Znana psycholożka wyznaje: Mamy praktycznie nie pamiętam. Jej notatki są jak relikwie

Znana psycholożka wyznaje: Mamy praktycznie nie pamiętam. Jej notatki są jak relikwie

Katarzyna Kucewicz
Katarzyna Kucewicz Źródło: Archiwum prywatne
Mamy praktycznie nie pamiętam. Pamiętam ją ze zdjęć, z kilku nagrań, bo wideo wtedy raczkowało. I z notatek. Trzymam je jak relikwie, to z nich wyłania mi się jej obraz. Pewnie ci z państwa, którzy macie doświadczenie utraty rodzica w wieku dziecięcym, wiecie, że to są wielkie skarby – powiedziała Katarzyna Kucewicz. W podcaście „Wprost Przeciwnie” psycholożka i psychoterapeutka mówiła o tym, jak w okresie świątecznym wspierać osoby przeżywające żałobę lub towarzyszące bliskim w odchodzeniu, oraz jak w ogóle oswajać temat „towarzyszenia w chorobie”.

Słuchanie podcastu i czytanie całości treści w dniu premiery nowego odcinka dostępne jest jedynie dla stałych Czytelników „WPROST PREMIUM”.

Zapraszamy do słuchania w ramach promocji:

Katarzyna Kucewicz: Mamy praktycznie nie pamiętam. Jej notatki są jak relikwie

Podcast Wprost Przeciwnie powstaje przy współpracy ze Studiem Plac.

Paulina Socha-Jakubowska, „Wprost”: Święta się zbliżają, kolorowe światełka pojawiły się na ulicach, wesołe melodyjki przygrywają nam w galeriach handlowych… Tyle, że grudzień dla wielu osób wcale nie jest taki kolorowy, tylko jest po prostu horrorem, miesiącem, który trzeba przetrwać, bo ich świat akurat wtedy, akurat w grudniu, się wali. Pomyślałam o tym w czasie rozmowy z Moniką Sobień-Górską o filmie „Lęk”, o odchodzeniu, o towarzyszeniu w umieraniu… Czy do ciebie zgłaszają się bliscy osób, które ciężko chorują, bliscy, którzy towarzyszą w tej chorobie i którzy sami potrzebują wsparcia?

Katarzyna Kucewicz: Przez około 15 lat mojej pracy przez mój gabinet przewinęło się bardzo wielu bliskich-towarzyszy, którzy współuczestniczą w chorowaniu, w cierpieniu, w odchodzeniu. Jest to taki temat, z którym ludzie faktycznie zgłaszają się po pomoc terapeutyczną. I dobrze.

Bo kiedy ktoś choruje, kiedy cierpi, kiedy odchodzi, to reflektor uwagi jest skierowany na niego. Natomiast ten towarzysz zawsze jest trochę w cieniu, zawsze jest trochę mniej ważny. Liczy się ta chorujące osoba, pomoc dla niej, wspieranie w cierpieniu, w diagnozie, w przechodzeniu przez różne etapy, czasami etapy prowadzące do umierania, a czasami do zdrowienia...

Źródło: Wprost