Majdan od wewnątrz

Majdan od wewnątrz

Dodano:   /  Zmieniono: 1
fot. Yaghobzadeh Rafael / Newspix.pl Źródło: Newspix.pl
Gdy media w Polsce wrzały od informacji o starciach na ulicy Hruszewskiego, obrazów pobitych i zaginionych bez wieści oraz od pytań – „co dalej?” postanowiłam w sposób bezpośredni włączyć się w trwający od 21 listopada ukraiński rytuał przejścia od dyktatury do demokracji.
Wszechobecna panika, związana z niepewnością jak potoczą się losy kijowskiego Majdanu nie ominęła i mnie. Przyznam, jechałam ze strachem, który zawsze ma wielkie oczy, dopóki nie spotka się z tym, co jest. Nafaszerowana ostrzeżeniami granicę w Medyce przekroczyłam z dysonansem poznawczym – nie byłam w stanie rozróżnić, kto swój a kto obcy. Bez zbędnych słów, z kaskiem i goglami ukrytymi w plecaku dotarłam o świcie do Kijowa. Była niedziela, czwarty dzień po walkach na Hruszewskiego. Wielki uliczny piknik.

Struktura

Majdan to ufortyfikowana wieś w mieście, wyglądająca jak połączenie średniowiecznej fortecy z romskimi slumsami w Słowacji. Siedemnaście barykad zrobionych z worków ze śniegiem obficie polewanych wodą oraz umocnionych deskami, drzwiami, znakami drogowymi, drutami kolczastymi, oponami i wszelkimi elementami małej miejskiej architektury oddziela świat dobra od świata zła. Najmocniejsze z nich graniczą z dzielnicą rządową, nic w tym dziwnego, acz tam skupiony jest "demon” reżimu. Fortyfikacje wzmacniają wieże obserwacyjnie z najprostszym systemem alarmowym, czyli bębnami i metalowymi beczkami, których dźwięk w razie potrzeby obudzić ma majdanowe "wojsko”. W strukturze tego rewolucyjnego świata, podobnie jak w przestrzeni ukształtowanej przez każdą tradycyjną społeczność najistotniejsze są dwa punkty: centrum i granica. I jeden, i drugi ma znaczenie mediacyjne albowiem łączy się ze światem "poza”.

Axis mundi Majdanu to scena, z której brzmią słowa gości przybyłych z obszarów sojuszniczych, celebrowane są msze, zapewniające łączność z przychylnym demiurgiem, przedstawiane programy artystyczne i transmitowane informacje o wydarzeniach "we wszechświecie”. Scena/centrum umacnia sens trwania pomimo mrozu i zagrożenia, buduje tożsamość grupową i zarządza masową ekspresją uczuć. Przekazy z niej płynące w pewnym stałym rytmie dostarczają momentów katartycznych, dzięki którym można się grupowo uwolnić od lęku, frustracji i złości. Centrum jest gwarne, ekspresyjne a przede wszystkim kolorowe w przeciwieństwie do równie ważnej, bo sakralnej granicy.

Idąc od Placu Niepodległości w stronę barykad na Hruszewskiego powoli wchodzi się w przestrzeń o innym zapachu, nastroju i kolorystyce. Smród palonej gumy, okopcone ściany budynków, czarny lód na bruku przekonują o bliskości zaświatów, wzmagając tym samym nastrój podniecenia. Obcowanie z tajemnicą reprezentowaną przez obcego wiąże się z ekscytującą ambiwalencją: poczuciem zagrożenia i jednoczesnym uczestniczeniem w sacrum. Nie każdy śmiertelnik może dostąpić doznań wiążących się z przebywaniem na pierwszej barykadzie – tej najbliższej czarnym kordonom Wojsk Wewnętrznych z ukrytą za ich plecami kwintesencją zła „Berkutem”. Przepustką do granicy światów jest jakakolwiek legitymacja (prasowa, obserwatora, obsługi) potwierdzająca swoistą elitarność, w tym egalitarnym systemie. I tu, podobnie jak w kulturze ludowej łączność z przestrzenią demoniczną nawiązać może tylko „ten, co wie”, albowiem pomimo styczności ze złem jego potwierdzona tożsamość jest gwarancją, iż nie połączy tych światów, innymi słowy nie zniszczy ustalonego porządku.

Majdan, jako samowystarczalny organizm obejmujący kilka ulic i placów, posiada dziewięć punktów medycznych, dwadzieścia miejsc z darmową gastronomią, osiem publicznych punktów sanitarnych, osiem biur informacyjnych, "Otwarty Uniwersytet Majdanu”, bibliotekę, fryzjera, dwie kaplice, namiot modlitewny, artystyczny barbakan oraz drzewo życia, którym jest obwieszona rewolucyjno-narodowo-religijną symboliką choinka. Prócz tego wspomniany wyżej system obronny z kilkunastoma sotniami regularnie szkolonych w zakresie samoobrony mężczyzn, różnorodnym, co prawda, acz umundurowaniem, sztandarami, nazwami i własną symboliką. Na jego obszarze znajdują się także cztery ważne budynki sztabowe: Profspiłki (Związki Zawodowe), KMDA (Kijowska Miejska Administracja Państwowa), Dom Ukraiński i Żowtnewyj Pałac. W kosmogonicznym trójpodziale świata charakterystycznym dla kultury tradycyjnej słowiańskiego obszaru jest to zatem przestrzeń środkowa – przestrzeń ludzkiej ekumeny, penetrowanej zarówno przez siły zła jak i dobra.

I właśnie w tym "ludzkim świecie” centrum oraz granica to punkty mediacyjne, bo otwarte wertykalnie, tyle że wektor pierwszej skierowany jest do góry (niebo/dobra władza), zaś drugiej na dół (piekło/zła władza). Niemniej wspólnym mianownikiem obydwu sfer istniejących „poza” przestrzenią zwykłych śmiertelników jest ich obcość. Tak więc już pierwszego dnia w stolicy Ukrainy nauczyłam się, że Majdan, to Majdan. Osobna siła w opozycji do władzy i opozycji.

Rytuał przejścia

Mój pobyt w Kijowie trwa od niedzieli do niedzieli – od 67 do 74 dnia protestów. A więc przyjeżdżam i wyjeżdżam w dojrzałej fazie środkowej rytuału przejścia, którego model wprowadzony przez Arnolda van Gennepa a dopracowany przez Victora Turnera zakłada trzy etapy: separacji, liminalny i reagregacji. Zadaniem każdego rytuału przejścia, czy będzie to chrzest, pasowanie na ucznia czy pogrzeb jest, mówiąc najprościej, stworzenie kulturowego oparcia w przejściu przez różne poziomy stanów mentalnych, które towarzyszą odmiennym rolom społecznym.

Analizując to, co obecnie dzieje się na Ukrainie poprzez pryzmat modelu van Gennepa fazą separacji była równia pochyła, którą prezydent Wiktor Janukowycz urządził mieszkańcom wstępując na tron w 2010 roku poprzez wzrost cen, posuniętą do granic absurdu korupcję oraz pogłębianie przepaści pomiędzy statusem materialnym obywateli. Faza liminalna rozpoczęła się w chwili niepodpisania umowy stowarzyszeniowej z UE, gdy napięcie sięgnęło zenitu i nastąpiła eksplozja "głosu narodu”.

Wydarzenia na Majdanie mają wszelkie cechy środkowego etapu rites de passages, a więc okresu nieco podobnego do karnawału, gdzie zawieszone zostały podziały międzyludzkie i wszyscy bez względu na płeć, stan materialny, pochodzenie i język zamienili wertykalny porządek społeczny na horyzontalną wspólnotę niechętną władzy. Stopili się w homogeniczny, spontaniczny i kreatywny organizm oporu. Każdy protestujący unieważnił swoją codzienność „przed” i świadomie stał się trybikiem zbiorowego rytuału przejścia. Obok prawicy stanęli homoseksualiści, artyści, kobiety i inwalidzi. Każda z tych osób relacjonuje własną, nierzadko wstrząsającą historię o niemocy na równi pochyłej.

Kijowski adwokat, z którym rozmawiam o 3 w nocy przy jednym z wielu rozstawionych na Majdanie koksowników, opowiada o umieszczeniu go na liście wrogów Partii Regionów i o braku pracy. Na wyświetlaczu telefonu pokazuje zdjęcie spalonego poprzedniej nocy samochodu sąsiada, którym ten dostarczał jedzenie na Majdan. Nosi przy sobie broń, do domu wraca w grupie. Będzie stał do zwycięstwa. Przedsiębiorca z Brodów, mający firmę od ’92 roku opisuje różnicę pomiędzy „rekietem” lat 90. a dzisiejszą podziemną mafijną strukturą, która biurokracją wyciąga „koperty”. System chciwych urzędników niczym korzenie topoli penetruje mały i średni biznes, dlatego na Majdanie zostaje do zwycięstwa. Kierownik jednego z dzielnicowych biur kijowskiego PGM opowiada o 29-letnim prokuratorze, który sprowadził się do jego kamienicy i remontując mieszkanie zaczął burzyć ściany nośne. Upomniany pobił mojego rozmówcę, zaś cztery dni później anonimowy głos zaproponował mu dziesięć tysięcy dolarów w zamian za umorzenie sprawy o "pobicie prokuratora”. Znaleźli się świadkowie, prokurator posiada obdukcję… Kierownik biura ma dość bezradności, postanawia walczyć do zwycięstwa.  

Takich historii słyszę dziesiątki. Czasami patrzą na mnie tylko oczy z twarzy przesłoniętej kominiarką. Inni, nie mając nic do stracenia, pokazują ją śmiało. Na barykadzie od strony Hruszewskiego wisi znak „Majdan, to droga w jednym kierunku” od Instytuckiej „Zmieniamy kraj, przepraszamy za utrudnienia”. Na terytorium objętym rewolucją nie czuć strachu, kominiarka to ochrona indywidualna, lecz gdy trzeba będzie stanąć na przeciw oddziałów „Berkuta” zbiorowa odwaga zwycięży. Nikt nie ma wątpliwości, ja też, bo przez kilkadziesiąt dni wykreowała się tam i umocniła wspólnotowość  – podstawowa cecha fazy liminalnej.

Horyzontalność

Majdan jest mrowiskiem, które stwarza wrażenie chaotycznej wędrówki nie wiadomo gdzie i po co. Plątanina wewnętrznych ulic, mnogość twarzy, ubiorów. Obok umundurowanych w demobilu mężczyzn widać kobiety na wysokich obcasach, panie w kapeluszach i szubach, ludzi w kamizelkach prasowych, służby medycznej, obserwatorów. A jednak pomimo pozornego bezładu jest to samodyscypinujący i uporządkowany organizm, w którym życie toczy się w płaszczyźnie horyzontalnej. Jego system przypomina uporządkowaną anarchię u Nuerów, opisywaną przez Edwarda Evans-Pritcharda. Brak rozwiniętego wodzostwa czy zorganizowanego życia politycznego nie jest wynikiem niezdolności do tego, lecz efektem egalitaryzmu cechującego rytuał przejścia. Owszem, są osoby posiadające wpływ na innych, ale jest to pozycja obrzędowa, dająca władzę w konkretnych rytualnych sytuacjach.

Komendant majdanu niczym wódz w lamparciej skórze nie jest bezspornym autorytetem, nie posiada władzy sądowej ani wykonawczej, nie ma nawet zaplecza w postaci licznej społeczności. Jego moc wynika z pośrednictwa, które może skończyć się sukcesem, nie z gróźb czy sankcji, lecz z dobrej woli stron uczestniczących w obrzędzie. Komendanci/specjaliści totemiczni działają w budynkach sztabowych, każdy z nich ma rytualny związek ze swoim totemem reprezentującym określony zbiór cech, które przypisane są do wizji świata ich grup totemicznych/partii. Medycy Majdanu to czarownicy, których moc wynika z posiadania wiedzy i leków. Księża różnych konfesji są prorokami mającymi funkcje sakralne, lecz nie posiadają oni władzy, a jedynie prestiż podyktowany duchowym pośrednictwem. Większym autorytetem i wpływami, ale nie władzą cieszą się posiadacze fetyszy – ran zadanych przez Berkut, paszportów zagranicznych, odblaskowych kamizelek oraz zaświadczeń prasowych czy obsługi Majdanu.

Wioska Majdan powstała w wyniku opresji władzy – braku sprawiedliwości i łamania praw człowieka. Jest rezultatem ucieleśniania marzeń o świecie równych praw, wspólnej tożsamości i potrzeby bezpieczeństwa rodzącej się w grupie. Majdan stworzył się bez polityków i takim chce pozostać, choć jasne jest, że tego stanu rzeczy nie da się zamrozić w czasie. Nastąpi wreszcie faza reagregacji i wszystko wróci do normy. Ludzie rozjadą się do rodzin, pracy i wejdą we wcześniejsze role. Horyzontalna wspólnota zamieni się w wertykalny układ społeczny. Czas odwróconego porządku, a z nim tymczasowej jedności ustanie. Rytuał spełni swoją rolę emocjonalnego oparcia, pomoże stworzyć nowy ład. Euromajdan stanie się historycznym wydarzeniem w linearnym czasie istnienia Ukrainy.

***
Wsiadając do nocnego pociągu na Lwów wiedziałam, że weszłam we własną fazę reagregacji. Patrzenie na kijowskie wydarzenia z metapoziomu nie dawało ulgi. Przebywanie w miejscu i czasie tak emocjonalnego rytuału przejścia, choćby z głową nafaszerowaną wiedzą i tak koniec końców wciągnie w uczestnictwo. Prawdę mówili znajomi, że przy wejściu na teren Majdanu powinna wisieć tabliczka: "Ostrożnie – grozi uzależnieniem”.