicą, że Polacy mieli bliskie związki z ukraińską mafią. „Masa” w jednej z książek opowiadał, że przedstawiciele grupy pruszkowskiej pojechali z wizytą do pani boss mafii ukraińskiej, żeby zaproponować współpracę. Co z tego wyszło – nie wiem. Osobiście nie wydaje mi się, żeby polskie grupy przestępcze były na siłach i miały moc, aby wspierać konflikt Rosja – Ukraina.

Z najnowszej twojej książki „Ruska Mafia” wynika, że mafia ukraińska i rosyjska współpracowały ze sobą i się lubiły. Czy wobec konfliktów politycznych struktury przestępcze także się poróżniły?

Tego nigdy nie rozstrzygniemy. Przypuszczam, że współpraca na niższym poziomie trwa cały czas, bo trwają wspólne, brudne interesy. Nie chce mi się wierzyć, żeby ukraińscy watażkowie nie widzieli szansy w tym, że Krym zmienił się w swego rodzaju republikę bananową, gdzie jest wizja zarobienia pieniędzy.

Powiedziałeś, że mafijne struktury dzisiaj pokładają w Putinie nadzieje. Na co?

Szczególnie tak zwane grupy słowiańskie jednoczą się wokół władzy, wobec zagrożeń płynących ze świata szeroko rozumianego islamu. Walka z dżihadem to cel nadrzędny i Kremla i mafii. Tyle że dla nich islam to niekoniecznie Bliski Wschód, ale Kaukaz. Nie było większej wojny wśród ugrupowań mafijnych z terenów byłego ZSRR niż między grupami słowiańskimi i kaukaskimi. Drudzy zawsze mieli zakusy, żeby zdobyć wpływy w Rosji, do tego są hermetyczny, trudni do spenetrowania, a jednocześnie aktywni i skutecznie przejmowali wpływy w dziedzinie rozrywki i gastronomii.

Twój rozmówca Naraz, rezydent mafii rosyjskiej w Polsce, wielokrotnie mówi o zagrożeniach płynących ze strony islamu. Czy naprawdę bogobojni mafiosi czują zagrożenie wobec islamizacji, czy to jedynie ideologiczny pretekst do krwawych konfliktów?

Religia w Rosji i na Białorusi urosła do rangi państwowego priorytetu. Jeśli na tym terenie powstaje meczet, wokół obudowuje się go kilkoma cerkwiami. Święta i uroczystości religijne są uroczystościami państwowymi. Zabawne jest, że w Mińsku, gdzie są ulice imienia Lenina czy Bieruta, w herbie jest czczona Matka Boska. To jest fasada. Ale walka nie toczy się tylko w wymiarze symbolicznym. Nie chcę twierdzić, że grupy kaukaskie uznają się za wojowników islamu i wierzą w to tak samo jak Iran, czy Bliski Wschód. Natomiast religia to jest coś, wokół czego się jednoczą. Trzeba pamiętać, że Kaukaz to nie tylko islam w Azerbejdżanie i Czeczenii, która zresztą została skutecznie podporządkowana Rosji, ale także chrześcijańska Gruzja, której grupy przestępcze aktywnie penetrują tereny rosyjskie. Nawiasem mówiąc, nie przypadkiem Putin oddał wpływy w Czeczeni rodzinie Kadyrowów. Ta miała także bardzo bliski związek handlowy z rosyjskimi grupami przestępczymi. Być może w efekcie tego Grozny już nie wygląda jak ze zdjęć, które zapamiętaliśmy z czasów szturmów na miasto. Dziś bardziej przypomina Dubaj.

Czy na Białorusi grupy przestępcze także wspierają wojnę z Kaukazem?

Białoruś poszła w inną stronę. Związała się z Chinami. Wbrew pozorom, Łukaszenko jest dość niezależnym przywódcą, a kapitał chiński jest coraz silniejszy. To nie przypadek, że w Mińsku powstają nowe osiedla we „wschodniej estetyce”, przypominają pagody. Możemy lubić Łukaszenkę bądź nie, ale trzeba mu przyznać, że ukrócił na Białorusi przestępczość w sposób znaczący. Teraz można w Mińsku nie zamykać samochodu i małe ryzyko, że go ukradną. Kary za kradzież i rozbój są tak wysokie, że samorzutni przestępcy nie ryzykują. Poczucie bezpieczeństwa, wbrew wyobrażeniu, jest bardzo wysokie.

Cały wywiad można przeczytać w 49. numerze tygodnika „Wprost”.

Okładka tygodnika WPROST: 49/2018
Cały wywiad opublikowany jest w 49/2018 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0