Korwin-Piotrowska o celebrytach: To są kanalie, oni mają krew na rękach

Celebryci to kanalie

Karolina Korwin-Piotrowska
Karolina Korwin-Piotrowska / Źródło: Newspix.pl / S.Krzywy
W pandemii celebryci dalej czuli się w obowiązku, by zalewać nas pseudointelektualnymi wypocinami. I zastanawiam się, dlaczego nie zrobiono nic, by ludzie ci nie mogli w sieci rozpowszechniać swoich głupot. Oni wiedzą, że są bezkarni, że mogą powiedzieć wszystko, nawet wyzywać profesorów medycyny od sprzedawczyków. Za podany dalej post o Strajku kobiet ściga się nastolatki, stawia przed sądem, a celebryta opowiadający głupoty narażające życie i zdrowie ludzi jest bezkarny. To normalne? – pyta Karolina Korwin-Piotrowska w rozmowie z „Wprost”.

Mówi pani, że już się nie zajmuje celebrytami.

Przez kilka dobrych lat robiłam w TVN Style „Magiel towarzyski”. Uznałam, że już dostatecznie dużo wiem na temat tego, jak branża ta funkcjonuje, żeby w niej nie siedzieć. Byłam tam na chwilę, nie zamierzałam z nikim bratać się, ani zaprzyjaźniać. A im bliżej było końca tej przygody, tym bardziej byłam zmęczona i znudzona. To płytka i głupawa branża. Zresztą ostatnimi laty celebryci pukają w dno od spodu.

Myśli pani, że odbiorcy, fani przejrzą na oczy, zaczną jednak te celebryckie wypowiedzi brać w nawias? Czy ten rok, który obfitował w to „pukanie od spodu” sprawi, że wszyscy zaczniemy bardziej weryfikować te nasze medialne sympatie?

Jeżeli w poważnej amerykańskiej prasie na wiosnę, na początku pandemii, zaczęły pojawiać się artykuły o „końcu świata celebrytów i o „Holocauście celebrytów”…

W związku z czym te artykuły?

Dotyczyły aktywności gwiazd i influencerów w sieci, wypowiedzi na temat pandemii, szeregu wizerunkowych problemów. W Stanach było kilka kolosalnych wpadek w związku z pandemią. Podobnie w Niemczech. Ludzie zaczynają mówić „sprawdzam”. Zaczynają weryfikować informacje. Mamy świat kryzysu, niepewności, brakuje nam stabilizacji i ludzie są bardziej wyczuleni na ściemy, na kłamstwa. A na ściemach i kłamstwach zbudowanych jest 90 proc. celebryckich karier. Także w Polsce.

Celebryci to ludzie wykreowani z niczego. I ci ludzie, w dobie pandemii, zostawieni sam na sam ze swoim telefonem we własnym domu, wyczyniali rzeczy haniebne. Odebrano im ich naturalne środowisko, bankiety, ścianki, różnego rodzaju pokazy, eventy, nawet z domu nie mogli wyjść, by zrobić ustawkę z paparazzi. Więc pokazali swoją prawdziwą twarz. Myślę, że paradoksalnie to było bardzo potrzebne i pożyteczne.

Artykuł został opublikowany w 49/2020 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 6

Czytaj także